Do wyboru kieliszek chardonnay, pinot noir, rieslinga… Jesteśmy we Francji? Nie, w Lubuskiem!

Największe wyzwanie to ustalić, kto ma być kierowcą. Niemal 30 winiarni i dziesiątki otwieranych butelek pełnych trunku to nie najlepsza sceneria dla przymusowego abstynenta. Losujemy więc metodą tradycyjną: wyciągając zapałki. Uff, trafiam na najdłuższą. Lubuski Szlak Wina i Miodu stoi przede mną otworem! Jeden z najprężniej działających polskich regionów winnych rozciąga się między Mierzęcinem a Zieloną Górą, z mocnym punktem w postaci Gorzowa Wielkopolskiego. Jedną z najstarszych winnic w tym regionie jest Kinga. Pierwsze nasadzenia odbyły się tu 28 lat temu. Niestety powódź w 1997 r. zniszczyła niemal cały areał, oszczędzając zaledwie jeden krzaczek. Historia winnicy toczyła się jednak dalej, wzbogacając się o kolejne szczepy, pochodzące głównie z Mołdawii. Nic na to nie poradzę, ale nie bardzo je toleruję. W przeciwieństwie do przyrządzonych na miejscu gołąbków z marynowanych liści winorośli. Szybciej odnajduję się pośród gości z Zachodu – niemieckich winorośli traminer i riesling czy zweigelta z Austrii. To właśnie Niemcy rozpoczęli winiarską tradycję na tych ziemiach, sadząc tu winorośl dobre 700 lat temu. Właściciele winnicy Stara Winna Góra w Górzykowie wzięli sobie to do serca i skupili się na szczepach przywożonych właśnie z zagranicy. Szczególnie dobrze wypada riesling. Gdy siedzimy przy jego butelce, zanurzając fachowo nosy w kieliszki i doszukując się bukietu kwiatów i jabłek, muszę się powstrzymywać, by za szybko nie sięgać po dolewkę. W przerwie między degustacjami idziemy pospacerować wśród rzędów winorośli. Plantacja przytuliła się do Odry, zajmując łagodny stok otoczony drzewami. Owoce są jeszcze drobniutkie, prawdziwy ruch zacznie się tu dopiero jesienią. Zakończenie winobrania niechybnie oznacza bachusową ucztę. To najlepszy czas, by odkryć, że do polskiego wina świetnie pasują proste potrawy – żytni chleb ze smalcem, a nawet kiszony ogórek. W winnicy Julia gospodyni podsuwa nam też talerzyk miodu. Wielokwiatowy smakołyk pochodzi z własnej pasieki. Nasze brzęczące przyjaciółki świetnie czują się na tym nieskażonym skrawku natury. Gdzieś słyszałem, że miód pomaga na ból głowy zalanej trochę zbyt dużą ilością alkoholu. Skwapliwie więc zaopatruję się w jeden słoiczek. Przyda się jutro rano… Warto wiedzieć:

  • Ponad 300 km ma pas polskich winnic w województwie lubuskim
No to w drogę:
  • Mapę winnic i pasiek dostaniemy w informacji turystycznej w Gorzowie Wlkp.oraz Zielonej Górze.
  • Winnice najlepiej odwiedzać latem oraz wczesną jesienią.
  • We wrześniu odbywa się winobranie i możemy wziąć udział w organizowanych z tej okazji imprezach.
  • Wizyta w większości winnic wymaga wcześniejszego umówienia się.
WWW
  • ziemialubuska.pl
  • winnicelubuskie.pl