Reklama

Spis treści:

  1. Most nad Sundem: nie było żadnego „serialowego” morderstwa
  2. 57 metrów nad wodą
  3. Most po duńsku, czyli długi spacer plażą
  4. Most po szwedzku, czyli urokliwe Sibbarp
  5. Most nad Sundem – co warto wiedzieć przed podróżą

Jeszcze chwila i słynny most nad Sundem będę mieć niemal na wyciągnięcie ręki. Dzięki uprzejmości kapitana promu Finnlines moment przepłynięcia pod konstrukcją mogę obserwować z mostku kapitańskiego i górnego pokładu. Pozostali pasażerowie mają równie dobry widok z tarasu na niższym pokładzie. Mimo zimnego wiatru część z nich wyszła na zewnątrz.

Most nad Sundem: nie było żadnego „serialowego” morderstwa

Niespełna godzinę temu ruszyliśmy z Malmö i płyniemy w kierunku Świnoujścia. Załoga wygląda na zrelaksowaną.
– To trudne? – dopytuję kapitana.
Przepłynięcie pod mostem? Nie. Częściej martwimy się, że głębokość w tym miejscu nie jest zbyt duża, niż tym, że nie zmieścimy się pod mostem – odpowiada z uśmiechem kapitan Henry Brandt.

Zza gęstych, szarych chmur przebija słońce. Jakby na zamówienie, na chwilę promienie oświetlają most. Wychodzę na pokład. Zaledwie przedwczoraj siedziałam w pociągu, który wiózł mnie mostem z Kopenhagi do Malmö. Teraz oglądam ikoniczną przeprawę z zupełnie innej perspektywy.

Widząc moją ekscytację, Birgitta Rosander z załogi pyta, czy kojarzę serial o moście. Oczywiście. Jestem nawet przygotowana. Wyciągam telefon i włączam muzykę.
„Echoes start as a cross in you,
Trembling noises that come too soon…”

Na mostku kapitańskim rozbrzmiewają pierwsze takty utworu „Hollow Talk”, tytułowej piosenki serialu „Most nad Sundem”. Birgitta się uśmiecha i przyznaje, że uwielbia ten serial. Patrzę na most i myślę: magiczny moment.

most nad sundem malmo
Most nad Sundem widziany od strony szwedzkiej. fot. Katarzyna Świerczyńska Most nad Sundem widziany od strony szwedzkiej. fot. Katarzyna Świerczyńska

Fani skandynawskich kryminałów wiedzą, o co chodzi. W pierwszym odcinku serialu ciało zostaje znalezione dokładnie na granicy między Danią a Szwecją, przebiegającej przez środek mostu. Szwedzka policjantka i duński inspektor prowadzą wspólne śledztwo, a sama przeprawa – choć jest tylko tłem wydarzeń – stała się dzięki międzynarodowej produkcji ikoną popkultury.

W rzeczywistości nie doszło tu do zdarzenia identycznego jak w serialu. Most funkcjonuje jednak już ponad 25 lat i – jak każda duża infrastruktura – był miejscem różnych incydentów czy wypadków. Serialowa scena pozostaje jednak fikcją, która mocno działa na wyobraźnię.

57 metrów nad wodą

Po duńsku most nazywa się Øresundsbroen, po szwedzku Öresundsbron. Oficjalna nazwa – Øresundsbron – jest hybrydą łączącą oba języki, tak jak konstrukcja łączy dwa kraje. Most został oficjalnie otwarty 1 lipca 2000 roku i był pierwszym stałym połączeniem drogowym między Danią a Szwecją. Wcześniej przez cieśninę Sund kursowały wyłącznie promy.

Przeprawa to w rzeczywistości cały system inżynieryjny: most wantowy z głównym przęsłem o długości 490 metrów, sztuczna wyspa Peberholm (utworzona specjalnie na potrzeby inwestycji i pozostawiona naturze) oraz podmorski tunel Drogden po stronie duńskiej. Sam most ma dokładnie 7845 metrów długości, a cały system – wraz z wyspą i tunelem – liczy niemal 16 kilometrów. Linia kolejowa znajduje się na dolnym poziomie, natomiast autostrada E20 biegnie nad nią. Pylony mostu mają 204 metry wysokości, a prześwit pod konstrukcją wynosi 57 metrów nad poziomem morza, co umożliwia swobodny ruch dużych jednostek pływających. Z perspektywy pasażera promu ta odległość wydaje się zaskakująco niewielka.

Podróżując między Malmö a Kopenhagą, postawiłam jednak na transport publiczny. To wybór wielu mieszkańców obu miast. Pociągi kursują często, a pasażerowie zdają się nie zwracać już uwagi na wyjątkowość przeprawy – dla większości to codzienność. Granica państw przebiega w połowie konstrukcji: w jednej chwili, pędząc pociągiem, zmieniasz kraj. Bilet z Malmö do Kopenhagi kosztuje około 120 koron szwedzkich, w zależności od taryfy i rodzaju biletu.

Mało kto na co dzień myśli o tym, że obiekt należy do najbardziej monitorowanych mostów w Europie. Funkcjonuje tu wspólne centrum operacyjne Danii i Szwecji, kontrolujące warunki pogodowe, natężenie ruchu oraz kwestie bezpieczeństwa. Silny wiatr czy trudne warunki atmosferyczne mogą prowadzić do czasowych ograniczeń dla niektórych pojazdów.

Most po duńsku, czyli długi spacer plażą

Zimowa Kopenhaga kusi wieloma atrakcjami: znakomitymi muzeami, dobrą kuchnią, słynnym parkiem rozrywki Tivoli czy popularnym wśród mieszkańców morsowaniem i saunowaniem. Chętnie korzystam z tych możliwości, ale obowiązkowo planuję też spacer najdłuższą kopenhaską plażą – Amager Strandpark.

To miejsce z urokliwą promenadą i widokiem na most nad Sundem. Zimą idealne na spokojny spacer, przejażdżkę rowerem czy bieganie, ale też – dla odważnych – na zimną kąpiel. Amatorów morsowania spotykam co chwilę. Winter bathing połączony z relaksem w saunie jest tu niemal stylem życia.

Mimo chłodu Amager Strandpark przyciąga mieszkańców. Łatwo tu dotrzeć metrem. Mijam biegaczy i osoby spacerujące z psami. Staję nad wodą i patrzę w kierunku mostu, który w dżdżystej, zimowej pogodzie tonie w szarej mgle. Nad cieśniną przelatuje samolot zmierzający do lądowania na lotnisku Kopenhaga–Kastrup.

Most łączy Malmö z wyspą Amager, na której znajduje się Kastrup – kopenhaskie lotnisko. Amager Strandpark pozwala zwolnić i cieszyć się chwilą bez pośpiechu. Widok na wodę i most w oddali działa kojąco. Surowy, nordycki klimat dodaje temu miejscu wyjątkowego charakteru.

Jeśli jednak ktoś chciałby zobaczyć most wyraźnie i z bliska od strony duńskiej, warto wybrać się do Dragør Harbour – niewielkiego, historycznego portu rybackiego położonego niedaleko wjazdu na most. Z portu widać początek konstrukcji, pylony i przęsła, a także startujące z pobliskiego lotniska samoloty.

lotnisko w Kopenhadze
Lądując na lotnisku w Kopenhadze, pasażerowie mają szansę zobaczyć most z góry. fot. Katarzyna Świerczyńska Lądując na lotnisku w Kopenhadze, pasażerowie mają szansę zobaczyć most z góry. fot. Katarzyna Świerczyńska

Do Dragør można dotrzeć metrem do Kastrup, a następnie autobusem albo rowerem – trasa wzdłuż wybrzeża uchodzi za jedną z najpiękniejszych w okolicach Kopenhagi.

Most po szwedzku, czyli urokliwe Sibbarp

Do Malmö wracam pociągiem. Nie mam wiele czasu na zwiedzanie, dlatego wybieram jeden punkt widokowy – Sibbarp. To dzielnica chętnie odwiedzana przez mieszkańców. Idealna na spacer czy przejażdżkę rowerem. Dojeżdżają tu miejskie autobusy, są parkingi i camping. To również jeden z najbliższych mostowi punktów widokowych od strony Malmö.

Latem bywa tu tłoczno – ze względu na mola, kąpieliska i rozległe trawiaste tereny sprzyjające piknikom. Zimą spotykam morsujących Szwedów, biegaczy oraz wędkarzy próbujących szczęścia na kamienistym brzegu. Tego dnia jest mgła. Most częściowo znika w wodach zatoki i we mgle. Sceneria jest tajemnicza, niemal hipnotyzująca. Trudno nie pomyśleć o klimacie skandynawskich kryminałów.

Na kamieniach dostrzegam żółty złotorost, którego kolor w kontrze do szarości wydaje się wyjątkowo intensywny. Obok rosną krzewy rokitnika. Zrywam kilka kwaśnych owoców – w Szwecji można to robić legalnie dzięki prawu powszechnego dostępu do przyrody.

Planując wycieczkę wokół mostu i będąc w Malmö, warto odwiedzić także:

  • plażę Ribersborg („Ribban”) – z szerokim widokiem na most,
  • Limhamnsfältet – szczególnie atrakcyjne o zachodzie słońca,
  • Scaniaplatsen w dzielnicy Västra Hamnen – miejsce, z którego widać zarówno most, jak i wieżowiec Turning Torso.

Most nad Sundem – co warto wiedzieć przed podróżą

Przejazd autostradą przez most jest płatny. Wysokość opłaty zależy od rodzaju pojazdu i sposobu płatności. Aktualne ceny oraz informacje o ewentualnych utrudnieniach można sprawdzić na stronie operatora mostu.

W pociągach mogą zdarzać się kontrole tożsamości, dlatego warto mieć przy sobie dowód osobisty lub paszport. Planując podróż samochodem trzeba też brać pod uwagę możliwe ograniczenia związane z silnym wiatrem.

Most nad Sundem nie jest tylko drogą z punktu A do punktu B. To przykład imponującej inżynierii, element codzienności mieszkańców regionu Øresund, a jednocześnie symbol współpracy dwóch państw. Można nim po prostu przejechać – albo uczynić z niego cel podróży.

Źródło: National Geographic Traveler

Nasza ekspertka

Katarzyna Świerczyńska

Reporterka zakochana w swojej pracy. Po godzinach prowadzi podróżniczego bloga „Podróże z psem” i jest współautorką projektu „Nad portem noc” pokazującego nocne życie Szczecina. Najczęściej podróżuje blisko, najlepiej na własnych nogach lub rowerem. Uwielbia Puszczę Bukową, nadodrzańskie szlaki i Bałtyk o każdej porze roku.

Katarzyna Świerczyńska
fot. archiwum autorki
Reklama
Reklama
Reklama