Miała dwie pasje: latanie i walkę o równouprawnienie. Jako pierwsza kobieta na świecie otrzymała w 1932 r. zaszczytne lotnicze odznaczenie wojskowe. Powiedziała kiedyś, że gdyby miała umrzeć, to chciałaby zginąć w samolocie. Szybko. Wiele wskazuje na to, że stało się zgodnie z jej życzeniem.

Imię i nazwisko: Amelia Earhart
Urodzona: 24 lipca 1897 r.
Zaginiona: 2 lipca 1937 r.

Nazywana przez najbliższych „Meeley” lub „Millie”, Amelia Earhart nie była w dzieciństwie słodką dziewczynką. Ubrana w krótkie spodenki właziła na drzewa i polowała ze strzelbą na szczury. Z wypraw w okolicach swego rodzinnego domu w Atchinson w stanie Kansas przynosiła owady i żaby. Spędzała też czas na zabawie z młodszą o dwa lata i posłuszną jej rozkazom siostrą Grace Muriel „Pidge”. Kiedy Amelia miała siedem lat, zainspirowana roller coasterem widzianym podczas wycieczki do St. Louis, namówiła wujka, by przy szopie na narzędzia zbudował rampę. Zjechała po niej w skrzynce udającej sanki – wyszła z tego z podartym ubraniem, rozciętą wargą i pełnym ekscytacji okrzykiem: – Och, Pidge, to przypomina latanie! Trzy lata po tym wydarzeniu po raz pierwszy zobaczyła samolot. Było to na targach stanowych w Des Moines, gdzie ojciec Amelii, nawiasem mówiąc alkoholik, próbował namówić córki na krótki lot. Amelia spojrzała na rozklekotaną maszynę, po czym zapytała, czy mogą wrócić z siostrą na karuzelę. Jednak to nie zaniedbany dwupłatowiec miał w niej obudzić pasję latania.

Stało się to wiele lat później, podczas wizyty na targach lotniczych w Toronto, dokąd Amelia wybrała się z przyjaciółmi. Kiedy jeden z samolotów zapikował, dziewczyna poczuła, że coś w niej drgnęło. – Wtedy tego nie rozumiałam – mówiła później – ale wierzę, że mały czerwony samolot coś mi powiedział, kiedy przelatywał obok.

To „coś” wyklarowało się w grudniu 1920 r., gdy wzniosła się kilkaset stóp nad lotniskiem w Long Beach, dokąd zabrał ją ojciec. Wiedziała, że musi latać. Już kilka dni później wzięła pierwszą lekcję. Zmieniła swój image – ścięła włosy na krótko, by wyglądać jak inne kobiety-piloci. Nie wróciła na drugi rok studiów medycznych na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Półtora roku później kupiła używany żółty dwupłatowiec „Kinner Airster”, który nazwała „Kanarkiem”. By zarobić na kosztowne hobby, imała się różnych zajęć – pracowała jako fotograf, kierowca ciężarówki wożącej żwir i stenograf w firmie telefonicznej. W październiku 1922 r. pobiła swój pierwszy lotniczy rekord – wzniosła się na 4300 m. Nie była jeszcze wtedy licencjonowanym pilotem – licencję Międzynarodowej Federacji Lotniczej otrzymała kilka miesięcy później, jako 16. kobieta na świecie.

Po dwóch latach dała się namówić matce na powrót na studia. Sprzedała samolot, kupiła żółty kabriolet i pojechała na uniwersytet. Ale życie studenckie nie dawało jej swobody, do której się przyzwyczaiła. Przeprowadziła się do Bostonu, tam uczyła angielskiego, później znalazła zatrudnienie w domu pomocy społecznej i była przedstawicielem handlowym firmy Kinner. W lokalnej prasie pisała artykuły promujące latanie i znajdowała czas, aby zasiadać za sterami. Tę odważną i atrakcyjną kobietę zapamiętała pewna osoba, której telefon na zawsze odmienił życie Earhart.