Restauracje mają dość dzielenia się jedzeniem. W tym kraju trzeba teraz dopłacić za pusty talerz
Dzielenie się jedzeniem w restauracjach w licznych miejscach uchodzi za naturalny element wspólnego spędzania czasu przy stole. Coraz więcej lokali – także w Europie – rozwija koncepcję tzw. sharing concept, zachęcając gości do próbowania kilku dań jednocześnie. W Austrii ten trend zaczyna jednak budzić sprzeciw części restauratorów, którzy wprowadzają dodatkowe opłaty za puste talerze i dzielenie porcji.

Nowe zasady pojawiające się w austriackich restauracjach wpisują się w szerszą zmianę podejścia do sposobu zamawiania i konsumpcji posiłków. Coraz częściej lokale decydują się na wprowadzanie dopłat za dzielenie dań, które w niektórych przypadkach określane są wprost jako „stolen dishes” („skradzione dania”), „thief’s plates” („talerze złodzieja”) lub „freeloader plates” („talerze darmozjada”). Zjawisko to wywołało szeroką debatę, szczególnie w regionach popularnych turystycznie, gdzie zwyczaj zamawiania jednego dania dla kilku osób był dotąd powszechny.
Opłaty za dzielenie dań w Austrii – ile wynoszą i dlaczego są wprowadzane?
Wprowadzanie dopłat za dzielenie posiłków staje się w Austrii coraz bardziej powszechną praktyką, szczególnie w regionach o dużym natężeniu ruchu turystycznego, takich jak Salzburg czy Wiedeń. Klienci, którzy proszą o dodatkowe talerze w celu podziału jednego dania, muszą liczyć się z dopłatą wynoszącą zazwyczaj od około 4 do nawet 11 euro, choć ostateczna wysokość zależy od konkretnego lokalu. W niektórych przypadkach restauracje idą o krok dalej i wprowadzają zasadę rozliczania „od osoby”, co w praktyce uniemożliwia dzielenie jednego posiłku między kilka osób. Tego typu rozwiązania pojawiają się zwłaszcza tam, gdzie koszty prowadzenia działalności są wysokie, a rotacja gości – bardzo duża.
Restauratorzy wskazują, że problem dotyczy przede wszystkim większych grup, które zamawiają mniej dań głównych niż liczba osób przy stole, a jednocześnie oczekują pełnej obsługi – od przygotowania stołu po sprzątanie. W ich ocenie oznacza to realne straty finansowe, które trudno zrekompensować bez wprowadzenia dodatkowych opłat. – Trzeba osiągnąć poziom przychodów, który ma sens – podkreślił Ernst Pühringer, prezes Oddziału Turystyki Salzburga, wskazując, że zjawisko nasiliło się szczególnie po pandemii.
Z kolei wiedeński ekspert ds. gastronomii Peter Dobcak zwrócił uwagę na zmieniające się oczekiwania klientów, mówiąc, że „wielu gości oczekuje pełnej obsługi za minimalną cenę”, co – jego zdaniem – wywiera coraz większą presję na marże lokali gastronomicznych. Mimo to część restauracji nadal stosuje zasadę elastyczności, podejmując decyzję o naliczaniu opłaty indywidualnie, w zależności od sytuacji i wartości zamówienia.
Dodatkowe opłaty w austriackich restauracjach – nie tylko za dzielenie dań
Nowa polityka cenowa nie ogranicza się wyłącznie do dzielenia posiłków. W niektórych lokalach w Austrii pojawiają się także dodatkowe opłaty związane z samą formą serwowania dań. Przykładem są dopłaty za naczynia wymagające mycia – w jednej z popularnych lodziarni klienci, którzy zdecydowali się zjeść deser przy stoliku, zapłacą dodatkowo za podanie lodów w szklanej misce, podczas gdy wybór jednorazowego opakowania nie wiązałby się z żadnym większym kosztem. Tego typu opłaty, sięgające kilku euro, tłumaczone są koniecznością pokrycia kosztów obsługi, pracy personelu oraz utrzymania zaplecza gastronomicznego. W praktyce oznacza to, że forma podania produktu zaczyna mieć realny wpływ na końcową cenę rachunku.
Eksperci zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma w tym przypadku przejrzystość zasad. Zgodnie ze stanowiskiem austriackiej izby handlowej wszystkie dodatkowe opłaty muszą być jasno komunikowane klientowi – czy to w menu, czy w widocznym miejscu w lokalu. Podkreślono: „W Austrii obowiązuje wymóg jasnego informowania o cenach. Wszystko, co znajduje się w menu, jest wiążące”, co oznacza, że jeśli informacja o dopłacie została wcześniej wskazana, restauracja ma pełne prawo ją naliczyć.
Jednocześnie rosnąca liczba tego typu praktyk wywołuje coraz szerszą dyskusję wśród klientów i turystów, którzy zaczynają uważniej analizować rachunki i zasady obowiązujące w lokalach. Dla wielu osób jest to zaskakująca zmiana, szczególnie w kontekście popularnych w Europie trendów kulinarnych opartych na wspólnym próbowaniu dań. W efekcie różnice w podejściu do dzielenia posiłków oraz sposobu naliczania opłat stają się coraz bardziej widoczne, a doświadczenie wizyty w restauracji zależy nie tylko od jakości jedzenia, ale również od przejrzystości i logiki obowiązujących zasad.
Źródła: Daily Mail
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


