Rzymianie głęboko w Germanii. Nie powinno ich tam być, a jednak odkryto ich obozy
Naukowcy odkryli w Saksonii-Anhalt w Niemczech coś, czego szukano od dekad. Po raz pierwszy udało się zlokalizować rzymskie obozy marszowe tak daleko na północny wschód Europy. To dowód, że legiony rzymskie zapuszczały się w głąb dzikiej Germanii znacznie później, niż sądziliśmy.

Najnowsze znaleziska ogłoszone przez Landowy Urząd Ochrony Zabytków i Archeologii (Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie – LDA) w Saksonii-Anhalt w Niemczech naprawdę robi wrażenie i sporo zmienia w naszym postrzeganiu rzymskiej obecności w „barbarzyńskiej” Europie. Do tego stopnia, że nawet w komunikacie tego urzędu napisano, że jest to „znalezisko o randze sensacji archeologicznej”.
Jak wygląda odkrycie?
W miejscowościach Aken, Trabitz i Deersheim na terenie Saksonii-Anhalt badacze zlokalizowali zarysy rzymskich obozów marszowych.
Obozy marszowe były wysoce ustandaryzowanymi instalacjami obronnymi, które rzymskie wojsko zakładało codziennie po osiągnięciu celu marszu. Konstrukcje te miały zazwyczaj prostokątny kształt z charakterystycznymi zaokrąglonymi narożnikami oraz wewnętrzny układ dróg przecinających się przy budynku sztabowym.
Rozmieszczenie takich obozów w odstępach około 20 kilometrów pozwala współczesnym badaczom rekonstruować trasy rzymskich wypraw w głąb Germanii.
Kluczowym dowodem wizualnym są geometryczne zarysy struktur widoczne na zdjęciach lotniczych i satelitarnych, które odróżniają się od innych obiektów archeologicznych.
Nie tylko archeologia lotnicza
W latach 2024 i 2025 przeprowadzono celowe wykopaliska archeologiczne w celu potwierdzenia charakteru tych odkryć.
Podczas badań archeolodzy odsłonili charakterystyczne dla rzymskiej inżynierii wojskowej rowy o profilu w kształcie litery V.
Z kolei w wyniku systematycznych poszukiwań z użyciem wykrywaczy metali zabezpieczono łącznie ponad 1500 pojedynczych zabytków. Większość znalezisk stanowią przedmioty żelazne, wśród których dominuje bardzo duża liczba gwoździ oraz bełtów.
Odnaleziono liczne gwoździe z sandałów rzymskich legionistów, które żołnierze często gubili podczas codziennych marszów. Z ziemi wydobyto również kilka fragmentów rzymskich fibul, czyli ozdobnych zapinek służących do spinania szat.
Moneta kluczowym dowodem na obecność Rzymian
Do najcenniejszych zabytków ruchomych należą monety rzymskie z czasów panowania cesarzy Antoninusa Piusa, Marka Aureliusza oraz Karakalli.

Srebrny denar Karakalli wybity około 213 roku n.e. stał się dla naukowców kluczowym dowodem na obecność legionów w tym regionie w III wieku.
Znaczenie odkrycia obozów marszowych
To odkrycie jest przełomowe, ponieważ dostarcza pierwszych fizycznych dowodów na obecność rzymskich legionów na obszarze dzisiejszej Saksonii-Anhalt.
Wcześniej historycy znali jedynie pisemne wzmianki o wyprawach nad Łabę, jednak brakowało im konkretnych śladów architektonicznych w tym regionie.
Zidentyfikowane obozy stanowią obecnie najbardziej wysunięte na północny wschód rzymskie fortyfikacje odnalezione na terenach wolnej Germanii. Kluczowe jest to, że znaleziska potwierdzają rzymską aktywność wojskową jeszcze w III wieku n.e., co zmienia dotychczasowe postrzeganie historii tego obszaru.
Przed tym odkryciem badacze zakładali, że wyprawy wojenne cesarza Karakalli ograniczały się wyłącznie do terenów położonych blisko rzymskiej granicy, czyli limesu. Nowe dane dowodzą jednak, że rzymskie wojska prowadziły operacje o znacznie większym zasięgu, docierając setki kilometrów w głąb terytorium germańskiego.
Wyniki tych badań zmuszają naukowców do rewizji wiedzy o skali rzymskiej obecności militarnej w dorzeczu środkowej Łaby i Soławy. Warto wspomnieć, że te niemieckie ustalenia ukazują w nowym świetle znaleziska ekwipunku rzymskich legionistów w Polsce ogłoszone w 2018 r. przez zespół prof. Bartosza Kontnego z UW.
Źródło: Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie – LDA
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

