W poniedziałek przed godziną 3 w nocy czasu polskiego, czyli ok. godziny 14 czasu lokalnego doszło do wybuchu wulkanu White w Nowej Zelandii. Jak informują media, na chwilę przed erupcją w okolicy krateru znajdowała się grupa blisko 50 turystów.

White Island to właściwie wyspa-wulkan, położona 50 kilometrów od wybrzeża Wyspy Północnej. Wulkan White, inaczej Whakaari, to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów w Nowej Zelandii. Jest też jedną z istotnych atrakcji turystycznych.

Jak podaje BBC, pięć osób zginęło na skutek obrażeń doznanych w czasie wybuchu. John Tims z nowozelandzkiej policji poinformował, że ze względu na duże ryzyko oraz trudne warunki, ratownicy nie mogą dostać się na wyspę. Do tej pory ewakuowano 23 osoby, ale nie wiadomo, ile dokładnie osób jeszcze zostało na lądzie. Na razie turystów uznano za zaginionych, co oznacza, że liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.

Moment wybuchu wulkanu sfilmował Michael Schade, który zamieścił wideo na Twitterze. W rozmowie z BBC przyznał, że dosłownie 30 minut przed erupcją był wraz z innymi turystami na kraterze wulkanu.

 

 

– Wciąż było bezpiecznie, ale starano się ograniczyć liczbę zwiedzających. Właśnie wsiadaliśmy na łódź, kiedy ktoś wskazał na wulkan i to zobaczyliśmy. Byłem po prostu zszokowany – opisuje całe zajście Schade.

Łódź zawróciła i zabrała na pokład także innych turystów czekających na molo. Niestety, inne grupy zwiedzających wciąż znajdowały się zbyt blisko krateru, dlatego wiele osób doznało poważnych poparzeń.

3 grudnia na stronie internetowej GeoNet, zajmującej się monitorowaniem zagrożeń geologicznych, zamieszczono ostrzeżenie dotyczące White Island. „Wulkan może wkraczać w okres, w którym erupcja jest bardziej prawdopodobna niż zazwyczaj” – napisano.

Nie uznano jednak, że może to stanowić zagrożenie dla odwiedzających wyspę. A poziom zagrożenia (Volcanic Alert Level) oznaczono na stopień drugi w pięciostopniowej skali. Specjaliści przestrzegali, że dochodzi do gromadzenia się gazów.

Media podkreślają, że wyspa jest prywatną własnością i nie podlega kontroli władz.

– To było jak kaszlnięcie. Dym i popiół wzbił się na wysokość 12 tysięcy metrów. Na tle innych wybuchów wulkanu, nie jest to duża erupcja. Ale jeśli znajdziesz się blisko niej, to nie jest dobrze – ocenił siłę wybuchu doktor Ken Glairdhill z nowozelandzkiego instytutu geologicznego GNS Science.