Pierwsze publiczne muzea w Paryżu powstały na przełomie XVIII i XIX w., pod wpływem haseł oświecenia i Wielkiej Rewolucji Francuskiej, ale niektóre kolekcje dzieł sztuki i świadectwa kultury materialnej gromadzono od czasów głębokiego średniowiecza. Przechowana w muzeach pamięć obejmuje także to, co miasto-światło (la ville lumiere) dało światu, a świat miastu.

W kręgu świątyń sztuki i nauki Wśród muzeów Paryża króluje oczywiście Luwr. Potężny, wiekowy, o ugruntowanej legendzie, ze wspaniałymi zbiorami sięgającymi od najgłębszej przeszłości po XIX wiek, mieści w sobie jak gdyby wiele muzeów. Wbrew potocznym pojęciom tylko okresowo bywał siedzibą królów, ale w całym majestacie króluje nad śródmieściem stolicy.
Jego główne symbole: skrzydlata Nike samotracejska, która wznosi się wysoko ponad szerokimi schodami prowadzącymi do galerii średniowiecznego malarstwa włoskiego. Oczywiście – Wenus z Milo, rzecz jasna Mona Lisa. A także szklana piramida na głównym dziedzińcu muzeum – podwórcu Napoleona.
Przez piramidę prowadzi droga do muzeum, wprawdzie nie jedyna (bo można wejść też przez bramę na rue Rivoli 99, od stacji metra Palais Royal), ale najważniejsza. Był to znakomity pomysł architekta Ieoh Ming Pei wypromowany przez prezydenta Francois Mitterranda, który pośród swoich słabości miał i taką, że lubił sobie stawiać pomniki w stolicy, wspierając budowę efektownych obiektów, z nadzieją, że zawsze będą wiązane z jego nazwiskiem.
Pomysł znakomity, bo na ogromnej, rozjaśnianej światem dziennym przestrzeni pod piramidą można było wygodnie pomieścić kasy plus tysiąc nieodzownych funkcji – informacyjnych, komercyjnych, rekreacyjnych, i oszczędzić wieleset metrów kwadratowych powierzchni muzealnej w pałacu. Obok głównego hallu powstało całe podziemne miasto – z gastronomią i handlem, salami konferencyjnymi, teatralną i miejscem dla ekspozycji czasowych (tu odbywa się m.in. doroczny paryski salon fotografii).
Z punktu widzenia estetyki i dobrego smaku piramida jest jednak kontrowersyjna. Przeważa zdanie, że się „wessała” w Paryż, jak kilka innych ekstrawaganckich obiektów, które z czasem powszechnie uznano za punkty rozpoznawcze, nieledwie ozdoby miasta: np. Centrum Pompidou. Ale czy rzeczywiście pasuje do zabytkowej architektury?
Całe szczęście, że wzniesiono ją na dziedzińcu Napoleona, obudowanym w znacznej części za Drugiego Cesarstwa, w stylu wcześniejszych segmentów, a nie na cour carrée, czyli dziedzińcu kwadratowym, znacznie mniejszym, pochodzącym częściowo z XVI, a częściowo z XVII wieku. Ten jest prawdziwym arcydziełem. Ozdobiony rzeźbami mistrza Jeana Goujona, dyskretnie iluminowany, wypełniony starą muzyką, w czerwcu czy sierpniu wieczorem robi wrażenie, którego się nie zapomina. Napoleon potraktował cour carrée jako salon godny władców tego świata, gdy urządził tam wesele po swoim ślubie z austriacką cesarzówną Marią Ludwiką.
Najstarszy fragment obecnego Luwru budował Pierre Lescot, architekt renesansowego króla Franciszka I. Natomiast w podziemnej części muzeum można obejrzeć Luwr jeszcze o trzy wieki wcześniejszy. Ściślej – jego podstawy, zręby gotyckiej warowni z przełomu XII i XIII w. i zamku z drugiej połowy XIV w. odsłonięte przez archeologów w latach 80. ub. stulecia, zakonserwowane, wyeksponowane i udostępnione zwiedzającym.
Z głównego hallu pod piramidą osobne wejścia prowadzą do trzech skrzydeł muzeum: na północ Richelieu (od wielkiego kardynała-kanclerza króla Ludwika XIII) ze zbiorami rzeźby francuskiej od V do XIX w., rzemiosła artystycznego (kolekcja gobelinów nieustępująca wawelskiej) oraz malarstwa francuskiego i północnomorskiego (Niemcy, Flandria, Holandia). Na dwóch przykrytych szkłem dziedzińcach tego skrzydła efektownie wyeksponowano monumentalną rzeźbę francuską.

Skrzydło południowe nazywa się Denon – na cześć barona D-V. Denona, który zreorganizował kolekcje Luwru wzbogacone o dzieła sztuki zdobyte w zwycięskich kampaniach Napoleona. Na I piętrze tego skrzydła można zobaczyć Nike i Monę Lisę. Jest tam malarstwo włoskie, począwszy od Cimabuego, po Guardiego, i Hiszpanów, nie mówiąc o Francuzach. Poniżej starożytności greckie, rzymskie, koptyjskie, sztuka Europy i innych kontynentów.
Na wschodzie – w skrzydle Sully (od męża stanu i mecenasa sztuki z XVII w.), czyli galeriach otaczających cour carrée – na najwyższym, drugim pietrze widnieją dzieła Francuzów, od baroku do romantyzmu. Na pierwszym – starożytny Egipt, na parterze jeszcze Egipt, Bliski Wschód i dalszy ciąg Greków (ze sławną Wenus), w podziemiach relikty francuskiego średniowiecza.
Wszystkie zbiory łącznie zajmują prawie 500 sal i galerii. Niektóre z nich są ogromne. Żeby to dobrze zobaczyć, trzeba kilku dni. A kto je ma?
Szczegółowy opis kolekcji Czytelnik znajdzie w licznych przewodnikach po Luwrze. Tu można mu tylko doradzić, kierując się własnym gustem, by zwrócił uwagę na kilka obrazów Leonarda da Vinci zgrupowanych w Wielkiej Galerii skrzydła Denon, na prawo od wejścia do sali, gdzie tłumy oblegają Monę Lisę.
„Madonna wśród skał” czy „Św. Anna samotrzecia” naprawdę są nie mniej natchnione, namalowane z nie mniej bajeczną wirtuozerią niż ona – bohaterka książkowych romansów i głośnej przygody, która zaczęła się 22 sierpnia 1911 r., gdy odkryto, że najsłynniejsze dzieło Leonarda zostało z Luwru skradzione.
Luwr był już wtedy strzeżony jak źrenica oka, ale orientujący się w jego obyczajach sprawca po prostu zdjął obraz ze ściany, wyjął z ram, sforsował boczne, nieużywane drzwi i wyniósł arcydzieło zawinięte w płótno. Kradzież zelektryzowała Europę. Prześcigano się w domysłach. I dopiero po dwóch i pół roku złodziej, Włoch – trochę niebieski ptak, a trochę artysta – został schwytany, a obraz odnaleziony przy kolejnej próbie sprzedania go – tym razem do florenckiej Galerii Uffizi. Na szczęście był zbyt sławny, by ktoś zaryzykował jego kupno.
Co by tu jeszcze zasugerować poza Leonardem, zresztą także tym, co w Wielkiej Galerii Denone naprzeciwko jego obrazów i obok nich? Warto staranniej przypatrzyć się pierwszej od wejścia galerii na II piętrze skrzydła Sully i docenić jej renesansowy wdzięk, a przy okazji obejść cały kwadrat dookoła, pokontemplować „Czuwającą Magdalenę” Georgesa de la Toura, ucieszyć oczy frywolnym wdziękiem Diany Francoisa Bouchera i prawie już impresjonistycznych „Kąpiących się dziewczyn” Fragonarda. Niedaleko zaś od nich, po obejrzeniu arcydzieł Rembrandta i innych mistrzów, nie przegapić największego na świecie komiksu, na który składa się seria półarowych płócien Rubensa opowiadających o mariażu Marii Medycejskiej z Henrykiem IV.
Można tam nie iść i wybrać jedną z wielu równie ciekawych tras, według gustu. Byle nie dać się zadeptać tłumom zwiedzających, szczególnie gęstym w pierwszą niedzielę każdego miesiąca – gdy wstęp jest bezpłatny.
Zbiory Luwru sięgają gdzieś do połowy XIX wieku, czas więc powędrować na drugi brzeg Sekwany, kilkaset metrów dalej na Zachód, do Muzeum d’Orsay, poświęconego francuskiej i powstałej we Francji sztuce drugiej połowy owego stulecia i pierwszych lat następnego. To stosunkowo krótki okres w porównaniu z trzema tysiącleciami w Luwrze, ale ten okres obfitował w odkrycia artystyczne i wybitne dzieła: był świadkiem dokonań tzw. szkoły barbizońskiej, impresjonizmu, jego kontynuacji w postimpresjonizmie i w dywizjonizmie, rzeźbiarskich pasji Bourdelle’a i Rodina.
Swoistym eksponatem Muzeum d’Orsay jest sam jego gmach: dawny dworzec kolejowy o architekturze z tego samego okresu, co dzieła w nim zgromadzone. Stałe zbiory sprzed i z pierwszych lat impresjonizmu pomysłowo uszeregowano w głównej hali dworcowej – środkiem rzeźba, po bokach długie ciągi sal i salek z malarstwem. Impresjoniści i następni zajmują dwa z wyższych poziomów, a w różnych miejscach – m.in. w bocznych galeriach i na pomostach, których tam nie brak, bo projektant gmachu Victor Laloux podzielał fascynację swojej epoki techniką konstrukcji stalowych – pozostało sporo miejsca na wystawy czasowe. Przed kilku laty z pewnym po-wodzeniem pokazano w Orsay malarstwo Malczewskiego, a w polskim sezonie kulturalnym 2004 Józefa Mehoffera.

Do Luwru ludzie przychodzą na ogół po to, żeby zobaczyć Wenus i Giocondę, a chodzą po nim trochę dla rytuału – bo wypada. Do Orsay – bo wciąż „kręcą nas” impresjoniści, van Gogh (jest tam większość jego rzeczy najsłynniejszych), Gauguin czy Toulouse-Lautrec: mistrzowie zaanektowani przez kulturę masową.
Piękną kolekcję impresjonistów, symbolistów, fowistów i późniejszych malarzy ma także Muzeum Oranżerii (l’Orangerie) w parku Tuileries, przy Placu Zgody. W dwóch salach specjalnie wygospodarowanych pod podłogą tego pawilonu Claude Monet umieścił pod koniec życia 8 swoich panoramicznych malowideł, które przedstawiają nenufary z jego romantycznego ogrodu w Giverny – w różnych porach, przy różnym świetle i kolorze wody – wizje chwilami na pograniczu lirycznej abstrakcji.
Monet żył bardzo długo, malował dużo, toteż jego, przede wszystkim, pracom poświęcone jest kolejne muzeum: kameralne, lecz zasobne w cenne dzieła Marmottan przy eleganckiej uliczce Louis-Bouilly w XVI dzielnicy.
Kolekcja Oranżerii chronologicznie zawadza już o następny okres, nieobecny w zbiorach Orsay: o kubizm, sztukę Picassa, Braque’a, Deraina, Légera, Matisse’a – sztukę, którą w myśl podziału ról między wielkie muzea państwowe można zobaczyć w Centrum Georges-Pompidou, w centralnej IV dzielnicy, przy ulicy Beaubourg i placu o tej samej nazwie (Plateau Beaubourg – kultowe miejsce wszelkiego rodzaju spotkań, koncertów rockowych, popisów ulicznych grajków, sztukmistrzów itp.).
Budowę centrum zainicjowali przed 35 laty ówczesny prezydent Republiki G. Pompidou  i zwolennik sztuki nowoczesnej oraz minister kultury, wielki pisarz André Malraux. Gdy powstało, w roku 1977, nazwano je rafinerią, bo jego przeszklony gmach spowija sieć ogromnych kolorowych rur. Pozwoliły one usunąć na zewnątrz wyposażenie techniczne – wodociągi, ciągi kanalizacyjne, zbiorcze przewody elektryczne, wentylacyjne itp. – dzięki czemu można dowolnie dzielić całe piętra (a jest ich 6) przez przestawianie i usuwanie lekkich ścian.

Najbogatsze po nowojorskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które gromadzi i pokazuje zjawiska i kierunki artystyczne sięgające naszych czasów, zajmuje tylko połowę gmachu. Jest w nim też duża, niezwykle popularna biblioteka, instytut badań akustycznych i muzycznych, sale wykładowe i teatralna, księgarnie. Wystawy czasowe umożliwiają paryżanom obcowanie z klasykami sztuki współczesnej, takimi jak Francis Bacon, i z najświeższymi pomysłami performance’u.
Rocznie odwiedza ten paryski pałac kultury i nauki blisko milion osób. Po obejrzeniu kolekcji zabierzmy się z kolejną ich grupą ruchomymi schodami, które biegną w szklanej rurze na zewnątrz gmachu do samej góry. A tam
– poza jeszcze jedną ekspozycją – ciekawa gastronomia i ekscytujący widok z lotu ptaka na rojny plac u stóp, dalej dzielnicę hal i wieże La Défense na horyzoncie. Po czym, nasyceni ponowoczesnością, cofnijmy się dla odpoczynku o dobrych kilkaset lat wstecz.
To niedaleko. Trzeba poświęcić około kwadransa na spacer: przejść do bulwaru Sewastopolskiego i dalej już prosto, przez plac Châtelet z dwoma teatrami, i znowu prosto przez most Châtelet, na wyspę Ile-de-Cité, minąć wieżę dawnego zamku królewskiego ze starym zegarem zdobnym w polskiego orła i litewską pogoń, obok sądów i znowu mostem dotrzeć na rive gauche – lewy brzeg Sekwany, pełen zabytków, szacownych szkół akademickich i młodych ludzi z fantazją.
I już tylko paręset metrów – prosto, przez bulwar Saint-Michel do skrzyżowania z bulwarem Saint-Germain. I już. Po drugiej stronie, na lewo, za ogrodzeniem widać niewielki ogród urządzony w stylu średniowiecznych mistrzów architektury zielonej i Muzeum Średniowiecza. Jego siedzibą jest gotycki zameczek wybudowany w XV wieku przez mnichów z opactwa Cluny, którzy chcieli mieć własne miejsce zakwaterowania w stolicy, zespolony z – uwaga! – nieźle zachowanym fragmentem łaźni rzymskich z II/III wieku.
Wchodzimy tam z kameralnego podwórka od ulicy Sommerarda – założyciela tego muzeum w czasach romantycznych urzeczeń średniowieczem, i oglądamy świetnie wyeksponowane i objaśnione rzeźby, witraże, polichromie i malowane tryptyki, wyroby rzemiosła artystycznego, broń. Podziwiamy prześliczną kaplicę gotycką. Schodzimy w głąb rzymskiej części, gdzie obok kilku cennych kamieni z tamtych czasów mieści się sala konferencyjna i widowiskowa. Ale najsłynniejszym zabytkiem jest zespół sześciu gobelinów z przełomu XV i XVI w. przedstawiających damę z jednorożcem.
Znakomity poeta i dramaturg Prosper Mérimée odkrył to arcydzieło w 1841 r. w jednym z podupadłych zamków, a Georges Sand rozsławiła je w swoich książkach. Oprawa, która spełnia wszelkie wymogi konserwatorskie, a także specjalne oświetlenie i kształt wnętrza, w jakim się znajduje, tworzą wokół niego atmosferę wręcz kultu.
Młoda dama na gobelinach jest zapewne dziewczyną z bogatego rodu kupiec-kiego La Vistów z Lyonu. To oni zamówili gobeliny, bodaj u tkaczy flamandzkich; istnieje hipoteza, że zaprojektował je sam Hans Memling. Zleceniodawcy starali się może o świetną partię dla córki, niewykluczone (choć mało prawdopodobne), że chodziło nawet o któregoś z królewiczów angielskich. Jednorożec, który towarzyszy jej na wszystkich sześciu tkaninach, symbolizuje niewinność i wierność. Na pięciu widać przyjemności, jakich dziewczyna doświadcza dzięki pięciu zmysłom: zajada smakołyki, słucha muzyki, podziwia urodę świata, wącha kwiaty, czuje dotyk miłych rzeczy.

Na szóstym, zatytułowanym „A mon seul plaisir” – za moje jedyne pragnienie – dama oddaje to wszystko... Za co? Oto zagadka. Najbardziej pasuje wyjaśnienie, że chodzi o miłość wybranego kawalera. Delikatna czerwień tła głównej sceny na każdym z gobelinów usiana jest ziołami i kwiatami, pełna ptaków i różnych zwierzaków, a prawie wszystkie mają znaczenie symboliczne, zrozumiałe dla każdego w tamtych czasach. Np. królik uosabia płodność, a baranek łagodność.
Jeśli chcemy dalej zwiedzać muzea paryskie, musimy uzbroić się w cierpliwość. Jest ich bowiem naprawdę mnóstwo.  

INFORMACJE
KARNET „Muzea i Pomniki” (Carte Muséeset Monuments) na jeden (18 euro) lub 3 dni (36 euro) upoważnia do wejścia do 70 obiektów muzealnych w Paryżu; dostępny m.in. na stacjach metra, więcej: www.ratp.info
Do większości muzeów państwowych wstęp dla młodzieży do 18 lat jest bezpłatny, młodzież w wieku 18–25 oraz seniorzy powyżej 60 lat mają spore zniżki. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca – wstęp do wielu jest bezpłatny. W poniedziałki muzea są zamknięte (niektóre także we wtorki). Ostatni turyści wpuszczani są nie później niż godzinę przed zamknięciem; więcej: www.paris.org/Musees – paryskie muzea + interaktywna mapa z dojazdem.

4 wydarzenia,którym warto poświęcić uwagę, jeśli przydarzy wam się szlifować paryski bruk - usée d’Art moderne de la Ville de Paris –2 lutego, po dwóch latach remontu Muzeum Sztuki Nowoczesnej Miasta Paryża zostanie ponownie otwarte. Prace znanego modernisty Pierre’a Bonnarda będzie można oglądać do 7 maja. 11, avenue du Président Wilson (metro: Pont de l’Alma); czynne: wt.-niedz., 10.00–18.00; więcej: www.paris.fr - Big Bang – ciekawa mikstura okresów, styli, mediów i dyscyplin malarstwa XX wieku; Centrum Pompidou, Muzeum Narodowe Sztuki Współczesnej, nieczynne we wtorki, ekspozycja do 28 lutego; dojazd: metrem (stacja Hôtel de Ville) lub kolejką RER (stacja Châtelet-Les Halles), wstęp 7 euro;
więcej: www.centrepompidou.fr - Ron Mueck i John Maeda Jean-August-Dominique INGRES – 80 obrazów i 104 rysunków genialnego malarza, m.in. „¸Łaźnia turecka” z 1856 r.; 24 luty –15 maja; Louvre (metro: Palais-Royal/ Musée du Louvre); czynne codziennie oprócz wtorków, 9.00–18.00; wstęp 8.50 euro; więcej: www.louvre.fr - Patinoire – zabawa na łyżwach dla dużych i małych do 26 lutego (z lekcjami w soboty i niedziele); Parvis de l’Hôtel de Ville i na placu przed Gare Montparnasse; dojazd: metrem; czynne: Hôtel de Ville pn.-pt. 12.00-22.00, sob. – 9.00-12.00, niedz. – 9.00-22.00; Montparnasse – codziennie do 20.00; wstęp – bezpłatny, wynajęcie łyżew – 5 euro; więcej: www.paris.fr

4 muzea, mniej znane, a ze wszech miar godne zobaczenia
- W Marais, w pałacu Salé, 5 rue Thorigny mieści się bogate Muzeum Pabla Picassa, utworzone ze zbiorów odziedziczonych przez jego dzieci i konsekwentnie wzbogacane. - Galeria Anatomii i Paleontologii Narodowego Muzeum Historii Naturalnej (Jardin des Plantes, 2 rue Buffon) może się pochwalić ekspozycją tysiąca szkieletów kręgowców (powyżej) oraz wyjątkowymi kolekcjami paleontologicznymi. - Z muzeów poświęconych sztuce trzeba też koniecznie zobaczyć dom rzeźbiarza zapierających dech w piersiach scen zapamiętania miłosnego. Muzeum Auguste’a Rodina, z ogrodem, znajduje się w VII dzielnicy, przy r. Varenne 77. - Dorobek techniki i nauki poza ekspozycją w parku La Villette ukazują Państwowe Muzeum Techniki (obwód III, rue St. Martin 292), i bogate, utworzone w 1937 r., Muzeum Wynalazków (Avenue Franklin Roosvelt, nad Sekwaną, obwód VIII).