Tu chrześcijanie modlą się w języku Jezusa. „Odbyłem niezwykłą podróż przez Górną Mezopotamię"
Górna Mezopotamia to jeden z nielicznych regionów świata, gdzie chrześcijanie do dziś modlą się w języku Chrystusa. Udałem się w podróż przez Edessę, Aminę i Mardin, która pozwoliła mi poznać Syriaków – wspólnotę stojącą na straży aramejskiej tradycji, wiary i wiedzy starożytnej.

Spis treści:
- Kim są Syriacy?
- Wizyta w Sanliurfie
- Pechowa Antiochia
- Eksodus wiernych
- Góra sługów Boga
- Tłumacze, naukowcy i rzemieślnicy
- Dziedzictwo górnej Mezopotamii
Jak przystało na kolebkę cywilizacji, Mezopotamia czyli ziemia między rzekami, jest uznawana za ojczyznę wielu starożytnych ludów. Między Eufratem a Tygrysem, bo o tych rzekach mowa, powstawały pierwsze miasta czy też formy pisma klinowego, a same rzeki miały też nawadniać biblijny Eden.
Jednym z języków użytych do opisu dziejów stworzenia w oryginale był aramejski, który podobnie jak hebrajski czy arabski, jest językiem semickim. Na początku I tysiąclecia p.n.e język ten rozpowszechnił się po całym Bliskim Wschodzie, gdzie pełnił rolę zbliżoną do tej, którą łacina spełniała w średniowieczu.
Język syriacki jest dialektem języka aramejskiego, którego standaryzacja miała miejsce w okolicach miasta Edessa (dzisiejsza Sanliurfa lub Urfa w Turcji). Dziś język ten jest używany podczas liturgii w kościołach wschodnich, w tym przede wszystkim w kościołach syriackich.
Kim są Syriacy?
Syriacy to termin pochodzący nie od nazwy współczesnego państwa Syria, ale od starożytnego imperium Asyrii, w Mezopotamii, które ostatecznie podbili Babilończycy. Babilon jak wszystkie imperia również w pewnym momencie padł, a ostatnia dynastia sprawująca w nim władzę nazywana jest m. in. dynastią chaldejską.
Najwybitniejszym władcą z tej dynastii był Nabuchonodozor II, który miał doprowadzić swoje państwo do szczytu potęgi oraz rozkwitu cywilizacyjnego. Za jego czasów miały powstać na przykład Wiszące ogrody Semiramidy, jeden z siedmiu cudów świata, a dla Żydów jest on sprawcą niewoli babilońskiej i zniszczenia Jerozolimy.
W ten sposób Syriacy, Asyryjczycy, Babilończycy oraz Chaldejczycy to słowa określające de facto jedną językową społeczność. Dzisiaj terminy te są związane przede wszystkim z podziałem religijnym. Konkretnie chodzi tu o różne liturgie w chrześcijaństwie wschodnim, które w Mezopotamii funkcjonuje niemal od początków swojego istnienia. Upraszczając odrobinę ten nieco skomplikowany podział można powiedzieć, że terminy Syriacy oraz Asyryjczycy odnoszą się głównie do członków tzw. Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Babilończycy czy też Chaldejczycy to dzisiaj określenia wyznawców tej gałęzi, która pozostaje w unii ze stolicą apostolską w Watykanie.
Wizyta w Sanliurfie
Jest wiele powodów, aby odwiedzić Sanliurfę, święte miasto Anatolii, gdzie ustandaryzowano język syriacki. Tutaj też rozpoczyna się moja podróż.
Dla Syriaków jest to stolica założonego przez nich, pierwszego chrześcijańskiego państwa – Orsoena – z którym wiąże się historia najstarszego wizerunku Jezusa. Władający tutaj na początku naszej ery król Abgar V Czarny miał wysłać do Chrystusa list z prośbą o pomoc po tym jak zachorował na trąd. Cudotwórca z Galilei niestety nie mógł przybyć osobiście, ale przesłał królowi tkaninę, na której odcisnął swoją twarz.
Grecki termin Mandilion oznacza ręcznik lub chustę i tak też dziś nazywa się ten mityczny prezent dla króla Edessy, który oczywiście miał wyleczyć Abgara i skłonić go tym samym do przyjęcia nowej religii. Dostarczycielem tkaniny oraz propagatorem chrześcijaństwa w Orsoenie był Tadeusz z Edessy (aram. Mar Addai ܡܪܝ ܐܕܝ), jeden z uczniów Jezusa, który uznawany jest za pierwszego patriarchę kościołów wschodu.
Dzisiaj w Urfie jest już tylko jeden kościół syriacki, ale są też miejsca kultu, które były kościołami wcześniej. Kościół Piotra i Pawła postawiono w dzisiejszej formie w połowie XIX wieku na fundamentach świątyni z VI wieku. Był używany przez Syriaków do 1924 roku kiedy miały miejsce masowe migracje tej społeczności.
Po przejściu przez bramę kompleksu kościelnego można odczuć, że wyszło się z islamskiej Urfy i rozpoczęło spacer po antycznej, chrześcijańskiej Edessie. Przechodząc bowiem przez spokojne podwórce z sadzawkami i drzewami oliwnymi, czułem się jak w świętym mieście. Liczne obejścia czy schodki prowadzące na różne poziomy budynków przypominają bowiem nieco pustynne klasztory czy też kościelne kompleksy w centrum Jerozolimy.
Pechowa Antiochia
Dla wszystkich chrześcijan wschodu najważniejszym miastem była zawsze Antiochia (dzisiejszy Hatay/Antakya w Turcji). To tutaj użyto pierwszy raz terminu „chrześcijanie" aby określić przyjmujące nową wiarę wspólnoty. Pierwszym misjonarzem był tu św. Piotr, który uznawany jest też za pierwszego patriarchę miasta.
Antiochia zajmuje tym samym pierwsze miejsce na liście świętych miast dla Syriaków. Jest to jednak dziś wymiar symboliczny i występuje ono tylko w tytulaturze najważniejszych dygnitarzy kościelnych. Samo miasto cierpiało wiele razy w wyniku kataklizmów i z czasem znikały tam święte miejsca. Ostatnie trzęsienie ziemi w 2023 roku zrównało je niemal z ziemią.
Eksodus wiernych
W wyniku różnic doktrynalnych czy też osobistych sporów ze sprawującymi władzę instytucjami patriarchowie kościołów syriackich musieli bardzo szybko szukać nowych siedzib a mnisi bardziej przyjaznych warunków dla egzystencji. Naturalnym kierunkiem wydawała się dla nich północ a konkretniej Górna Mezopotamia.
Miastem, które stało się nową siedzibą patriarchy, wokół której powstawać zaczęły liczne klasztory oraz związane z nimi instytucje edukacyjne, była Amida (dzisiejszy Diyarbakir w Turcji). Dla Syriaków to „brama”, przez którą chrześcijaństwo wprowadzono do Mezopotamii czy też „most”, którym przekroczyło ono rzekę Tygrys.
Amida jest po Jerozolimie, Antiochii i Edessie kolejnym miastem skąd promieniowała nowa religia i gdzie zaczęły powstawać chrześcijańskie świątynie. Moja wizyta nie mogła rozpocząć się nigdzie indziej niż w dawnej syriackiej katedrze św. Tomasza, która dzisiaj jest głównym meczetem miasta. Ulu Camii, bo tak dziś nazywa się meczet, na początku miało być to miejscem kultu pogańskiego.

Po podboju Anatolii przez muzułmanów rozpoczęto stopniowo przekształcanie budynku na meczet już w VII wieku. Tym samym ta starożytna świątynia jest dziś najstarszym meczetem w Anatolii i uznawana jest za piąte najświętsze miejsce w Islamie. Największe wrażenie zrobiła na mnie architektura całego kompleksu z licznymi antycznymi dekoracjami. Rzymskie kolumny, kapitele czy fryzy przełamują swoimi błyszczącymi barwami bazaltowy kolor murów. W tej świątyni nakładają się z lekkością nowe warstwy kolejnych kultur i wierzeń.
Góra sługów Boga
Mardin leży 80 km na południowy wschód od Diyarbakir. Swoim oryginalnym, tarasowym położeniem na zboczach góry oraz średniowieczną architekturą przyciąga dziś coraz więcej podróżników. Udałem się jednak kilka kilometrów na wschód od miasta, gdzie znajdziemy klasztor Mor Hananyo, zwany też Klasztor Szafranowy lub potocznie „Mekka Asyryjczyków”.
Ten starożytny kompleks na przestrzeni tysiącleci pełnił rożne funkcje religijno-militarne. Najważniejszą z nich jest to, że przez 639 lat był oficjalną siedzibą patriarchy Antiochii, czyli głowy Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. W obrębie szafranowo-żółtych murów klasztoru po raz kolejny znalazłem pozostałości niemal wszystkich okresów jego historii. Trony oraz grobowce patriarchów zdobią kościoły otaczające rajski ogród w dziedzińcu klasztoru, a krypta najstarszej kaplicy to dawny ołtarz asyryjskiej świątyni boga słońca - Szamasza.

Mor Hananyo jest też najbardziej na zachód wysuniętym klasztorem w obrębie Tur Abdin (syr. Góra sługów Boga ܛܘܪ ܥܒܕܝܢ). Jest to właściwie wapienny płaskowyż w południowo-wschodniej Turcji, który w starożytności zamieszkiwać mieli Aramejczycy, a od początków istnienia kościołów syriackich mnisi tychże mieli kultywować tu swoje tradycje.
Tłumacze, naukowcy i rzemieślnicy
Religia jest niewątpliwie dzisiaj najistotniejszą cechą odróżniającą Syriaków od innych lokalnych społeczności w regionie. Od samego początku ich interakcji z nowymi, dominującymi Mezopotamię siłami militarnymi, w tym przede wszystkim z muzułmanami, stworzyli Syriacy dla siebie pewien profil społeczny.
Postanowili zrezygnować z ubiegania się o funkcje polityczne i oprócz religii oddawać się handlowi, nauce i rzemiośle. Już w starożytnym Rzymie terminem Chaldejczycy określano naukowców, zwłaszcza astronomów. Najważniejszą z naszej perspektywy działalnością Syriaków było tłumaczenie.
Zgodnie z lokalną tradycją chrześcijanie z Mezopotamii mieli pomóc Mahometowi i jego zwolennikom w ucieczce z Mekki do Medyny. Na takim fundamencie współpracy mieli dosłownie rozbudowywać wzajemne zrozumienie. Dla Syriaków rzeczą normalną była wielojęzyczność a arabski był językiem handlu. W ten sposób Syriacy dla Arabów tłumaczyli starożytnych filozofów i naukowców, a przy okazji chronili starożytne pisma przed zniszczeniem w swoich klasztorach.
Dzięki temu sporo antycznych tekstów dotrwało do naszych czasów w przekładach syriackich a sami Syriacy zapisali się na kartach historii jako strażnicy wiedzy starożytnej. Opowieści o funkcjach, które Syriacy od tysiącleci spełniają w regionie posłuchałem w Żywym Muzeum Mardinu. Można tu oprócz nich posłuchać też tradycyjnej muzyki oraz zobaczyć syriackich rzemieślników w pracy.
Dziedzictwo górnej Mezopotamii
Mezopotamia to jedno z najbardziej pobudzających wyobraźnię miejsc na świecie. Wśród mozaiki jej społeczności Syriacy zajmują wyjątkowe miejsce. Pomimo hekatomb wyniszczających tradycje i kultury Bliskiego Wschodu, w tym najcięższych doświadczeń z XX wieku, Syriacy przechodzą dziś swego rodzaju renesans. Górna Mezopotamia, będąca w pewnym sensie kolebką ich kultury, jest idealnym miejscem do zapoznania się z tą fascynującą społecznością.
Źródło: National Geographic Polska

