Berlin pokazał swoją drugą twarz: tolerancyjną, otwartą i kosmopolityczną. Dziesiątki tysięcy gejów, lesbijek przybyło tu, by wziąć udział w barwnym ulicznym festynie Stadtfest.

Od pierwszego wejrzenia Berlin jest w stanie zauroczyć każdego swoją pełną rozmachu architekturą oraz wyraźnie wyczuwalną tu atmosferą otwartości i wielokulturowości. Ale od 20 czerwca zabytki i typowe atrakcje turystyczne schodzą na drugi plan, ustępując miejsca świętu spod znaku tęczy, czyli lesbijsko-gejowskiemu ulicznemu festynowi. Jest on ciekawym preludium dla wielkiej parady z okazji Christopher Street Day, która odbędzie się tutaj tydzień później.

Różni, ale równi
Pod tym hasłem stowarzyszenie Regenbogenfonds  już po raz 23 zorganizowało gejowsko-lesbijski festyn. Ulice znanego jako homodzielnica Schönebergu zostały zamknięte. A przed okolicznymi gejowskimi barami i restauracjami ustawiły się szeregi stoisk różnych ugrupowań ze świata sportu, filmu, ekonomii, policji, polityki (m.in. energicznie działająca Partia Zielonych) oraz stowarzyszeń i organizacji gejowsko-lesbijskich. Z każdym można było porozmawiać i zdobyć wiele cennych informacji. Organizatorzy podkreślają, że  zgodnie z zasadą Stadtfestu mile widziany jest tu każdy, kto chce zaprezentować się tęczowej społeczności Berlina. Oprócz atrakcji dla ducha, było i coś dla ciała – na zgłodniałych na stoiskach czekało wiele atrakcji kulinarnych. Ulice tętniły kolorami, energią i różnorodną muzyką – od house, techno po przeboje lat 70., 80. i 90.  Sporą atrakcją była główna estrada, gdzie codziennie od godz. 15 do 16 wypowiadali się goście ze świata polityki i kultury.  Przez cały weekend na tęczowy festyn przybyły tłumy (ok. 300 tys.) ludzi: w różnym wieku, różnej orientacji, starzy i młodzi, rodziny. Wszyscy zadowoleni, sympatyczni i otwarci.
Dobra tradycja
W Berlinie uliczny Stadtfest organizowany jest już od ponad 20 lat. Tym samym miasto powróciło do chlubnych tradycji przedwojennych, kiedy subkultura gejowska osiągnęła tu rozkwit. Dziś to miasto znowu słynie z tolerancji i otwartości, o czym świadczy choćby to, że poprzedni  burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, jest gejem. Stolica nie jest taka jak reszta Niemiec. Jest dużo swobodniej niż w innych landach. Ludzie są otwarci, kolorowi i bardzo luzaccy. Empatia i sprzeciw te słowa doskonale opisują charakter tego miasta. Ten klimat sprzyja masowej imigracji oraz turystom. Jednych przyciąga możliwość pracy, rozwoju, pieniędzy, a innych właśnie ta specyficzna - bez barier i ograniczeń - atmosfera. Wielu przybywa tutaj w poszukiwaniu domu pośród podobnie myślących ludzi. A odwiedzający Berlin geje, lesbijki, biseksualiści i transseksualiści mogą zatrzymać się w jednym ze 160 przyjaznych im hoteli oznaczonych znakiem Pink Pillow. Na weekend 20-21 czerwca warto przyjechać  do stolicy Niemiec, by zobaczyć i poczuć to niesamowite, energetyczne święto! Więcej praktycznych informacji:
- http://www.siegessaeule.de
- http://www.csd-berlin.de
- http://www.schwulesmuseum.de