Reklama

W obliczu rosnących kosztów operacyjnych przewoźnicy lotniczy szukają różnych sposobów na ograniczenie strat i dostosowanie się do niestabilnej sytuacji rynkowej. Część linii decyduje się na wprowadzanie dodatkowych opłat paliwowych, obejmujących nawet pasażerów, którzy wcześniej wykupili bilety. Inni przewoźnicy ograniczają swoją ofertę, reagując na spadek popytu lub zmieniające się warunki operacyjne. Przykładem może być decyzja British Airways o trwałym zawieszeniu połączenia z Londynu do Dżuddy, które funkcjonowało od niedawna w regularnym rozkładzie. Teraz podobne kroki podejmuje także KLM – linia ogłosiła, że w ciągu najbliższego miesiąca odwoła 160 lotów w Europie, co wpisuje się w szerszy trend zmian zachodzących w branży lotniczej.

KLM odwołuje 160 lotów w Europie. Powodem rosnące koszty paliwa

Holenderski przewoźnik KLM ogłosił decyzję o ograniczeniu swojej siatki połączeń w Europie, odwołując łącznie 160 lotów w ciągu najbliższego miesiąca. Redukcje obejmują zarówno przyloty, jak i wyloty z lotniska Amsterdam-Schiphol, które pozostaje głównym hubem linii. Choć skala zmian stanowi mniej niż 1% wszystkich europejskich operacji przewoźnika, decyzja ta wpisuje się w szerszy kontekst rosnącej presji kosztowej w branży lotniczej. Jak podkreślają przedstawiciele KLM, problemem nie jest fizyczny brak paliwa, lecz jego dynamicznie rosnące ceny, które w ostatnich tygodniach znacząco wpłynęły na opłacalność części tras.

Cięcia dotyczą przede wszystkim popularnych połączeń obsługiwanych z dużą częstotliwością, takich jak loty do Londynu czy Düsseldorfu, co ma umożliwić względnie sprawne przenoszenie pasażerów na alternatywne rejsy. Linia zapewnia, że osoby objęte zmianami otrzymają nowe rezerwacje na inne loty, a dzięki wysokiej liczbie połączeń w ciągu dnia reorganizacja podróży powinna przebiegać bez większych zakłóceń. „Pasażerowie objęci tymi zmianami zostaną przeniesieni na najbliższy dostępny lot” – poinformował przewoźnik, podkreślając jednocześnie przygotowania do zwiększonego ruchu w nadchodzącym okresie wiosenno-letnim. Decyzja o redukcji rejsów pokazuje jednak wyraźnie, że nawet największe europejskie linie lotnicze zaczynają dostosowywać swoje operacje do niestabilnych warunków na rynku energii.

Kryzys paliwowy w lotnictwie. Eksperci ostrzegają przed kolejnymi odwołaniami

Decyzje podejmowane przez przewoźników wpisują się w szerszy obraz narastającego kryzysu na rynku energii, który zaczyna bezpośrednio wpływać na funkcjonowanie sektora lotniczego. Kluczowym problemem pozostaje sytuacja wokół Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie – której ograniczona dostępność zakłóca globalne łańcuchy dostaw. Już podczas wystąpienia 3 kwietnia dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol ostrzegał, że Europa dysponuje zapasami paliwa lotniczego jedynie na około sześć tygodni. – Im dłużej to potrwa, tym poważniejsze będą konsekwencje dla światowej gospodarki i inflacji – podkreślał, wskazując na ryzyko szybkiego pogorszenia sytuacji.

Pierwsze konkretne sygnały problemów pojawiły się już na poziomie infrastruktury. Włoskie lotniska zaczęły ostrzegać przed ograniczoną dostępnością paliwa, a port lotniczy Brindisi-Casale potwierdził czasowy brak paliwa Jet A1. Jednocześnie organizacje branżowe, w tym ACI Europe alarmują, że przy utrzymaniu obecnych zakłóceń rezerwy mogą zostać znacząco uszczuplone w ciągu kilku tygodni. W konsekwencji linie lotnicze przygotowują się na konieczność dalszych ograniczeń operacyjnych.

Analitycy wskazują, że w pierwszej kolejności zmiany mogą dotknąć połączeń długodystansowych, szczególnie na kierunkach azjatyckich, które są w większym stopniu uzależnione od dostaw paliwa z regionu Bliskiego Wschodu. Jak zauważył Marnix Fruitema z organizacji branżowej BARIN, przewoźnicy mogą być zmuszeni do ograniczania lotów trwających od kilkunastu godzin, koncentrując się na utrzymaniu siatki połączeń w obrębie Europy. Oznacza to, że obecna sytuacja może w najbliższym czasie przełożyć się nie tylko na ceny biletów, ale również na dostępność najbardziej odległych kierunków.

Źródła: Reuters, The Mirror, NL Times, The Sun

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama