W mrozie i w pandemii

Kraje nordyckie stale zajmują czołowe miejsca w corocznych raportach ONZ dotyczących poziomu szczęścia na świecie - pomimo mroźnych i długich zim. Według badaczy to właśnie friluftsliv może być dobrym sposobem zwalczania zimowego smutku. - Pandemia koronawirusa zwiększyła nasz poziomu lęku, a tym samym częstotliwość występowania depresji. Przez lockdown jesteśmy jeszcze bardziej zamknięci w domach i ciemnych pomieszczeniach. Dodatkowo zima pozbawia nas działania światła słonecznego które wpływa przecież na nasz nastrój, właściwie o każdej porze dnia. Dlatego tak ważny jest kontakt ze „światem zewnętrznym” - twierdzi w wywiadzie dla CNN dr Paul Desan, dyrektor Kliniki Badań nad Depresją w Yale School of Medicine. 

- Czym dla mnie po kilku latach w Norwegii jest friluftsliv? To życie w otoczeniu przyrody, spędzanie czasu na świeżym powietrzu, w lasach, w górach, nad fiordami. Po prostu życie w zgodzie z naturą.  To gofry z ogniska, noce spędzone w chamku, wielogodzinne wędrówki po lasach, ruszanie w drogę, żeby pobyć bliżej natury, kiedy tylko jest to możliwe - podsumowuje Sylwia Smółkowska, autorka bloga „Kierunek Norwegia”. 

Friluftsliv oznacza celebrowanie czasu na świeżym powietrzu - bez względu na wiek i kondycję fizyczną, niezależnie od pory roku i prognozy pogody. Zwłaszcza w dobie pandemii i powszechnego stresu bycie blisko przyrody może być idealną formą relaksu. 
To co, spacer?

Źródła:

https://edition.cnn.com/2021/02/05/health/friluftsliv-norway-sad-wellness/index.html?fbclid=IwAR1Toxy1XBWkXav1Asyf4UMCzTgQGYMot98mQQDJAYUQZc3SnEKenWRLk3A