Ponad 50 milionów Amerykanów dokarmia dzikie ptaki. Oczywiście robią to ludzie z całego świata, jednak mieszkańcy USA wiodą prym. Szacuje się, że rocznie wydają ponad 4 miliardy dolarów na karmę dla ptaków, karmniki i inne akcesoria.

Dokarmianie dzikich ptaków

Choć pomysł wspierania zwierząt sam w sobie wydaje się szlachetny, badacze przekonują, że na dłuższą metę takie działanie może nieść za sobą negatywne skutki. Autorzy najnowszych badań opublikowanych na łamach „Journal of Avian Biology” dowodzą, że dokarmianie ptaków może sprzyjać przenoszeniu chorób, wzmacniać rywalizację w grupie, a nawet utrudniać rozmnażanie. Nie ma jednak potwierdzenia na to, żeby nasi skrzydlaci przyjaciele uzależniali się dostarczanych przez ludzi przekąsek.

„Jeśli ptaki uzależnią się od ludzi w kwestii pożywienia, a my przestaniemy je karmić, mogą nie być w stanie utrzymać się bez naszej pomocy” – ostrzega Jim Rivers, główny autor badania i profesor z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie.

Ptasie badania

W ramach badań naukowcy obserwowali 67 sikorek od jesieni 2016 r. do wczesnej wiosny 2017. Przed rozpoczęciem sezonu każda z nich została oznakowana za pomocą elektromagnetycznego narzędzia śledzącego. Badacze wybrali sikorki, ponieważ zimą to właśnie one są najczęściej dokarmiane przez ludzi.

„Tak naprawdę nie wiemy za wiele na temat tego, czy ptaki, które zimą potrzebują więcej pokarmy, mogą uzależnić się od karmienia przez ludzi. Nie możemy kontrolować pogody, ale możemy skorzystać z takich technik jak na przykład podcinanie piór, żeby sprawdzić, jak ptaki zachowują się, kiedy ich zapotrzebowanie energetyczne jest wyższe” – tłumaczy Rives.

Każda sikorka ma dziewięć lotnych piór. Po ich przycięciu poruszanie się jest trudniejsze. Aby ptaki mogły się wznieść w górę, potrzebują więcej energii, a tym samym więcej jedzenia. Autorzy badań uspokajają, że pióra odrastają, a więc w kolejnych sezonach sikorki mogły już normalnie latać.

Naukowcy przewidywali, że sikorki z przyciętymi skrzydłami, zatem głodniejsze, będą częściej przylatywać do ustawionych karmników. Tak się jednak nie stało, a przynajmniej nie od razu. Przez pierwsze dwa tygodnie badań oznaczone ptaki wyraźnie ograniczyły korzystanie z budek. Dopiero w trzecim tygodniu sikorki z przyciętymi skrzydłami dołączyły do innych i zaczęły korzystać z karmników.

Sikorki poradzą sobie bez karmników

Badacze nie są pewni, co stoi za zachowaniem sikorek. Bardzo możliwe, że przed rozpoczęciem regularnych lotów do budek z karmą najpierw musiały przyzwyczaić się machania podciętymi skrzydłami. Przy karmnikach są bardziej narażone na ataki drapieżników, dlatego też musiały być w pełni sił, żeby móc szybko uciec. Co ważne, sikorki nie głodowały przez pierwsze dwa tygodnie badań, a to dlatego, że są w stanie gromadzić jedzenie i przechowywać je na później.

Niezależnie od powodów, autorzy badań twierdzą, że udało im się dowieść, iż ptaki nie są uzależnione od dokarmiania przez ludzi, ponieważ nie dążyły do budek z jedzeniem za wszelką cenę. Aby w pełni zrozumieć, jak karmniki wpływają na zmiany w zachowaniu dzikich ptaków, potrzebne będą kolejne badania. Wtedy naukowcy będą wiedzieli też, jak je lepiej chronić.