Reklama

Ta opowieść zaczyna się od poszukiwań archeologów dotyczących początków mowy. Problem z ich badaniem polega na tym, że dźwięki nie zostawiają śladów – nie są to przecież zabytki. Dlatego naukowcy nie mogą odkopać pierwszego słowa.

Z tego powodu badacze szukali żywej skamieliny – zachowanego do dziś zachowania, które jest wspólne dla ludzi i wszystkich wielkich małp, a które mogłoby służyć jako model ewolucji kontroli nad głosem. I tak dotarli do… śmiechu.

Coś, co łączy nas z małpami

Śmiech jest wyjątkowy, bo występuje u wszystkich wielkich małp – od orangutanów, przez goryle i szympansy, aż po ludzi. Jest on uniwersalną formą ekspresji, która służy do sygnalizowania przyjaznych zamiarów podczas zabawy. To właśnie on stał się dla badaczy „żywym zapisem” ewolucji kontroli nad głosem. Wnioski z tej analizy opublikowali właśnie w „Communications Biology”.

Laboratorium pełne śmiechu

Zespół pod kierownictwem dr Chiary De Gregorio z Uniwersytetu w Warwick przeanalizował 140 nagrań sekwencji śmiechu u pięciu gatunków. W badaniu wzięły udział m.in. niemowlęta (ludzkie) oraz młode orangutany, goryle, szympansy i bonobo.

Naukowcy mierzyli odstępy między poszczególnymi dźwiękami (tzw. tempo) oraz ich regularność. Dzięki temu mogli odtworzyć, jak zmieniał się rytm „ha-ha” na przestrzeni milionów lat i jak te zmiany korelują z rozwojem umiejętności, które ostatecznie pozwoliły nam mówić.

Pierwszy śmiech na świecie?

Kiedy więc rozległ się pierwszy śmiech? Badania sugerują, że wspólny przodek wszystkich hominidów śmiał się już co najmniej 15 milionów lat temu.

Prawdopodobnie nie wywołał go jakiś wyrafinowany dowcip, ale raczej była to reakcja na solidną dawkę łaskotek. Ten pierwotny śmiech był izochroniczny, co oznacza, że dźwięki wydobywały się w bardzo regularnych, niemal mechanicznych odstępach czasu. Można powiedzieć, że nasi przodkowie śmiali się „pod dyktando” swojego oddechu, nie mając jeszcze dużej kontroli nad tym procesem.

Ewolucja śmiechu

W miarę jak linie ewolucyjne hominidów oddzielały się od wspólnego przodka, śmiech stawał się coraz szybszy. Ludzie osiągnęli w tej dziedzinie mistrzostwo – śmiejemy się najszybciej ze wszystkich człekokształtnych i jako jedyni potrafimy drastycznie zmieniać tempo śmiechu w zależności od sytuacji.

Plastyczność, czyli klucz do języka

Przejdźmy teraz do sedna. Co ma wspólnego śmiech z mową? U małp rytm śmiechu jest dość sztywny, natomiast u ludzi cechuje się ogromną plastycznością. Ta zdolność do kontrolowania tempa i struktury wydawanych dźwięków jest uznawana za fundament zaawansowanej kontroli wokalnej.

Im bardziej zmienny i nieprzewidywalny jest śmiech, tym silniej oddziałuje on na emocje innych, sprzyjając budowaniu więzi społecznych. To właśnie ta rosnąca kontrola nad aparatem mowy, trenowana była przez miliony lat podczas radosnych interakcji.

Wiele wskazuje na to, że umiejętność kontroli dźwięków mogła stopniowo wzrastać w toku ewolucji małp człekokształtnych i człowieka, co – jak przypuszczają badacze – mogło przyczynić się do powstania mowy i języka. Aby potwierdzić te ustalenia, konieczne są dalsze analizy i to na zdecydowanie większej próbie. W tym badaniu wzięło udział tylko kilkanaście zwierząt i parę osób. Zatem wiele śmiechu jeszcze przed nami.

Źródło: Communications Biology

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...