Każdy, kto lubi przygody na powietrzu powinien znać podstawy survivalu - z naturą nie ma żartów i nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie przeżyć w dziczy więcej, niż było to planowane W takiej sytuacji dobrze wiedzieć, z jakich darów natury skorzystać, by przeżyć, a lista pokarmów ratunkowych zawiera sporo naprawdę odrażających gatunków zwierząt. Po co więc sięgać, gdy już nie ma wyjścia?

Z głodowaniem nie ma żartów

W przeciwieństwie do niewygody w brzuchu związanej z brakiem czasu na zjedzenie porządnego śniadania, niedostarczenie organizmowi koniecznych substancji odżywczych na dłuższą metę to początek powolnego i bolesnego procesu. 

Gdy energia z przyjmowanych kalorii się skończy, organizm zaczyna zjadać się sam, co profesjonalnie nazywa się katabolizmem. Na początku występuje spadek masy tłuszczowej, ale szybko zmienia się to w zanik mięśni. Kolejnym krokiem jest rozpad pozostałych tkanek organizmu (w tym organów wewnętrznych), co powoduje również kompletny zanik sił życiowych, który z kolei prowadzi do zaniku pragnienia, z którego wynika ostre odwodnienie, czyli pękanie skóry. Wyczerpany organizm ma wówczas już tak mocno obniżoną odporność, że pojawiają się w nim silne infekcje, a na ciele wyskakują owrzodzenia.

Kiedy wygłodzenie organizmu zajmie 40% masy ciała, śmierć jest nieunikniona.

By uniknąć takiej sytuacji (czy to w lesie, czy to w dżungli, czy to podczas nadchodzącej apokalipsy klimatycznej), warto wiedzieć, po jaki rodzaj pokarmu z natury można bezpiecznie sięgać.


Dżdżownice

Na świecie występuje ogromna ilość gatunków dżdżownic i wszystkie uznawane są za bezpieczne do spożycia przez człowieka. Zawsze jednak należy pamiętać o tym, żeby dokładnie oczyścić je z ziemi. Co, gdy pod ręką nie ma wody? Wilgotna trawa też da radę. Dla bezpieczeństwa przed zjedzeniem powinno się je upiec. Dobra wiadomość jest taka, że smakują trochę jak wieprzowina, ale jest też ciemna strona medalu - nie znajdziemy w nich bogatego źródła energii, bo jeden gram dżdżownicy to średnio 1 kilokaloria.


Ślimaki

Lądowe ślimaki są na ogół bezpieczne do spożycia przez ludzi - po ugotowaniu, oczywiście. Są też dobrym źródłem kalorii -  100 gramach ślimaczego “mięsa” znajdziemy 90 kilokalorii, dużo białka (12 - 16 procent) i wiele potrzebnych minerałów.

Jest jednak haczyk - ślimaki bardzo lubią toksyczne grzyby, więc gdy nie ma się pewności, czy sezon na nie już się skończył, lepiej poszukać innego źródła pożywienia. Jeżeli nic innego nie pojawi się na horyzoncie, można umieścić zebrane ślimaki w zbiorniku z wilgotną trawą, by się oczyściły, jednak zazwyczaj potrzeba na to około tygodnia.


Cykady

Na ratunkowy posiłek również nadadzą się nowo wyklute cykady - ich skorupki nie są jeszcze tak twarde, jak w przypadku dorosłych osobników. Żeby skorzystać z dobrodziejstw w pełni, zaleca się ich oczyszczenie i blanszowanie bezpośrednio po zebraniu i tuż przed zjedzeniem. To scali ich płynne wnętrzności, ale też pozwoli pozbyć się bakterii i pasożytów z ich powierzchni.