Życie w temperaturach poniżej -60 stopni. Jak wygląda codzienność w „najzimniejszej wiosce świata”?
W leżącym na dalekiej, rosyjskiej Syberii Ojmiakonie życie toczy się w niezwykłych warunkach. Mieszkańcy tej „najzimniejszej wsi na świecie” nauczyli się, jak dopasować swoją codzienność do ekstremalnych warunków. A wyzwań na ekstremalnym mrozie jest naprawdę sporo. Tutaj nie rządzi człowiek, tylko surowa natura.

Spis treści:
- Ojmiakon, czyli „niezamarzająca woda”
- Biegun zimna
- Stalinowskie represje
- Zwyczaje w Ojmiakonie
- Wschodniosyberyjska kuchnia
- Animistyczne wierzenia
Ciągłe utrzymywanie pracy silników, wytapianie wody z bloków lodu czy zakładanie specjalnych biustonoszy krowom to tylko niektóre ze zwyczajów panujących w Ojmiakonie. Tradycje te nie wynikają jednak z kultury mieszkającej tam ludności, a z adaptacji do ekstremalnych warunków. W Ojmiakonie rządzi mróz.
Ojmiakon, czyli „niezamarzająca woda”
Tłumaczenie nazwy w tym wypadku nie powie nam wiele, a nawet wprowadzi w błąd. Ojmiakon w języku jakuckim oznacza „niezamarzającą wodę”, co odnosi się do pobliskich gorących źródeł termalnych. Dzięki nim pobliska rzeka Indigirka, stanowiąca ważny element lokalnych zwyczajów, w trakcie mroźnych zim nie pokrywa się lodem w całości. Z tych naturalnych dobrodziejstw korzystali już na początku XX wieku okoliczni hodowcy reniferów, którzy w trakcie chłodów poili swoją zwierzynę ciepłą wodą.
Biegun zimna
O Ojmiakonie zrobiło się głośno w 1926 roku, gdy radziecki geolog Siergiej Obruczew oszacował, że temperatura mogła tam spaść do -71,2°C. Choć ze względu na prowizoryczny sprzęt pomiar nie został należycie potwierdzony, Ojmiakon zaczął wtedy być uważany za najzimniejszą wioskę na Ziemi.
Oficjalny rekord padł w lutym 1933 roku – stacja meteorologiczna zarejestrowała temperaturę -67,7°C. Od tamtego roku Ojmiakon nadal uznawany jest za najzimniejsze stale zamieszkane miejsce na naszej planecie. Pod koniec grudnia 2025 roku Jakuckie Centrum Hydrometeorologiczne poinformowało, że temperatura powietrza w wigilię wynosiła -59°C.
Należy podkreślić, że nazywanie Ojmiakonu najzimniejszą wioską na świecie nie jest w pełni zgodne z prawdą. W 2004 roku w pobliskim Tomtorze termometry wskazały -72,2 stopnia, detronizując tym samym dotychczasowy rekord. Tryby medialnej maszyny ruszyły jednak już dawno, a wynik nowego rekordzisty nie zyskał tak dużej popularności.

Stalinowskie represje
Formalnie Ojmiakon powstał na dwa lata przed pobiciem lodowatego rekordu. Wraz z oficjalnym założeniem osady w 1931 roku powstała pierwsza ojmiakońska szkoła. Wytyczenie granic oraz strukturyzacja wioski były elementami radzieckiej polityki, dążącej do podporządkowania pasterskich ludów zamieszkujących Syberię. Władze zmusiły koczowniczych, rdzennych Ewenków do porzucenia wędrownego trybu życia, zamieszkania w stałych osadach oraz pracy w gospodarstwach zbiorowych (kołchozach).
Czarnymi zgłoskami na kartach historii tamtejszych terenów zapisała się budowa tzw. Drogi Kości. Budowali ją bowiem więźniowie polityczni z okolicznych gułagów od lat 30. XX wieku aż do śmierci Józefa Stalina w 1953 roku. Szacuje się, że przy budowie trasy zginęło od 250 tysięcy do miliona osób, które grzebano bezpośrednio pod drogą lub obok niej.
Zwyczaje w Ojmiakonie
Życie w miejscu, gdzie termometry regularnie wskazują poniżej -50°C, rządzi się specyficznymi prawami, a codzienna rutyna Europejczykom może przypominać szkołę przetrwania. Aby uchronić samochody przed zamarznięciem paliwa i mechanizmów, mieszkańcy nigdy nie gaszą silników na mrozie – auta pracują bez przerwy podczas zakupów, tankowania, a nawet wielogodzinnych postojów.
Z powodu wiecznej zmarzliny, w której rury natychmiast by popękały, w wielu domach brakuje bieżącej wody i kanalizacji. Wodę pozyskuje się tu z natury, wycinając z rzeki wielkie bloki lodu, które po przetransportowaniu do mieszkań roztapia się w beczkach.
Z tego samego powodu toalety mają formę dobrze nam znanych drewnianych sławojek, stojących na zewnątrz budynków. Ekstremalny mróz wymaga też wyjątkowej opieki nad zwierzętami. Hodowcy wypuszczają krowy na dwór tylko przy „lekkim” mrozie (do -30°C), zakładając im na wymiona specjalne, ocieplane biustonosze, chroniące przed odmrożeniami.
Co ciekawe, syberyjską aurę wykorzystuje się tu jako naturalną suszarkę. Pranie wywieszone na kilkudziesięciostopniowy mróz natychmiast sztywnieje, ale dzięki procesowi sublimacji lód zamienia się bezpośrednio w parę, pozostawiając ubrania idealnie suche i pachnące świeżością.
Wschodniosyberyjska kuchnia
Kuchnia mieszkańców Ojmiakonu opiera się niemal wyłącznie na mięsie i rybach, które dostarczają organizmowi energii niezbędnej do walki z przenikliwym zimnem. Kulinarnym symbolem tego regionu jest stroganina, czyli surowa, głęboko zamrożona ryba krojona w cienkie wióry, obok której na stołach ląduje również zamrożona końska wątroba.
Mieszkańcy nie potrzebują nowoczesnego sprzętu AGD, ponieważ nieogrzewane przedsionki domów służą im za naturalne zamrażarki do przechowywania mięsa czy jagód. Wspólnym posiłkom wciąż towarzyszą dawne wierzenia – podczas jedzenia mięsa niedźwiedzia biesiadnicy naśladują głos wrony, aby zgodnie z tradycją zmylić ducha zwierzęcia. Surowy jadłospis dopełniają napoje: pita codziennie gorąca czarna herbata oraz serwowany od święta kumys, czyli tradycyjny mleczny napój fermentowany.

Animistyczne wierzenia
Kultura rdzennych mieszkańców Ojmiakonu – Jakutów – jest głęboko zakorzeniona w szacunku do przyrody, co wyraźnie widać w ich codziennym życiu i tradycjach. Najważniejszym wydarzeniem w roku jest letnie święto Yhyakh, podczas którego szamani karmią ogień plackami oraz kumysem, a mieszkańcy tańczą zbiorowy taniec, by naładować się energią przed mroźną zimą. Kulminacyjnym momentem tych uroczystości jest rytuał kunu korsuu, polegający na symbolicznym wznoszeniu rąk w stronę wschodzącego Słońca około godziny drugiej nad ranem.
Źródła: The Guardian, IEA, Folkways, Polskie Radio 24
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

