Pod względem długowieczności żadne drzewo nie może równać się z lepnicą (Silene stenophylla), niepozorną rośliną z gatunku goździkowatych.

Jego najstarsza przedstawicielka liczy sobie... przeszło 30 tys. lat. Jej niezwykła żywotność to nie zasługa genów, ale paleolitycznej wiewiórki, która ukryła jej nasiona na Syberii w norze na głębokości 30 m. Zwierzę starannie wyścieliło ją suchą trawą i puchem z futerka. Tak powstał naturalny „kriobank”, któremu niestraszna okazała się wieczna marzłoć. Do życia roślinę przywróciła w ubiegłym roku Swietłana Jaszina z Rosyjskiej Akademii Nauk, która po zanurzeniu nasion w roztworze cukrów, witamin i czynników wzrostu zasadziła ją w specjalnej doniczce. W ciągu kilku miesięcy lepnica zakwitła, a dzięki krzyżowemu zapłodnieniu wydała własne owoce i nasiona zdolne do samodzielnego przetrwania. Był to już drugi tak spektakularny come back w ostatnim czasie. W 2008 r. z zaświatów powrócił matuzalem – nazwana na cześć sędziwej biblijnej postaci odmiana daktylowca z Judei (Phoenix dactylifera L.), który wymarł ok. 150 r. naszej ery. Jego nasiona odnaleziono w 1964 r. podczas wykopalisk w pałacu Heroda Wielkiego. – Gdy o tym usłyszałam, pomyślałam, że warto sprawdzić, czy będziemy w stanie wyhodować z nich rośliny – wspomina Sarah Sallon, dyrektor Centrum Medycyny Naturalnej w Jeruzalem, która przywróciła palmę do życia. Warto może wspomnieć, że w starożytnym świecie palma była znanym źródłem medykamentów stosowanych m.in. w chorobach płuc.