Spokój, tapas, zabytki i wino – hiszpańska Rioja to region wciąż autentyczny i nieskażony masową turystyką. Słynne lokalne wina można potraktować jako główny cel wycieczki, ale też jako dodatek do rowerowej włóczęgi, zjawiskowej architektury czy pysznej kuchni.

Dolina rzeki Ebro, między łańcuchem Sierra de Cantabria na północy a Górami Iberyjskimi na południu, stwarza świetny klimat do uprawy winorośli. Winiarstwo było i jest dumą Hiszpanii, a jego sława od średniowiecza roznosi się po Europie i świecie, między innymi dzięki szlakowi pielgrzymkowemu do Santiago de Compostela. A jednak Rioja nie należy do najpopularniejszych regionów – i to jeden z jej wielkich atutów.

Nieznane Logroño

Stolica regionu jest miastem nieco na uboczu turystycznych szlaków. Ma za sobą sięgającą starożytności historię widoczną na każdym kroku. Spektakularne kościoły – konkatedra Santa Maria de la Redonda, San Bartolome i Santiago el Real przypominają, że przez stulecia krzyżowały się tu szlaki łączące Nawarrę, Kastylię i Kraj Basków. Mieszają się też wpływy kulinarne widoczne np. w podejściu do tapas: zjemy tu zarówno pintxos na jeden kęs, w stylu baskijskim, jak i tapas w stylu z południa, do dzielenia się ze znajomymi. A jest gdzie – na starym mieście, wzdłuż ulicy Calle del Laurel, ulokowało się ponad 50 taperii.

Winne festiwale

Po Riosze najlepiej się trochę powłóczyć – to rozsiane po dolinie niewielkie miasteczka. Warto wybrać się tam wiosną lub jesienią – obie pory obfitują w winne festiwale. Na przykład do Haro, gdzie siedziby ma kilkunastu producentów wina. 29 czerwca czci się patrona miasta, św. Piotra, tłumnie oblewając się winem. Kilkanaście tysięcy osób potrafi zużyć podczas tej „bitwy” 130 tys. litrów czerwonego wina, barwiąc wszystkich i wszystko na fioletowo. Logroño od 900 lat obchodzi fiestę św. Mateusza. Na placu de Espolon 21 września do wielkiej beczki wrzuca się winogrona i miażdży  w tradycyjny sposób nogami. Odbywa się też parada, w której główną rolę grają cabezudos – przebrania  z wielkimi głowami. Wyścig byków i ofiarowanie soku z winogron Matce Boskiej to już prawdziwa esencja hiszpańskości.

U źródła

Trudno zrozumieć skalę i znaczenie winiarstwa Riojy nie widząc na własne oczy, jak powstaje wino. Okazji nie zabraknie, producenci chętnie otwierają swoje bodegi. Tuż pod Logroño swoją dizajnerską siedzibę ma jeden z największych producentów. Pośród winnic, z charakterystyczną, kolorową rzeźbą przedstawiającą gołębia, wykuta w skale supernowoczesna winiarnia produkuje prawie 3 mln butelek rocznie. Ten ogromny obiekt można zwiedzać. Modernistyczny pawilon z żółtego lokalnego piaskowca, szkła i drewna to tylko mała część całego kompleksu. Znajdują się w nim biura, ale przede wszystkim sklep, w którym można zaopatrzyć się w cały repertuar win, łącznie z rzadkościami z białych odmian winorośli. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak pod ziemią. Winiarnia została wydrążona w skale i są to przestrzenie ogromne niczym hangary. Hala, w której odbywa się fermentacja to ciąg ponad 300 ogromnych stalowych kadzi, ciągnących się niemal po horyzont. Zwiedza się ją chodząc po metalowej platformie zawieszonej kilka metrów nad posadzką. Produkcja wykorzystuje grawitację – sok wyciśnięty na poziomie 0, fermentuje na poziomie -1, a wino dojrzewa na poziomie -2, gdzie znajdują się dwa ogromne pomieszczenia: z tysiącami beczek i z 6 milionami butelek. Skala i nowoczesność winiarni robią ogromne wrażenie, dzięki innowacyjnym rozwiązaniom ma ona certyfikat węglowej neutralności.

Rozmach widać tu w jeszcze jednym pomyśle – winiarni eksperymentalnej. To świetnie wyposażone, niewielkie miejsce funkcjonuje niezależnie od tej głównej, choć jest prowadzone przez te same enolożki: Irene Pérez Gutiérrez oraz Clarę Canals. Z powodzeniem eksperymentują tu one z prawie niespotykanymi w regionie odmianami winorośli: tempranillo blanco, czerwoną i białą maturaną i sauvignon blanc. Można je kupić tylko tu, na miejscu. Irene i Clara oprócz pracy w eksperymentalnej nano-winiarni, doglądają też wina w głównej. I codziennie próbują wina z każdej z ponad 300 kadzi. Nad produkcją od ponad 20 lat czuwa tu ich szefowa - główna enolożka Elena Adell, która co roku osobiście objeżdża każdą działkę.

Magda Rudzka