Ukrytą w podziemiach jednej z kamienic lwowskiego rynku Kryjivkę polecamy trochę dla żartu – raczej jako punkt na trasie nocnej wyprawy po tym niezwykłym mieście niż cel sam w sobie. Oto 11. z 50 podróży, które trzeba w życiu odbyć

Stylizowana na schron Ukraińskiej Powstańczej Armii restauracja nie ma szyldu ani adresu (wystarczy spytać kogoś na rynku). Przy wejściu trzeba krzyknąć: „Sława Ukrainy” i wypić haustem kieliszek partyzanckiego samogonu (co już nie jest takie proste!). Każdy Polak, który choć trochę zna historię, początkowo może się poczuć tu nieco nieswojo (UPA walczyła też z oddziałami AK). Spokojnie, historia podana jest tu z przymrużeniem oka i służy tylko dobrej zabawie. Właściciele dbają o życzliwy stosunek do Polaków, co zresztą całkiem im się opłaca.  NO TO W DROGĘ: OFICJALNY ADRES ■ Gdzieś na lwowskim rynku. Na stronie internetowej podane są współrzędne geograficzne: 49°50’29”N; 24°01’57”E, ale o drogę lepiej spytać miejscowych. www.kryjivka.com.ua