Wygląda jak plan „Diuny” i jest prawie zupełnie pusta. Największa plaża Europy wcale nie leży na południu
Ma 15 km długości, nawet 2 km szerokości i przypomina scenerię filmu „Diuna”. Kniepsand na wyspie Amrum w Niemczech to gigantyczna plaża, która wciąż opiera się masowej turystyce.

Ta olbrzymia ławica piasku, przylegająca do niemieckiej wyspy Amrum na Morzu Północnym, to krajobraz tak potężny i surowy, że mógłby posłużyć za scenografię do „Diuny”. Pas jasnego piasku o powierzchni odpowiadającej 1400 boiskom piłkarskim przyciąga miłośników natury szukających bezkresnych przestrzeni, ale pełni też kluczową rolę w ochronie wybrzeża. W obliczu rosnącego zainteresowania turystyką w Niemczech, to niezwykłe miejsce – wyróżnione przez CNN Travel – staje się ciekawą alternatywą dla dalekich podróży.
Plaża czy nie plaża?
Wyspa Amrum należy do archipelagu Wysp Północnofryzyjskich przy niemieckim wybrzeżu Morza Północnego. Leży na południe od wyspy Sylt i na zachód od wyspy Föhr.
Z geologicznego punktu widzenia Kniepsand nie jest klasyczną plażą, lecz autonomiczną ławicą piaszczystą, która przez stulecia wędrowała pod wpływem prądów morskich i przypływów. Jeszcze w XVI wieku była ustawiona prostopadle do Amrum, a w latach 60. XX wieku od wyspy odgradzał ją wąski pas wody. Dziś oba te twory połączyły się w jedną całość.

Proces ten trwa nadal: ławica nieustannie się przekształca, cofając się w części północnej i rozrastając na południu. Dla mieszkańców Amrum Kniepsand to przede wszystkim naturalny falochron. Podczas zimowych sztormów pochłania on niszczycielską energię fal Morza Północnego i nieustannie zasila w piasek przyległe wydmy, które chronią głąb lądu przed katastrofalnymi zalaniami.
Piaszczysty raj na północy Europy
Kniepsand oferuje turystom coś, co dziś jest coraz rzadszym luksusem: bezkresną przestrzeń. Od krawędzi wydm do brzegu morza trzeba przejść kilkaset metrów po drobnym, białym piasku.
Aby dotrzeć do tego surowego raju, trzeba pokonać malownicze drewniane kładki wiodące przez las i wrzosowiska, na czele ze słynnymi schodami „Stairway to Heaven”. Na miejscu na odwiedzających czekają trzy strzeżone kąpieliska, strefy dla miłośników windsurfingu i katamaranów, a także wydzielone plaże dla naturystów oraz właścicieli psów.

Lokalna branża turystyczna unika jednak tanich haseł marketingowych. Zamiast licytować się na wymiary, stawia na ochronę środowiska. Ruch jest kierowany na wyznaczone ścieżki, aby masowa turystyka nie zniszczyła tego wrażliwego ekosystemu.
Niemiecki gigant w europejskiej lidze
Kniepsand, ze swoimi 15 kilometrami długości i nawet 2 kilometrami szerokości, regularnie pojawia się w zestawieniach największych plaż Europy, choć ostateczny werdykt zawsze zależy od przyjętych kryteriów.

W kategorii całkowitej powierzchni musi uznać wyższość holenderskiej wyspy Schiermonnikoog, a pod względem samej długości ustępuje greckiej Monolithi czy blisko stukilometrowej Mierzei Kurońskiej na Bałtyku.
Kniepsand pozostaje miejscem nieskażonym masową turystyką. Dane Federalnego Urzędu Statystycznego Niemiec pokazują, że w pierwszym kwartale tego roku liczba noclegów wzrosła o 2,5 procent. Jednak wzrost ten to sprawa niemal wyłącznie lokalnej turystyki. Niemcy, z powodu niepewnej sytuacji geopolitycznej, rezygnują z lotów międzykontynentalnych.
A zatem jedna z największych plaż Europy i naturalny fenomen wciąż czeka na odkrycie.
Źródło: Euronews
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

