To polskie letnisko kiedyś pękało w szwach. Dziennie odwiedzało je 30 tysięcy osób
Pierwszy raz trafiłem do Puszczykowa trochę przypadkiem. Szukałem miejsca niedaleko Poznania, gdzie można na chwilę zwolnić tempo, zmienić otoczenie i po prostu odetchnąć. Nie spodziewałem się, że kilkanaście kilometrów dalej znajdę przestrzeń, która tak mocno przypomina dawne letniska z początku XX wieku.

Spis treści:
- Letniskowy klimat Puszczykowa
- Historia Puszczykowa. Spacer śladami dawnego letniska
- Puszczykowo dla aktywnych
- Gdzie warto zjeść w Puszczykowie?
Już po kilku minutach spaceru po Puszczykowie miałem wrażenie, że czas płynie tu inaczej. W powietrzu czuć było zapach sosnowego lasu, w oddali słychać było śpiew ptaków, a wokół mnie rozciągały się wille, które wyglądały jak wyjęte z przedwojennych fotografii. Czułem, że to miejsce ma swoją historię – i że warto ją poznać.
Letniskowy klimat Puszczykowa
Im dłużej spacerowałem uliczkami Puszczykowa, tym lepiej rozumiałem, dlaczego ponad sto lat temu to właśnie tutaj odpoczywały poznańskie elity. Trudno dziś uwierzyć, że w czasach największej świetności potrafiło tu przyjeżdżać nawet 30 tysięcy osób dziennie.
Rozwój kolei pod koniec XIX wieku sprawił, że miejscowość stała się niezwykle łatwo dostępna dla mieszkańców dużych ośrodków, a jej położenie nad Wartą i wśród lasów natychmiast przyciągało wszystkich, którzy marzyli o letnisku zanurzonym w zieleni. Do dziś zachowało się wiele śladów tamtej epoki. Drewniane pensjonaty, willowe rezydencje z szerokimi werandami i ogrody pełne starych drzew tworzą niepowtarzalny klimat. Gdy mijałem kolejne posesje, miałem wrażenie, że chodzę po otwartym muzeum historii wypoczynku. Bez trudu mogłem wyobrazić sobie rodziny spędzające tu całe lato, dzieci biegające boso po trawie i wieczorne kolacje na tarasach z widokiem na las.
Historia Puszczykowa. Spacer śladami dawnego letniska
Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak blisko natura jest tu obecna na co dzień. Wystarczy kilka kroków, by znaleźć się na jednym ze szlaków prowadzących w głąb Wielkopolskiego Parku Narodowego. Jego krajobrazy są naprawdę wyjątkowe. Jeziora ukryte między drzewami, pagórkowate tereny, wąwozy, wydmy i miejsca widokowe, z których można spojrzeć na okolicę z zupełnie innej perspektywy.

Miejscowi mówią, że już sto lat temu uważano Puszczykowo za idealne miejsce do rekonwalescencji. I faktycznie – oddycha się tu inaczej. Świeże, wilgotne powietrze znad lasu i rzeki sprawia, że nawet krótki spacer potrafi zregenerować bardziej niż godziny spędzone w mieście. Nic dziwnego, że wiele osób, które przyjeżdżają tu po raz pierwszy, zaczynają poważnie myśleć o przeprowadzce.
Zauważyłem też coś, co wyróżnia Puszczykowo na tle innych podpoznańskich miejscowości. Rozwija się, ale z poszanowaniem swojej historii. Nowoczesne domy i wille powstają tu z wyczuciem – tak, by harmonijnie wpasować się w otoczenie. Nie ma tu pośpiechu, agresywnej zabudowy ani przesytu betonu. Zamiast tego jest przestrzeń, zieleń i architektura, która nie próbuje wygrać z naturą, tylko z nią współgra.
Puszczykowo dla aktywnych
Jako osoba aktywna, od razu zwróciłem uwagę na sportowy charakter miasta. Puszczykowo żyje ruchem. Na ścieżkach mijam biegaczy, rowerzystów, osoby uprawiające nordic walking, a na leśnych trasach – całe rodziny spędzające czas na świeżym powietrzu. Podczas mojego pobytu w Puszczykowie zajrzałem do tenisowej akademii, którą wiele lat temu stworzył dziadek Angelique Kerber. To tu przyszła mistrzyni wielkoszlemowa zaczynała swoją karierę i stawiała pierwsze kroki na korcie. Dziś obiekt jest dobrze wyposażony – znajdziemy tu korty na świeżym powietrzu, a także hale z twardymi i dywanowymi nawierzchniami.
Co ciekawe, dopiero na miejscu odkryłem, że tradycje tenisowe w Puszczykowie mają znacznie dłuższą historię, niż mogłoby się wydawać. Już w XX wieku odbywały się tu pierwsze turnieje, które przyciągały zarówno miejscowych, jak i letników. Dzisiejsza akademia wydaje się więc kontynuacją czegoś, co w tym mieście dojrzewało od dekad.
Gdzie warto zjeść w Puszczykowie?
Na koniec mojej wizyty zajrzałem do Restauracji Lokomotywa, miejsca od lat polecanego zarówno przez mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Puszczykowo. Od progu czuć tu ciepłą atmosferę i klimat nawiązujący do dawnych podróży koleją.
W menu wyróżniają się potrawy przygotowywane na mące orkiszowej – inspirowane tradycyjnymi przepisami, lecz podane w lżejszej, współczesnej odsłonie. A jeśli ktoś lubi słodkości, koniecznie powinien zabrać paczuszkę orkiszowych ciasteczek. Wybór jest tak duży, że trudno zdecydować się tylko na jedno.
Źródło: National Geographic Traveler
Nasz ekspert
Filip Nowek
Z wykształcenia dziennikarz, chociaż na co dzień zajmuje się komunikacją marketingową. Pasjonat podróżowania. Autor przewodników po europejskich krajach i ciekawostek o największych miastach świata. Prywatnie miłośnik tenisa i wypadów do kina.

