Naukowcy potwierdzili tożsamość twórcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Pomogła analiza DNA i tomograf
Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością to Otton I Wielki – ogłosili badacze z Niemiec. Wyniki archaeogenetyczne łączące szczątki spoczwyające w katedrze w Magdeburgu z dynastią Ludolfingów zamknęły proces identyfikacji. Po tysiącu lat nauka potwierdziła, że fundator katedry spoczywa w swoim pierwotnym miejscu. W jego tumbie znaleziono jednak coś, co zaskoczyło badaczy: skorupki jajek i nasiona. Co tam robiły?

Otton I Wielki, żyjący w latach 912–973, był postacią monumentalną. Stworzył potęgę Świętego Cesarstwa Rzymskiego i ufundował arcybiskupstwo w Magdeburgu. To właśnie w tej katedrze, u boku swojej pierwszej żony Edyty, cesarz znalazł miejsce wiecznego spoczynku.
Choć jego grobowiec był otwierany w XIX wieku, dopiero współczesne badania kontrolne z 2024 roku ujawniły krytyczny stan zabytku. Oprócz pilnej renowacji przy okazji wykonano szczegółowe analizy szczątków.
Kiedy w 2025 roku naukowcy otworzyli kamienny sarkofag Ottona I Wielkiego, stanęli przed kluczowym pytaniem: czy odnalezione wewnątrz kości rzeczywiście należą do potężnego władcy. Dzięki badaniom genetycznym i analizom antropologicznym, w marcu 2026 roku poznaliśmy odpowiedź.
Dziedzictwo zagrożone przez czas
Naukowcy zaobserwowali niepokojące uszkodzenia: korodujące żelazne elementy, wilgoć oraz zasolenie niszczące strukturę sarkofagu. Aby ratować ten bezcenny obiekt, w styczniu 2025 roku wokół grobowca wzniesiono specjalną drewnianą konstrukcję, pozwalającą na przeprowadzenie prac w kontrolowanych warunkach. Decyzja o podniesieniu ważącej 300 kilogramów marmurowej płyty była nieunikniona, by móc zbadać i zakonserwować jego zawartość.
Skarby ukryte w sośninie
Pod płytą z marmuru pochodzącego z dzisiejszej wyspy Marmara (Turcja) odkryto skromną, drewnianą trumnę, która – jak wykazały badania dendrochronologiczne – została wykonana z sosny ściętej zimą 1208 roku. Prawdopodobnie wiązało się to z przeniesieniem szczątków cesarza po wielkim pożarze katedry w 1207 roku.
Wewnątrz oczom badaczy ukazały się nie tylko kości, ale też artefakty: fragmenty bizantyjskiego jedwabiu, tkanina przetykana srebrnymi nićmi oraz przedmioty świadczące o dawnych ingerencjach w pochówek, takie jak XIII-wieczna moneta, skorupki jaj czy pestki owoców.

Dokumentacja trumny odbywała się przy użyciu najnowocześniejszych technik, w tym skanowania 3D i fotografii wysokiej rozdzielczości. Podczas gdy sarkofag poddawano renowacji, szczątki trafiły w ręce interdyscyplinarnego zespołu ekspertów, w skład którego weszli m.in. biolodzy, radiolodzy i medycy sądowi. Ich zadaniem było ustalenie, kim był człowiek spoczywający w cesarskiej tumbie.
Biologiczny portret władcy
Analiza antropologiczna naukowców z Landowego Urzędu ds. Zarządzania Dziedzictwem i Archeologii Saksonii-Anhalt dostarczyła pierwszych mocnych dowodów, że mamy do czynienia z Ottonem I. Szczątki należały do mężczyzny, który w chwili śmierci miał od 55 do 65 lat, co idealnie współgra z przekazami historycznymi o zgonie cesarza w wieku 60 lat. Zmarły mierzył około 180 centymetrów wzrostu, co czyniło go osobą wyjątkowo postawną na tle współczesnych mu ludzi. Charakterystyczne zmiany kostne w okolicach miednicy i ud potwierdziły, że spędził on dużą część życia w siodle.
Badania izotopowe w Mannheim rzuciły światło na „cesarskie menu”. Dieta władcy była bogata w białko zwierzęce i ryby słodkowodne, a co istotne, nie zawierała prosa – zboża kojarzonego wówczas z niższymi warstwami społecznymi. Antropolodzy fizyczni dostrzegli też ślady dawnych urazów: zagojone rany na czaszce, parodontozę oraz nietypowe zmiany naczyniowe u podstawy czaszki, które mogą sugerować przyczynę śmierci zgodną z kronikarskimi opisami. Był to zapewne udar. Z kolei badania radiowęglowe szczątków potwierdzają okres, w którym żył Otton I.
Wielka szkoda, że w przypadku pierwszych piastowskich władców Polski nie możemy pochwalić się tak dobrze zachowanymi miejscami ich pochówków.
Genetyczny stempel autentyczności
Ostateczny, „twardy” dowód przyniosły jednak dopiero badania DNA przeprowadzone przez Instytut Maxa Plancka w Lipsku. Kluczem do sukcesu było porównanie materiału genetycznego z kośćmi Henryka II, ostatniego z rodu Ludolfingów, spoczywającego w Bambergu. Dzięki zgodzie władz kościelnych pobrano próbki z relikwiarza św. Henryka, co pozwoliło na zestawienie obu profili genetycznych.
Wyniki nie pozostawiły złudzeń: obaj zmarli są ze sobą spokrewnieni w trzecim stopniu w linii męskiej. Fakt ten idealnie pasuje do genealogii, według której Henryk II był prawnukiem brata Ottona Wielkiego, Henryka Bawarskiego.
– Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mamy przed sobą szczątki Ottona Wielkiego” – ogłosił prof. Harald Meller dyrektor Landowego Urzędu ds. Zarządzania Dziedzictwem i Archeologii Saksonii-Anhalt.
1 września 2026 roku cesarz spocznie ponownie w katedrze, tym razem w nowej trumnie.
Źródło: Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie (LDA) Sachsen-Anhalt
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

