Wprowadzono „zakaz cienia” na rajskiej plaży. Nowy regulamin nie spotkał się z przychylnym odbiorem
Na włoskiej Sardynii wprowadzono radykalne obostrzenia, które całkowicie zmieniają zasady nadmorskiego wypoczynku. Władze gminy Villasimìus na plaży Punta Molentis zakazały większości dorosłych używania parasoli słonecznych, wprowadzając jednocześnie wysokie opłaty za wstęp. Choć nowe przepisy mają na celu ochronę zniszczonego przez pożar ekosystemu, wywołały one ogromne oburzenie i lawinę prześmiewczych komentarzy ze strony turystów.

Polska linia brzegowa od lat trawiona jest zjawiskiem potocznie nazywanym „parawaningiem”. Od wczesnych godzin porannych najpopularniejsze plaże w kraju zaczynają zapełniać się kolorowymi tkaninami, gęsto ustawionymi obok siebie. Patrząc na wybrzeże z lotu ptaka można by stwierdzić, że łatwiej na plaży dostrzec fragment osłaniającej przed wiatrem konstrukcji niż piasek. Na taki widok oczy ze zdziwienia przecierałaby pewnie rada gminy Villasimìus na włoskiej Sardynii. Na tamtejszej plaży został właśnie wprowadzony surowy zakaz montowania jakichkolwiek instalacji, które mają pomóc przetrwać turystom upalne dni.
Zabroniony parasol
Nowo wprowadzone zasady korzystania z plaży Punta Molentis w Villasimìus na Sardynii zupełnie zmieniają tamtejszy sposób relaksu. Z najsilniejszym sprzeciwem spotkała się reguła odnosząca się do umieszczania na wybrzeżu parasoli. W jej świetle zakazuje się urlopowiczom korzystania z konstrukcji chroniących przed promieniami słońca. Zakaz nie obejmuje jednak wszystkich grup: z parasoli korzystać mogą seniorzy po 65. roku życia oraz rodziny z dziećmi, których wiek nie przekroczył 10 lat. Ta druga ulga spowodowała lawinę prześmiewczych komentarzy w internecie.
Zakaz wnoszenia na Punta Molentis parasoli to nie jedyne obostrzenie wprowadzone na sardyńskiej plaży. Aby postawić stopę na piasku będzie od teraz trzeba zapłacić aż 10 euro. Przypływający łodzią również będą musieli uiścić opłatę w wysokości 5 euro. Dla nich też obowiązuje limit pobytu wynoszący 1 godzinę oraz zakaz wnoszenia plecaków i lodówek.
Sprzeciw urlopowiczów
Wprowadzenie tak restrykcyjnego prawa nie spotkało się przychylnym odbiorem użytkowników plaży. Na profilu rady gminy Villasimìus na Facebooku, która ogłosiła nowe obostrzenie pojawiły się liczne komentarze kwestionujące słuszność decyzji. Internauci zaczęli prześmiewczo pytać: „Żeby postawić parasol, muszę wynająć dziecko?” albo „Więc żeby przyjść na plażę z parasolem, muszę albo przyprowadzić dziadka, albo muszę urodzić dziecko między teraz a jutrem?”.
Jak internetowy sprzeciw wpłynie na rzeczywistą frekwencję na plaży? Póki co niektórzy nawołują do bojkotu Punta Molentis podczas gdy inni twierdzą, że po prostu pójdą na plażę, na której będą mogli bezpiecznie osłonić się przed słońcem.
Narażona plaża
Dlaczego wprowadzono tak restrykcyjne i nietypowe prawo na sardyńskiej plaży? Lokalna rada uznała, że dotychczasowy sposób korzystania z niej przez turystów w zbyt dużym stopniu obciąża i tak już nadwyrężony ekosystem chronionego obszaru przyrodniczego. Latem 2024 roku teren został przecież zamknięty w następstwie celowo wywołanego pożaru lasu, który poważnie zniszczył okoliczny teren.
Wszystkie obostrzenia mają jeden nadrzędny cel: zminimalizowanie śladów obecności człowieka w miejscu, które wymaga teraz szczególnej troski i czasu na regenerację. Zasady pozostają w mocy do końca października, a władze wprost deklarują, że działają w interesie przyszłych pokoleń, którym chcą przekazać to dziedzictwo w jak najlepszym stanie.
Źródło: The Guardian
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.


