Reklama

Koncepcja była prosta – kilka razy w roku przez ziemie cesarstwa miały przebiegać łańcuchy świateł (oczywiście w specjalnie wyznaczone dni). Wedle zamierzeń pomysłodawców łuna rozświetlałaby na przykład noc przesilenia letniego lub urodziny… Bismarcka.

Wieże budowano bowiem po to, aby upamiętnić Żelaznego Kanclerza. Wszystko zaczęło się wraz z jego śmiercią w 1898 roku. Chociaż cesarz Wilhelm II odsunął wcześniej zasłużonego dla Niemiec polityka na boczny tor, Otto von Bismarck wciąż cieszył się dużym szacunkiem, szczególnie w środowiskach studenckich.

Jak uczcić Żelaznego Kanclerza?

To właśnie żacy postanowili uczcić wielkiego kanclerza godnie i z pompą. Przedstawiciele różnych szkół wspólnie radzili, radzili i uradzili, że najlepszym na to sposobem będzie wybudowanie wież, które pozwolą na rozpalanie ognia.

Ogłoszono konkurs architektoniczny, który wygrał Wilhelm Kreis z projektem o iście wagnerowskiej nazwie Zmierzch bogów (Götterdämmerung). Architekt zaprojektował wieżę przypominającą wielki znicz. Platforma, na szczycie której znajdowała się misa paleniskowa, wznosiła się na kamiennej konstrukcji, podtrzymywanej przez cztery kolumny.

Ślęża z „ognistą” wieżą

Okazało się, że zdecydowana większość wież powstała według innych projektów. W Polsce jedyna zachowana Wieża Bismarcka typu Zmierzch bogów znajduje się na Wieżycy (Masyw Ślęży).

Żeby się do niej dostać, trzeba przejść malowniczą ścieżką, by na jej końcu znaleźć 15-metrową wieżę z granitu. Dziś jest już trochę zapomniana i przykurzona, ukryta w lesie. Pamiętajmy jednak, że pierwotnie w tamtym miejscu rosło mniej drzew, ogień palony w misie na szczycie był zatem widoczny z daleka (pierwszy raz zapalony w czasie ceremonii otwarcia obiektu w 1907 roku).

Wieża Bismarcka bywa okresowo otwarta, warto więc zawczasu dowiedzieć się, czy się Wam poszczęści i zwiedzicie jej wnętrze. Na szczycie na turystów czeka ponoć piękny widok na okolicę, czego niestety nie potwierdzimy, bo byliśmy tam podczas porannej mgły.

Ile zachowało się w Polsce Wież Bismarcka?

Konstrukcja na Wieżycy jako jedna z nielicznych w naszym kraju przetrwała nie tylko wojnę, ale i PRL. Zgodnie z informacjami portalu Bismarcktürme, który kataloguje wieże na świecie, na terenach dzisiejszej Polski pierwotnie znajdowało się aż czterdzieści takich obiektów. Do naszych czasów przetrwało siedemnaście z nich.

Niektóre padły ofiarą wycofującego się Wehrmachtu, inne zostały zniszczone przez wojska sowieckie lub na polecenie komunistycznych władz Polski. Kilka zostało wysadzonych jeszcze przed II wojną światową (na ziemiach, które po traktacie wersalskim znalazły się w odrodzonej Polsce). Taki los spotkał na przykład wieżę w Bydgoszczy.

Szczecińska wieża, czyli Wieża Gocławska

Wiele Wież Bismarcka pełniło, a niektóre do dziś pełnią funkcje widokowe oraz obserwacyjne. Taką konstrukcją, w zamyśle budowaną między innymi jako punkt widokowy, jest wieża w Szczecinie.

Wieża Bismarcka w Szczecinie
Wieża Bismarcka w Szczecinie /Fot. G. Koper

To zresztą jedna z bardziej okazałych Wież Bismarcka na świecie, a już na pewno najdroższa. Zaprojektował ją ten sam Wilhelm Kreis, który wygrał konkurs na pierwszy pomnik, lecz tym razem koncepcja architekta była inna. Zainspirował się Mauzoleum Teodoryka w Rawennie, ale postanowił rozwinąć swój projekt w stronę silniejszego monumentalizmu (dlatego też budowa zajęła aż osiem lat).

Wieżę oddano do użytku w 1921 roku, więc już kilka lat po upadku Cesarstwa Niemieckiego. Nawiązanie do grobowca Teodoryka nie było przypadkowe. Teodoryk Wielki był królem Ostrogotów i władcą Italii niedługo po tym, jak Cesarstwo Rzymskie dokonało żywota. Należał – obok Arminiusza czy Widukinda – do panteonu germańskich wodzów szczególnie lubianych w Niemczech. Owi bohaterowie mieli przypominać od Mozy po Niemen, że Niemcy sroce spod ogona nie wypadli i już od starożytności rywalizują o władztwo z Francuzami oraz Włochami.

Wieża nie do końca germańska

Obiekt robi wrażenie, bo niczym strażnica wyłania się z lasu w dzielnicy Gocław (stąd inna nazwa budowli – Wieża Gocławska). Jej germańskość przełamuje klasycystyczny portyk z dwiema kolumnami, z kolei panoplium w postaci tarczy ze skrzyżowanymi włóczniami nadaje budowli militarnego sznytu – w końcu upamiętnia Bismarcka, który doprowadził Prusy do zwycięstwa nad Francją w 1871 roku.

W samym sercu tarczy znajduje się herb Bismarcków, czyli koniczyna na trzech liściach dębu. Przed wojną konstrukcję zdobiły też orły ustawione na każdej z dziesięciu przypór – co zresztą korespondowało z nazwą projektu architektonicznego, Adlerhorst II (Gniazdo Orła II).

Najważniejszy punkt budowli stanowiło popiersie Bismarcka, które znajdowało się we wnętrzu. Nad nim widniał napis: Idziemy żelaznym krokiem, miażdżymy to, co stoi na przeszkodzie odnowieniu narodu niemieckiego i jego świetności i potędze.

Wieża Bismarcka w Okonku
Wieża Bismarcka w Okonku /Fot. G. Koper

Miejsce cieszyło się dużą popularnością wśród Szczecinian (oczywiście mamy na myśli dawnych, niemieckojęzycznych mieszkańców). Rzekomo na uroczystość otwarcia wieży przybyło pół miasta, a w kolejnych latach mieszkańcy korzystali z niej, aby podziwiać z góry okolicę, a przy okazji spacerować po okolicznych lasach oraz spędzać czas w kawiarniach. Dziś budynek znajduje się w rękach prywatnych, a właściciel sukcesywnie przeprowadza remont. Wieża miała już okazję stać się areną różnych wydarzeń kulturalnych, być może w przyszłości będzie jak dawniej cieszyć się popularnością.

Jak już wspomniano, w Polsce zachowało się kilkanaście Wież Bismarcka (między innymi w Mrągowie, Ostródzie, Szczecinku, Świebodzinie, Żaganiu), jednak ich losy potoczyły się różnie. Niektóre z nich stanowią lokalną atrakcję turystyczną, a inne – zamknięte na cztery spusty – można oglądać jedynie z zewnątrz. Taki przykład zostawiliśmy na koniec.

Od upamiętnienia po telefonię komórkową

Projektanci wież pewnie nie brali pod uwagę, że wysokie konstrukcje położone na szczytach wzgórz świetnie sprawdzą się w roli platformy pod wszelkiego rodzaju nadajniki i anteny. Taką funkcję pełni obiekt w Okonku (powiat złotowski, województwo wielkopolskie). Współcześnie określa się go mianem Wieży Tecława od nazwy wzgórza, na której stoi.

Według legendy Tecław był miejscowym rozbójnikiem, którego w XVI wieku powiesili okoliczni mieszkańcy za jego niecne uczynki. Stąd Tecławska Góra. Wieża na wzniesieniu powstała jednak znacznie później, bo dopiero w 1908 roku jako pomnik dla Żelaznego Kanclerza. Dziś można ją oglądać tylko z zewnątrz, ale pojawiają się pomysły zaadaptowania jej, aby pełniła funkcję atrakcji turystycznej. Trzymamy kciuki, bo zabytków w Polsce nigdy zbyt wiele. Nawet takich o kontrowersyjnej przeszłości.

To jest fragment książki „Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce” autorstwa Aleksandry i Grzegora Koper, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...