To koniec wielomiesięcznych podróży po Tajlandii? Kraj zaostrza przepisy i ogranicza bezwizowe pobyty
W ostatnich latach Tajlandia stała się jednym z ulubionych kierunków podróży także wśród Polaków. Tani nocleg, ciepły klimat i możliwość długiego podróżowania po Azji sprawiały, że kraj szczególnie upodobali sobie backpackerzy oraz osoby pracujące zdalnie. Teraz jednak wielotygodniowe pobyty mogą stać się znacznie trudniejsze. Tajlandia zapowiedziała ważne zmiany dotyczące ruchu bezwizowego, które odczują również podróżni z Europy.

Tajlandia zamierza skrócić okres bezwizowego pobytu dla turystów z 93 krajów, w tym państw europejskich. Jak poinformowało tajskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, obecny program umożliwiający 60-dniowy pobyt bez wizy ma zostać ograniczony. Władze tłumaczą decyzję między innymi rosnącymi problemami związanymi z nielegalną pracą, łamaniem przepisów wizowych oraz zachowaniem części zagranicznych turystów. Zmiana może szczególnie dotknąć osoby planujące dłuższe podróże po Azji Południowo-Wschodniej.
Tajlandia skróci pobyty bezwizowe. Zmiany uderzą w turystów z Europy
Tajskie władze coraz wyraźniej sygnalizują, że liberalna polityka wizowa z ostatnich miesięcy przyniosła również niepożądane skutki. W kraju regularnie pojawiają się informacje o zagranicznych obywatelach zamieszanych w handel narkotykami, nielegalny biznes czy działalność prowadzoną bez odpowiednich zezwoleń. Lokalne media donoszą także o rosnącej liczbie cudzoziemców wykorzystujących ruch bezwizowy do wielomiesięcznego pobytu i pracy „na czarno”. To właśnie między innymi dlatego rząd chce ponownie ograniczyć długość pobytu turystycznego bez konieczności wyrabiania wizy.
Według zapowiedzi standardowy okres ma zostać skrócony z 60 do 30 dni dla podróżnych z ponad 90 państw, w tym większości krajów europejskich. W przestrzeni publicznej pojawiają się również informacje, że nowe przepisy mogą być różne w zależności od kraju pochodzenia turysty.
Niektóre państwa miałyby zachować dłuższy okres pobytu, podczas gdy obywatele innych mogliby otrzymać jedynie 15 dni bezwizowego wjazdu lub konieczność uzyskania wizy po przylocie. Dla wielu backpackerów i osób planujących długie podróże po Azji oznaczałoby to koniec wyjątkowo wygodnego systemu, który obowiązywał w Tajlandii od 2024 roku.
Tajlandia chce bardziej kontrolować turystów. Zmieni się też system wiz
Tajlandia od lat należy do najpopularniejszych kierunków turystycznych świata, a w samym 2025 roku kraj odwiedziło niemal 33 miliony zagranicznych gości. W ostatnich latach wyraźnie zmieniła się jednak struktura odwiedzających. Coraz większą grupę stanowią między innymi Rosjanie, którzy po rozpoczęciu wojny w Ukrainie zaczęli masowo wybierać Tajlandię jako alternatywę dla europejskich kurortów.
Kraj utrzymał bowiem otwarte granice dla posiadaczy rosyjskich paszportów, podczas gdy część państw europejskich zaostrzyła przepisy dotyczące wjazdu. Tajskie służby wielokrotnie ostrzegały jednak obcokrajowców przed przekraczaniem dozwolonego czasu pobytu oraz łamaniem lokalnych przepisów. Władze coraz częściej podkreślają, że chcą przyciągać przede wszystkim turystów respektujących lokalne prawo i kulturę, a nie osoby próbujące wykorzystywać liberalny system wizowy do wielomiesięcznego życia bez odpowiednich zezwoleń.
Jednocześnie Tajlandia nie zamierza zamykać się całkowicie na podróżnych planujących dłuższe pobyty. Alternatywą dla skróconego ruchu bezwizowego ma pozostać między innymi Destination Thailand Visa, czyli pięcioletnia wiza wielokrotnego wjazdu skierowana do cyfrowych nomadów, pracowników zdalnych oraz osób uczestniczących w kursach związanych z tajską kulturą, sportem czy gastronomią.
Wiza pozwala na pobyt do 180 dni podczas jednego wjazdu, z możliwością jednorazowego przedłużenia o kolejne pół roku. Kandydaci muszą jednak spełnić konkretne warunki, między innymi wykazać środki finansowe w wysokości co najmniej 500 tys. bahtów, czyli około 55 tys. złotych, oraz udokumentować zatrudnienie poza Tajlandią w przypadku pracy zdalnej. Wszystko wskazuje więc na to, że kraj chce stopniowo odchodzić od modelu łatwej, długoterminowej turystyki na rzecz bardziej kontrolowanego systemu pobytowego.
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


