Tajemnica spalonych kopców rozwiązana? „Gorący temat debat archeologów”
Przez dekady spalone kopce były jedną z największych zagadek brytyjskiej archeologii. Choć teorii było wiele, od saun po browary, najnowsze dowody wskazują na coś innego. Dzięki analizie budulca naukowcy mają już niemal pewność co do ich funkcji. Zagadka, która od lat dzieliła badaczy, doczekała się fascynującego rozwiązania.

Tak zwane spalone kopce to jedne z najbardziej rozpowszechnionych, a zarazem najbardziej tajemniczych obiektów pradziejowej Wielkiej Brytanii i Irlandii. Składają się z ogromnych mas kamieni i krzemieni noszących ślady działania ognia, zmieszanych z dużą ilością węgla drzewnego.
Zlokalizowane są zazwyczaj na nisko położonych terenach, w pobliżu rzek, mokradeł i naturalnych źródeł. Przez wieki działalność rolnicza spłaszczyła te niegdyś wyraźne kopce, pozostawiając jedynie rozległe warstwy materiału. Analizy pokazują, że miejsca te były używane wielokrotnie przez dziesięciolecia, a nawet stulecia.
Ludzie rozgrzewali kamienie w ogniu, a następnie gwałtownie studzili je w wodzie, by uzyskać wrzątek. Pytanie jednak brzmi: po co komu było tyle gorącej wody na odludziu?
Wielkie poszukiwania w Suffolk
To pytanie pozostawało gorącym, również w sensie dosłownym, tematem debat w społeczności archeologicznej przez lata. Badacze brali pod uwagę wszystko: od wielkiego gotowania i warzenia piwa, po produkcję tekstyliów, obróbkę drewna, a nawet… sauny.
Jednak najnowsze wykopaliska przeprowadzone przez Cotswold Archaeology w Suffolk ukazały przepalone kopce w nowym świetle. Dzięki pracom na trzech stanowiskach archeologicznych – Marham Park, Laxfield oraz Hepworth – archeolodzy uzyskali cenne dane na podstawie których zaproponowali rozwiązanie zagadki.
Tłuste dowody i krzemienne skrobaki
Kluczem do rozwiązania zagadki okazały się analizy mikroskopowe. Wśród kamieni archeolodzy odkryli szereg kości, które należały głównie do bydła – gatunku ściśle powiązanego z produkcją skór.
Prawdziwy przełom przyniosły jednak analizy chemiczne kamiennego bloku przywodzącego na myśl koryto, odkopanego w Marham Park. Na jego powierzchni wykryto lipidy (tłuszcze) pochodzące od bydła i innych zwierząt, co sugeruje, że służyło do preparowania zwierzęcych szczątków.
Do tego doszły wyniki analiz narzędzi krzemiennych. Z mikrośladów wynika, że używano ich do skrobania, przekłuwania i cięcia suchych skór. Wszystkie te dowody silnie sugerują, że głównym przeznaczeniem spalonych kopców było garbowanie skór. Był to pradziejowy „zakład”, w którym gorąca woda odgrywała kluczową rolę w procesie technologicznym.
Sezonowy rzemieślnik i uciążliwy zapach
Te „fabryki” budowano z dala od ludzkich osiedli, co sugerowało, że mogły być to grobowce. Ale prawda okazała się bardziej pragmatyczna i wiąże się z generowanym przez garbarnie zapachem. Umieszczenie warsztatów na bagnach, z dala od wiosek, miało po prostu sens. W ten sposób oszczędzano ludziom potwornego fetoru i przy okazji korzystano z łatwego dostępu do wody.
Co więcej, badania geoarcheologiczne i pyłkowe wykazały, że była to praca sezonowa. Główna studnia w Marham Park była wypełniona wodą tylko w określonych porach roku. Analizy wskazują na późne lato lub wczesną jesień – czas, w którym społeczności dokonywały sezonowego uboju zwierząt i przygotowywały zapasy skór przed zimą.
Czy pozostałe spalone kopce były garbarniami? Nie ma stuprocentowej pewności, ale nowa koncepcja wydaje się przekonywująca i spójna. Musimy jednak pamiętać, że datowane są na lata ok. 2400 p.n.e. – 700 p.n.e., co jest dość dużym przedziałem czasowym. Czy zawsze i wszystkie pełniły tę samą funkcję?
Źródło: Cotswold Archaeology
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

