Rok szkolny, który się nie rozpoczął. Poruszające relacje, co czekało na dzieci 4 września 1939 roku
Nowe zeszyty, podręczniki i szkolne mundurki były już przygotowane. Pierwszy dzwonek miał zabrzmieć 4 września 1939 roku, ale jeszcze przed wybuchem wojny zajęcia odwołano. Gdy stało się jasne, że uczniowie nie wrócą szybko do klas, zaczęła się walka o ocalenie polskiej edukacji.

Spis treści:
- Pierwszy dzwonek miał zabrzmieć 4 września. Jest jednak ważny szczegół
- Jak wyglądałaby szkoła w roku 1939/1940?
- Sale lekcyjne zmieniły się w koszary, szpitale i więzienia
- Niemcy uderzyli w nauczycieli, bo chcieli pozbawić Polaków elit
- Na wschodzie szkoły otwierano na nowo, ale już według sowieckich zasad
- Tajne komplety – lekcje, za które groziło więzienie albo śmierć
- Wojna nie wszystkim dzieciom odebrała szkołę w ten sam sposób
- Rok szkolny 1939/1940 formalnie nie nadszedł, ale nauka przetrwała
Pierwsze dni września zwykle oznaczają powrót do lekcji. W 1939 roku zamiast początku nauki przyniosły jednak naloty, ucieczkę i rozpad znanego świata. Wojna przerwała edukację całego pokolenia, choć nie zdołała jej całkowicie zatrzymać.
Pierwszy dzwonek miał zabrzmieć 4 września. Jest jednak ważny szczegół
W 1939 roku 1 września przypadał w piątek, a 3 września – zwyczajowy wówczas termin rozpoczynania zajęć – był niedzielą. Dlatego nowy rok szkolny 1939/1940 planowano rozpocząć w poniedziałek 4 września. W domach czekały zeszyty, książki, przybory i odświętne ubrania. Dla wielu dzieci miał to być pierwszy dzień w nowej klasie albo pierwsze spotkanie z nauczycielem po wakacjach.
Popularne opowieści o uczniach, którym dopiero wybuch wojny uniemożliwił pójście do szkoły 4 września, pomijają jednak istotny fakt. Jeszcze pod koniec sierpnia władze odroczyły rozpoczęcie zajęć na czas nieokreślony. Informację przekazano m.in. przez radio i prasę. Państwo prowadziło mobilizację, część nauczycieli powołano do wojska, a niektóre budynki szkolne przeznaczano na potrzeby wojska, obrony cywilnej lub szpitali.
Nie zmienia to wymowy tej daty. Kiedy zapadła decyzja o odroczeniu lekcji, nikt nie wiedział jeszcze, że przerwa potrwa nie dni czy tygodnie, lecz dla wielu uczniów całe lata. Niektórzy nie wrócili do swoich szkół nigdy.

Jak wyglądałaby szkoła w roku 1939/1940?
Szkoła II Rzeczypospolitej różniła się od dzisiejszej. Po reformie z 1932 roku jej podstawę stanowiła siedmioletnia szkoła powszechna, choć nie każda placówka – zwłaszcza na wsi – realizowała pełny program wszystkich siedmiu klas. Kolejnymi etapami były czteroletnie gimnazjum oraz dwuletnie liceum ogólnokształcące albo szkoły zawodowe. Budowa wspólnego systemu edukacji w odrodzonej Polsce była ogromnym przedsięwzięciem.
Państwo próbowało ujednolicić system odziedziczony po trzech zaborach. Postęp był duży, ale wciąż widoczne pozostawały różnice między miastem a wsią. Zdarzały się przepełnione klasy, nauka na zmiany i szkoły z jednym nauczycielem. W roku szkolnym 1939/1940 uczniowie mieli wrócić do zwyczajnej nauki języka polskiego, historii, geografii, matematyki, przyrody, religii i zajęć praktycznych. W wielu szkołach obowiązywały mundurki, tarcze i rygorystyczne zasady zachowania.
Ten świat zdążył się już zmienić. Atak Niemiec na Polskę rozpoczął się 1 września, a 17 września od wschodu wkroczyła Armia Czerwona. Polska znalazła się pod dwiema okupacjami, których władze inaczej organizowały szkolnictwo, lecz obie zwalczały niezależną polską kulturę i edukację.
Sale lekcyjne zmieniły się w koszary, szpitale i więzienia
Już we wrześniu szkolne budynki przejmowały walczące armie. Urządzano w nich koszary, magazyny i szpitale polowe. Część została uszkodzona lub zniszczona podczas bombardowań i ostrzału. Po zajęciu kraju okupanci wykorzystywali wiele obiektów do własnych celów; w niektórych powstawały urzędy, kwatery wojskowe, miejsca przesłuchań i prowizoryczne więzienia.
Los szkoły zależał od regionu. Na ziemiach wcielonych bezpośrednio do III Rzeszy polskie szkolnictwo było likwidowane szczególnie szybko, a biblioteki, pomoce naukowe i księgozbiory konfiskowano lub niszczono. W Generalnym Gubernatorstwie Niemcy dopuścili z czasem ograniczone szkolnictwo powszechne i zawodowe, ale zamknęli polskie szkoły średnie i wyższe. Z programu szkół elementarnych usuwano m.in. historię, geografię i literaturę polską, a naukę sprowadzano do zakresu, który miał przygotowywać dzieci do prostej pracy.
Szczególnie dramatyczna była sytuacja dzieci żydowskich. Niemiecka polityka wykluczyła je z publicznej edukacji, a następnie zamknęła wraz z rodzinami w gettach. Mimo głodu, prześladowań i śmiertelnego zagrożenia także tam organizowano potajemne lekcje. Dla dzieci nauka bywała namiastką normalności, zanim wiele z nich padło ofiarą Zagłady.

Niemcy uderzyli w nauczycieli, bo chcieli pozbawić Polaków elit
Okupant niemiecki uważał nauczycieli za część polskiej inteligencji, którą należało usunąć. Pedagodzy padali ofiarą aresztowań, egzekucji i deportacji do obozów koncentracyjnych. Represje szczególnie szybko dotknęły ziem wcielonych do Rzeszy, m.in. Pomorza, Wielkopolski i Śląska.
Według danych przytaczanych przez Instytut Pamięci Narodowej w latach 1939–1945 zginęło około 8,5 tys. polskich nauczycieli. Część poległa w działaniach wojennych, inni zostali zamordowani w egzekucjach lub obozach, zginęli podczas pacyfikacji i powstania warszawskiego albo nie przeżyli sowieckich represji i deportacji. Zniszczenie kadry nauczycielskiej miało konsekwencje znacznie wykraczające poza czas wojny.
Na wschodzie szkoły otwierano na nowo, ale już według sowieckich zasad
Po agresji ZSRR na Polskę władze sowieckie włączyły zajęte ziemie do republik białoruskiej i ukraińskiej. W przeciwieństwie do Niemców nie zlikwidowały całej sieci szkół. Włączyły ją jednak do systemu sowieckiego i poddały ideologicznej przebudowie.
Z klas znikały godła państwowe i treści związane z niepodległą Polską. Usuwano religię, zmieniano program historii i geografii, wprowadzano sowieckie podręczniki, język rosyjski oraz komunistyczne organizacje młodzieżowe. Zakres zmian językowych zależał od miejsca: polski bywał początkowo językiem nauczania, lecz jego pozycję ograniczano na rzecz białoruskiego, ukraińskiego i rosyjskiego.
Nauczyciele musieli dostosować się do nowych programów i wykazać lojalność wobec władzy. Część zwolniono, aresztowano lub deportowano. Uczniowie z rodzin uznanych za „wrogie” także żyli w zagrożeniu. Podczas czterech wielkich deportacji obywateli II RP w latach 1940–1941 w głąb Związku Sowieckiego wywożono całe rodziny, w tym dziesiątki tysięcy dzieci. Dla nich szkolna codzienność ustępowała walce z głodem, chorobami i mrozem.

Tajne komplety – lekcje, za które groziło więzienie albo śmierć
Polscy nauczyciele bardzo szybko zaczęli organizować edukację poza kontrolą okupanta. Już w październiku 1939 roku działacze zdelegalizowanego Związku Nauczycielstwa Polskiego utworzyli Tajną Organizację Nauczycielską. Z czasem konspiracyjne szkolnictwo podporządkowano Departamentowi Oświaty i Kultury Delegatury Rządu na Kraj, będącemu częścią Polskiego Państwa Podziemnego.
Lekcje odbywały się w prywatnych mieszkaniach, na plebaniach, w gospodarstwach, warsztatach, a czasem pod pozorem dozwolonych zajęć zawodowych. Uczniowie przychodzili w małych grupach, o różnych porach i bez szkolnych tornistrów, aby nie wzbudzać podejrzeń. Podręczniki ukrywano, przepisywano ręcznie albo rozdzielano na części, by w razie rewizji nie stracić całego egzemplarza.
Nauczano przedmiotów wykreślonych przez Niemców, realizowano program gimnazjów i liceów, przeprowadzano egzaminy, a nawet matury. Działały również tajne uczelnie. Za udział w konspiracyjnej edukacji groziły aresztowanie, obóz koncentracyjny, a nawet śmierć – nauczycielom, uczniom i właścicielom mieszkań.
Skala zjawiska była wyjątkowa w okupowanej Europie. IPN podaje, że tajne nauczanie objęło około 1,5 mln dzieci na poziomie szkoły powszechnej oraz około 100 tys. osób na poziomie średnim i wyższym. Liczby te są szacunkowe, ale dobrze pokazują rozmiar społecznego wysiłku.
Wojna nie wszystkim dzieciom odebrała szkołę w ten sam sposób
Nie istnieje jedna historia ucznia z lat 1939–1945. Inaczej wyglądało życie dziecka w Generalnym Gubernatorstwie, inaczej na ziemiach wcielonych do Rzeszy, jeszcze inaczej pod okupacją sowiecką. Los zależał również od pochodzenia, narodowości, miejsca zamieszkania i sytuacji rodziny.
Dzieci żydowskie były systematycznie izolowane, więzione i mordowane. Dzieci romskie także stały się ofiarami rasistowskiej polityki III Rzeszy. Część polskich dzieci poddawano germanizacji, odbierano rodzinom i wywożono. Inne trafiły na roboty przymusowe, do obozów, na zesłanie lub uchodźstwo. Tysiące zostały sierotami.

Byli też uczniowie, którzy łączyli naukę z pracą zarobkową, służbą kurierską, pomocą ukrywającym się ludziom lub działalnością konspiracyjną. Szkolny wiek nie chronił przed doświadczeniem przemocy. II wojna światowa nie była dla nich jedynie przerwą w edukacji, lecz całkowitym rozpadem bezpiecznej codzienności.
Rok szkolny 1939/1940 formalnie nie nadszedł, ale nauka przetrwała
Data 4 września 1939 roku działa na wyobraźnię, bo zestawia dwa światy: przygotowane tornistry i kraj pogrążony już w wojnie. Trzeba jednak pamiętać, że rozpoczęcie zajęć odroczono jeszcze przed 1 września. Nie było jednego dnia, w którym wszystkie polskie dzieci miały wrócić do klas i nagle usłyszały syreny zamiast dzwonka.
Prawda była bardziej złożona – i nie mniej przejmująca. Szkoły zajmowano, zamykano i niszczono, programy podporządkowywano okupantom, a nauczycieli prześladowano. Mimo tego w mieszkaniach i ukrytych salach nadal otwierano podręczniki. Rok szkolny 1939/1940 nie rozpoczął się tak, jak planowano, lecz edukacja stała się jedną z form oporu.
Źródła: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, „Przerwane dzieciństwo. Wojna i dzieci”.
Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.

