Grupa rozradowanych turystów ze wschodnich Chin stara się poruszyć olbrzymim tybetańskim młynem modlitewnym. Wysoki na 15 m, średnicy sięgającej 7,5 m Młyn Modlitewny Szczęśliwego Zwycięstwa ozdobiony został płaskorzeźbami obrazującymi 56 chińskich grup etnicznych współdziałających ze sobą w harmonii.

Ubrani w brązowe szaty mnisi z ogolonymi głowami przybywają na pomoc turystom, którzy próbowali pchnąć młyn przeciwnie do biegu wskazówek zegara, czyli – według założeń tybetańskiego buddyzmu – w złą stronę. Mnisi odwracają kierunek obrotu młyna i rozkręcają go niczym gargantuiczny bąk-zabawkę.

Czyjś telefon rozbrzmiewa dźwiękami chińskiego przeboju. Kobieta w liliowych rajstopach sięga do olbrzymiej torebki. Mężczyzna w garniturze zaczyna przeszukiwać kieszenie skórzanego płaszcza. Dzwoniący telefon należy jednak do jednego z mnichów, który z fałd swojej szaty wydobywa aparat. Patrząc na rozciągające się u swoich stóp miasto, wykrzykuje coś do słuchawki. Widać stąd hotel Paradise, pięciogwiazdkowego olbrzyma otaczającego basen pływacki i plastikową replikę świętej góry Kawagebo. Wokół rozciągają się rzędy betonowych bloków. Dalej, oparty o zbocze wzgórza, stoi odnowiony XVII-wieczny klasztor Ganden Sumtseling, nieco mniejsza, lecz równie imponująca wersja tybetańskiego kompleksu klasztornego Potala, błyszcząca pośród dymów unoszących się nad miastem niczym pałac z baśni.

Witajcie w Shangri-La! Dziesięć lat temu była to uboga wioska położona na krawędzi Płaskowyżu Tybetańskiego. Dziś, po zakrojonej na olbrzymią skalę rozbudowie, znajduje się tutaj jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych, przejście prowadzące do mieszczącego się na północnym zachodzie prowincji Junnan systemu rezerwatów przyrody noszącego nazwę Chroniona Strefa Trzech Rzek Równoległych i wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Przed dekadą wioska zaczęła zmieniać się w miasteczko duchów, złożone z opuszczonych domów i piaszczystych dróg. Większość mieszkańców porzuciła tradycyjne domostwa – obszerne, przypominające górskie chaty budynki o kamiennych ścianach i dachach podpartych pięknymi drewnianymi belkami – i wprowadziła się do mieszkań wyposażonych w bieżącą wodę i kanalizację. Historyczna część wioski została skazana na zagładę.

Ocalenie przyniosła turystyka. Tybetańskie budownictwo wiejskie zostało odkryte ponownie jako unikatowa forma architektury, z której można czerpać zyski. Modernizacja rozpoczęła się natychmiast. Pod krętymi dróżkami położono rury doprowadzające wodę i odprowadzające nieczystości. Pojawiła się elektryczność i Internet. Stare domy przebudowano, zamieniając w modne sklepy. Nowe obiekty handlowe wznoszono w tym samym stylu, jednak aby przyciągnąć chińskich turystów, dodano im ozdobne fasady z rzeźbionymi smokami, łabędziami i tygrysami. Zadziałało: w zeszłym roku Shangri-La odwiedziło ponad 3 mln turystów, z czego 90 proc. stanowili Chińczycy.