Reklama

Dzieje Hostynnego (woj. lubelskie) sięgają XIV wieku, kiedy to w 1394 roku wieś została wspomniana jako część parafii łacińskiej w Grabowcu. Jednak religijny krajobraz miejscowości przez stulecia definiowała obecność cerkwi – pierwsza z nich wzmiankowana była już w 1472 roku. Przez wieki świątynie w tym miejscu ulegały zniszczeniom, m.in. podczas najazdów tatarskich, ale zawsze je odbudowywano.

Kluczowym momentem dla historii odnalezionego niedawno zabytku były lata 1889–1890, kiedy to wzniesiono murowaną świątynię prawosławną. To prawdopodobnie wtedy odlano dzwony, z których jeden przeleżał w ziemi ponad wiek. A o jego odkryciu poinformował w mediach społecznościowych Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Przypadkowe spotkanie z historią

Do odkrycia doszło 22 maja 2026 roku, podczas prac ziemnych przy budowie drogi gminnej. Operatorzy maszyn, wykonując wykop pod kabel oświetlenia ulicznego w poboczu drogi, natrafili na metalowy obiekt.

Znalezisko zlokalizowane było około 230 metrów od dzisiejszego kościoła, który niegdyś pełnił funkcję cerkwi. Choć lokalni mieszkańcy od dawna przypuszczali, że w okolicy mogą znajdować się ukryte przedmioty liturgiczne, wcześniejsze poszukiwania nie przynosiły rezultatów. Aż do teraz.

Anatomia artefaktu

Odnaleziony dzwon wykonano z mosiądzu, a jego serce z żelaza. Mimo upływu lat w ziemi, zachował się w całości i w bardzo dobrym stanie, bez pęknięć. Jest to przedmiot o znacznych gabarytach:

  • całkowita wysokość wynosi 41 cm;
  • średnica u dołu (tzw. gardło) to 43 cm;
  • obwód dolnej krawędzi sięga 135 cm.

Solidna konstrukcja „głowy” dzwonu, zwieńczona 15-centymetrową koroną służącą do zawieszenia, świadczy o kunszcie dawnych ludwisarzy.

Dzwon zachował się bardzo dobrze. Niebawem będzie eksponowany
Dzwon zachował się bardzo dobrze. Niebawem będzie eksponowany /Fot. LWKZ

„Dzwon jest nadal sprawny i wydaje jednolity dźwięk, co prawda nieco stłumiony, ze względu na ułożenie go na ziemi” – podał Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Co wiemy o dzwonie?

Zabytek posiada bogate zdobienia, które mogą pomóc w jego dokładniejszym datowaniu. Górna część dzwonu ozdobiona jest szerokim pasem z motywem roślinnym. Z kolei dolna partia, zwana wieńcem, posiada dwa wypukłe pierścienie oraz pasmo słabo czytelnego ornamentu, również ukazujące rośliny.

Obecnie detale te są pokryte nalotem rdzy, jednak konserwatorzy podejrzewają, że pod warstwą osadu może kryć się data odlania dzwonu lub inne inskrypcje. Wnętrze dzwonu na ten moment wydaje się gładkie, choć nie wyklucza się istnienia ukrytych znaków ludwisarza pod plamami zabrudzeń.

Dlaczego dzwon został ukryty?

Ukrycie dzwonu w ziemi było z pewnością wynikiem burzliwych procesów historycznych pierwszej połowy XX wieku. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada rok 1915 i działania w ramach I wojny światowej, kiedy to lokalna ludność schowała go w obawie przed wycofującymi się Rosjanami lub wkraczającymi Austriakami, którzy rekwirowali wszelkie przedmioty z brązu i mosiądzu na cele wojenne.

Inne hipotezy wskazują na lata 1923–1938, okres akcji likwidacji cerkwi lub czas II wojny światowej. Hostynne do 1945 roku było ukraińską wsią, a po deportacjach ludności w 1946 roku wiedza o dokładnym miejscu ukrycia skarbu została niemal całkowicie utracona.

Przyszłość dźwięcznego zabytku

Obecnie zabytek znajduje się pod opieką Urzędu Gminy w Werbkowicach. Lokalna społeczność wyraziła silne pragnienie, aby dzwon pozostał w pobliżu miejsca odnalezienia.

Planowana jest profesjonalna konserwacja obiektu, po której dzwon zostanie wyeksponowany na specjalnej, zadaszonej konstrukcji na terenie Gminnego Centrum Zarządzania Kryzysowego w pobliskich Hostynne Werbkowicach.

Źródło: LWKZ

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...