Reklama

Wszyscy zapewne znacie przysłowie: „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. Odzwierciedla ono zasadę równości całego stanu szlacheckiego, bez względu od posiadany majątek czy piastowane stanowisko. Bogaty czy biedny, wpływowy czy mniej znaczący – każdy Sarmata miał taką samą pozycję wśród przedstawicieli swojego stanu. Jan Szczęsny Herburt podczas sejmiku w Wiszni w 1584 roku podkreślał wyjątkowość polskiej szlachty jako coś unikatowego, ponieważ w żadnym innym kraju nie miała ona tak licznego i równego w prawach przedstawicielstwa.

Ile było szlachty w dawnej Polsce?

Jeśli przełożyć tę zasadę na czasy współczesne, można dostrzec analogię do idei równości obywateli wobec prawa – niezależnie od ich statusu materialnego czy zawodowego. We współczesnym społeczeństwie mówimy o politycznej równości obywateli, ponieważ każdy, bez względu na to, czy jest zamożny, czy żyje w biedzie, ma prawo głosu w wyborach. Niemniej muszę zaprzestać dalszego porównywania, aby uniknąć zarzutu o prezentyzm.

Stan szlachecki w Rzeczypospolitej nie obejmował całego społeczeństwa, lecz tylko jego mały wycinek. Przyjmuje się, że szlachta w XVI wieku stanowiła średnio 6–8 procent ludności, choć ta liczba nie oddaje pełnego zróżnicowania w poszczególnych regionach państwa.

Na przykład w województwie krakowskim w 1662 roku szlachta stanowiła jedynie 1,66 procent ludności, a w Wielkopolsce w latach siedemdziesiątych XVII wieku – 3,4 procent. W północnych województwach, takich jak pomorskie i chełmińskie, szlachta liczyła odpowiednio 6,7 i 7,9 procent mieszkańców.

Jej udział był wyższy w zachodnich i centralnych częściach kraju, szczególnie na Mazowszu: w XVII wieku wynosił około 25 procent. Jeszcze większy odsetek odnotowano na ziemi wiskiej oraz łomżyńskiej, gdzie szlachta stanowiła aż 45–47 procent społeczeństwa. Te dane ukazują wyjątkowy, nieporównywalnie wyższy udział szlachty w społeczeństwie Rzeczypospolitej Obojga Narodów w porównaniu z innymi krajami europejskimi, w których szlachta stanowiła mniej więcej 1 procent populacji. Zbliżony odsetek można było zauważyć jedynie na Węgrzech (4,5 procent w XVI wieku) oraz w Hiszpanii (4,6 procent pod koniec XVIII wieku).

Od kiedy szlachta jest szlachtą?

Elitę ziemską zaczęto nazywać szlachtą w XVI wieku – wcześniej określano ją mianem rycerstwa. Uprzywilejowanie tej grupy wynikało z posiadania ziemi, którą już od XI wieku nadawano rodom rycerskim w zamian za ich zasługi albo obowiązek służby wojskowej na rzecz władcy. Jak pisał w połowie XVII wieku Szymon Starowolski, duchowny i polihistor: „Szlachectwo jest od zacności rzeczone, to jest, od cnoty i dzielności przodków naszych […].”

Z czasem szlachta zyskiwała kolejne przywileje, takie jak własne sądownictwo, nietykalność osobistą do czasu zakończenia procesu oraz udział w obradach sejmików i sejmu, w trakcie których decydowano o podatkach i ustanawiano nowe prawa. Szlachectwo zostało zdefiniowane na sejmie w Radomiu w 1505 roku i bazowało na dwóch kryteriach: pochodzeniu od obojga rodziców szlacheckiego stanu oraz posiadaniu ziemi.

Polski szlachcic i rotmistrz, rycina z XIX wieku
Polski szlachcic i rotmistrz, rycina z XIX wieku /Il. Juliusz Kossak

Wiązało się również z konkretnym herbem, czyli symbolem umieszczanym na tarczy, którego tradycja sięga początków XIII wieku. Wówczas polskie rycerstwo zaczęło przyjmować znaki rozpoznawcze, wykorzystywane między innymi na polu bitwy. Herb był przypisany do rodu, ale nie do pojedynczej rodziny. Rodziny pieczętujące się tym samym herbem nie musiały być spokrewnione, czasem łączyła je wyłącznie symbolika. Przykładowo herbem Topór pieczętowały się rody Tarłów, Tęczyńskich, Trepków czy Ossolińskich.

Jak zostać szlachcicem?

Czy istniała możliwość wejścia do stanu szlacheckiego bez spełnienia obydwu wymogów? W Rzeczypospolitej Obojga Narodów istniały trzy drogi do uzyskania szlachectwa: naturalizacja, adopcja i nobilitacja.

Naturalizacja

Naturalizacja (indygenat) dotyczyła osób, które posiadały szlachectwo i herb, lecz pochodziły z zagranicy i nie były obywatelami Rzeczypospolitej. Przykładem nadania indygenatu jest sarmacki kronikarz Aleksander Gwagnin, który w 1571 roku otrzymał go od króla Zygmunta Augusta za szczególne zasługi wojskowe, zwłaszcza w dziedzinie sztuki fortyfikacji. Aby nabyć ziemię w Rzeczypospolitej, cudzoziemska szlachta musiała uzyskać indygenat, ponieważ konstytucje z 1590, 1601 i 1609 roku zakazywały cudzoziemcom nabywania ziemi na terenie Rzeczypospolitej.

Adopcja

Adopcja, czyli włączenie do rodu heraldycznego, niekiedy wiązała się z wkupieniem się do zubożałej rodziny herbowej. Najbardziej znanym i wyjątkowym aktem adopcji heraldycznej był proces zapoczątkowany po unii horodelskiej w 1413 roku. Wówczas czterdzieści siedem polskich rodów szlacheckich przyjęło litewskich bojarów do swoich herbów, co oznaczało nie tylko symboliczną integrację elit, lecz także masowe rozszerzenie systemu heraldycznego na nową warstwę społeczną Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Z początku przywileje objęły wyłącznie do bojarów katolickich z Litwy właściwej – wykluczono więc ruskich i niekatolickich przedstawicieli litewskiej elity. Dopiero przywilej Władysława Jagiełły z 1434 roku umożliwił uzyskanie polskich herbów także bojarom ruskiego pochodzenia, niezależnie od ich wyznania. Warto zaznaczyć, że to rozszerzenie dotyczyło jedynie Rusinów z Litwy właściwej. Szlachta spoza tego obszaru często przyjmowała natomiast polskie herby w sposób nieformalny lub tworzyła własne znaki, które z czasem uznano za herby. Ta heraldyczna samowolka została formalnie zakazana w 1616 roku.

Nobilitacja

Najpowszechniejszą formą uszlachetniania była nobilitacja. Przyznawana za szczególne zasługi na rzecz państwa, przez wiele lat stanowiła przywilej królewski. Od 1601 roku każda taka decyzja wymagała rekomendacji senatu i sejmu, a w przypadku wojskowych – także zgody hetmana. Nobilitacje najczęściej przyznawano za odwagę i zasługi na polu bitwy. Aby zapewnić jawność tego procesu, każda nominacja musiała zostać ogłoszona w konstytucji, co miało przeciwdziałać nieoficjalnym nadaniom.

Nobilitacja mogła przybierać dwie formy: uszlachetnienie osobiste i dziedziczne. Uszlachetnienie osobiste oznaczało, że herb nie przechodził na potomków. Przykładem takiej nobilitacji jest przywilej nadany przez Zygmunta I Starego w 1523 roku, umożliwiający profesorom Uniwersytetu Krakowskiego uzyskanie szlachectwa po dwudziestu latach pracy na uczelni.

Przywilej ten często nie był jednak respektowany, wiele zależało więc od osobistych starań akademików, zwłaszcza jeśli pochodzili z nieformalnych związków. Jednym z takich przypadków jest Stanisław Sokołowski, wybitny wykładowca retoryki, zasłużony kaznodzieja i spowiednik króla Stefana Batorego. Urodzony poza małżeństwem, początkowo nie miał praw szlacheckich. Legalizację swojego pochodzenia otrzymał od Zygmunta Augusta w 1570 roku, a nobilitację – rok później. Władza królewska w tym zakresie również została ograniczona, od 1578 roku do legitymizowania nieprawych dzieci (oprócz miast królewskich) konieczna była bowiem zgoda sejmu.

Uszlachetnienie dziedziczne

Uszlachetnienie dziedziczne, czyli szlachectwo przechodzące na dzieci, przyznawano osobom, które szczególnie zasłużyły się na rzecz państwa. Przykładem wyjątkowej nobilitacji jest krakowski drukarz Jan Januszowski, działający w drugiej połowie XVI wieku. Za swoje wybitne osiągnięcia w dziedzinie typografii i sztuki drukarskiej, a także za zainicjowanie nowego systemu ortograficznego i stworzenie narodowego kroju pisma w 1588 roku otrzymał nobilitację od króla Zygmunta Wazy.

Tytuł ten, wraz z prawem do szlachectwa, należał się zarówno samemu Januszowskiemu, jak i jego potomkom obu płci. Niestety, z powodu rodzinnej tragedii nikt nie odziedziczył przywilejów. W 1601 roku w wyniku zarazy szalejącej w Krakowie zmarli: żona drukarza, jego cztery córki i syn. Wyjątkowość tego aktu podkreśla również fakt, że dyplom nobilitacyjny Januszowskiego należy do najpiękniejszych zachowanych przykładów iluminowanych dokumentów tego rodzaju.

Wielu chciało zostać szlachcicem

Uzyskanie nobilitacji, czyli wejście do stanu szlacheckiego, nie było łatwe. O przyjęcie do tej grupy starało się wiele osób, co prowadziło do licznych nadużyć, w tym do uzurpacji szlacheckiego pochodzenia. Tego rodzaju przypadki były na tyle powszechne, że powstała instytucja nagany szlachectwa, czyli kwestionowania przez Trybunał Koronny i Trybunał Litewski pochodzenia osoby oskarżonej o fałszowanie szlachectwa.

I tak Sarmaci zebrani na sejmiku w Sądowej Wiszni w 1633 roku wyrazili swoje niezadowolenie, że plebejusze stosują różne podstępy, takie jak fałszywe zeznania i świadectwa czy sfabrykowane dokumenty, by uzyskać dekrety potwierdzające ich rzekome szlachectwo.

Uchwała sejmikowa nawoływała posłów, aby współpracowali z przedstawicielami innych województw w celu przeciwdziałania tym nadużyciom i wzmocnienia kontroli nad procesem dowodzenia szlachectwa. Jeszcze w tym samym roku uchwalono konstytucję o wywodzeniu szlachectwa, w której zapisano, że każda osoba starająca się udowodnić swoje szlachectwo powinna przedstawić odpowiednie świadectwa, dokumenty oraz autentyczne pisma i zeznania, które potwierdzą pochodzenie i prawo do majątku.

To jest przedruk z książki autorstwa Artura Wiesława Wójcika pt. „Sarmatia. Czarna legenda złotego wieku”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak Horyzont. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji.

sarmata copy1
Reklama
Reklama
Reklama