Reklama

Między 1300 a 900 rokiem p.n.e. doszło do jednego z najbardziej dramatycznych momentów w dziejach ludzkości. W rejonie dzisiejszej Grecji i Turcji doszło do upadku potężnych graczy: imperium Hetytów, cywilizacji mykeńskiej i minojskiej.

Historycy od dawna przypuszczali, że kluczową rolę odegrały zmiany środowiskowe, ale mechanizm stojący za tymi zjawiskami pozostawał zagadką. Najnowsze badania zespołu pod kierownictwem Katherine Power z Uniwersytetu Sztokholmskiego, opublikowane w czasopiśmie „Science Advances”, rzucają nowe światło na ten mroczny rozdział historii, który był jednocześnie też końcem epoki brązu.

Orbita Ziemi i powolne wysychanie świata

Podstawą wielowiekowego kryzysu były zmiany w ustawieniu orbity naszej planety. Powolna zmiana parametrów orbitalnych doprowadziła do spadku letniego nasłonecznienia na półkuli północnej. Efekt? Osłabienie systemów monsunowych w Afryce Zachodniej i przesunięcie tropikalnych stref opadów na południe. Dla wschodniej strefy Morza Śródziemnego oznaczało to stopniowe, trwające tysiąclecia wysychanie i w konsekwencji susze.

Fatalna kumulacja. Mechanizm starożytnych megasusz

Naukowcy ustalili, że najbardziej niszczycielskie susze nie były dziełem przypadku. Wynikały one z tzw. konstruktywnej interferencji – nałożenia się na siebie kilku niezależnych cykli klimatycznych. Gdy długoterminowy trend wysychania zbiegł się z negatywnymi fazami cykli stuletnich i wielowiekowych, system przekroczył krytyczny próg. To właśnie taka kumulacja doprowadziła do ekstremalnych susz około 1250 roku p.n.e., które poprzedziły upadek cywilizacji późnej epoki brązu.

Atlantyk w roli głównej. Jak ocean sterował pogodą

Naukowcy wykazali, że kluczowym „pilotem” pogody był Ocean Atlantycki. Zmienność cyrkulacji południkowej oraz temperatury powierzchni oceanu bezpośrednio wpływały na wilgotność powietrza nad basenem Morza Śródziemnego. Model przygotowany przez badaczy ujawnił, że osłabienie prądów oceanicznych i specyficzne fazy oscylacji północnoatlantyckiej odcinały region od życiodajnych deszczy.

Roślinny paradoks. Dlaczego północ zieleniała w czasie suszy?

Badanie przynosi też zaskakujące wnioski na temat ówczesnej przyrody. Choć opady malały, północne regiony (Bałkany, Anatolia) paradoksalnie stawały się bardziej zalesione. Wynikało to z ochłodzenia, które zmniejszyło parowanie, pozwalając lasom na ekspansję mimo mniejszych deszczy. Długoterminowy trend co prawda sprzyjał lasom, ale był on przerywany przez ekstremalne, krótkotrwałe epizody suszy.

Z kolei południowy Lewant nie miał tego komfortu – pozostał ciągle skrajnie suchy. Te różnice wyjaśniają, dlaczego kryzys uderzył w poszczególne państwa z różną siłą.

Czego uczy nas upadek cywilizacji sprzed tysiącleci?

Wyniki badań są alarmujące w kontekście współczesności. Historia upadku epoki brązu pokazuje, że splot kilku niekorzystnych zjawisk może doprowadzić do załamania nawet najbardziej stabilnych systemów gospodarczych i społecznych.

– Morze Śródziemne jest jednym z „hotspotów” zmian klimatu na świecie, a przewiduje się, że w nadchodzącym stuleciu region ten stanie się cieplejszy i bardziej suchy. Nasze odkrycia sugerują, że przyszłe ryzyko suszy może zależeć nie tylko od długotrwałego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka, ale także od tego, jak naturalna zmienność Oceanu Atlantyckiego oddziałuje na ten trend – podsumowuje Katherine Power.

Źródło: Science Advances

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...