Oto dowód na bliskie kontakty szamanów z pierwszymi rolnikami. To niezwykła maska
Poroże sarny odkryte kilka dekad temu w pradziejowej osadzie rolników, okazało się czymś znacznie bardziej doniosłym, niż tylko odpadem po uczcie. Nowe analizy wskazują, że było to rytualne nakrycie głowy. To mocny argument w dyskusji na temat kontaktów między nowo przybyłymi społecznościami rolniczymi a lokalnymi łowcami i zbieraczami.

Około 7500 lat temu Europa Środkowa zaczęła się gwałtownie zmieniać. Z południa przybyli pierwsi rolnicy. Były to społeczności określane przez archeologów mianem kultury ceramiki wstęgowej rytej.
Imigranci przybyli terenów dzisiejszej Anatolii i basenu Morza Egejskiego. Szukali żyznych gleb pod uprawę zboża i dogodnych pastwisk dla bydła. W gęstych lasach spotkali jednak dawnych mieszkańców – łowców-zbieraczy, którzy żyli tam od tysięcy lat.
Jak przebiegały te spotkania ludzi z tak różnych światów? Oknem na to zagadnienie jest między innymi pradziejowa osada w Eilsleben-Vosswelle na terenie landu Saksonii-Anhalt w Środkowych Niemczech.
Niezwykła osada pierwszych rolników
W Eilsleben-Vosswelle jest bardzo ważnym stanowiskiem archeologicznym – to jedna z największych i najważniejszych osad pierwszych rolników w Europie Środkowej. Datowana jest na około 7500 lat.
Stanowisko zidentyfikowano już w latach 20. XX wieku, a szeroko zakrojone prace wykopaliskowe prowadzono tam w latach 1974–1989 oraz ponownie od 2024 roku. Osada zajmowała imponujący obszar około 12 hektarów, choć najnowsze badania geomagnetyczne sugerują, że mogła być znacznie większa, niż wcześniej sądzono.
Miejsce to stanowi unikalny dowód na intensywne kontakty i wymianę między nowymi osadnikami a rdzenną ludnością łowców-zbieraczy.
Maska, która zmieniła historię
Zespół archeologów z Landowego Urzęd ds. Zarządzania Dziedzictwem i Archeologii Saksonia-Anhalt – Muzeum Prehistorii w Halle opublikował właśnie na łamach „Praehistorische Zeitschrift” intrygujące wyniki badań.
Dotyczą nowej analizy przedmiotu odkrytego przez archeologów w 1987 roku. Chodzi o poroże sarny, które spoczywało w niepozornym dole osadniczym.
Dopiero niedawne, bardzo szczegółowe badania ujawniły jego prawdziwe przeznaczenie. Naukowcy dostrzegli ślady precyzyjnej obróbki: fragment czaszki został docięty w kształt prostokąta. Przy nasadzie rogów odkryto nacięcia, które służyły do mocowania sznurków. Dzięki nowoczesnemu datowaniu radiowęglowemu wiemy, że przedmiot ma około 7 tysięcy lat.
Jaka była funkcja poroża?
Zdaniem badaczy poroże nie było odpadkiem po porządnym obiedzie. Jego specyficzna obróbka wskazuje, że była to rytualna maska lub nakrycie głowy. Co warte podkreślenia, rolnicy z tamtego okresu nigdy nie używali takich przedmiotów – były znakiem rozpoznawczym szamanów z grup łowców-zbieraczy.
Naukowcy doszukują się podobieństw do słynnej maski tzw. szamanki z Bad Dürrenberg, która żyła dwa tysiące lat wcześniej. Zdjęcie rekonstrukcji tej maski widoczne jest w lewej części grafiki, którą można zobaczyć nad artykułem. Po prawej jest natomiast znalezisko z Eilsleben.
Szaman do wynajęcia
Dlaczego rolnicy mieliby przechowywać u siebie szamańskie atrybuty łowców i zbieraczy? Odpowiedź może się kryć się w problemach, z jakimi mierzyli się pierwsi osadnicy.
Przejście na osiadły tryb życia mogło wiązać z konsekwencjami związanymi ze zdrowiem. Dieta oparta na mącznych produktach niszczyła ich zęby. Z kolei bliskość zwierząt hodowlanych przynosiła nieznane wcześniej choroby bakteryjne i wirusowe.
Kiedy medycyna rolników zawodziła, mogli oni szukać pomocy u specjalistów z zewnątrz. Archeolodzy sugerują, że uciekali się do „lekarzy” łowców i zbieraczy, którymi byli szamani. Znali każdą roślinę w lesie i potrafili leczyć ziołami. Mieli też kontakt z duchami zwierząt, co dla ówczesnych ludzi było kluczowe w procesie uzdrawiania.
Maska z poroża sarny sugeruje, że w osadzie Eilsleben mogło dochodzić do rytualnych spotkań. Rolnicy zapraszali szamanów do siebie. Szukali u nich ratunku i ochrony – taka w każdym razie jest przemawiająca do wyobraźni hipoteza.
Źródło: Praehistorische Zeitschrift
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

