Reklama

Spis treści:

  1. Wioska musi mieć lokalną piekarnię i palarnię kawy
  2. Walenpfad – górska trasa, która zaczyna się leniwie, a kończy z przytupem
  3. Walegg – miejsce, gdzie alpejska sielanka zmienia się w dzikie piękno
  4. Szlak Brunni – botaniczna uczta z widokiem na Bannalpsee
  5. Jak zaplanować podróż do Engelbergu

„Nie piłam lepszego americano” – telefon wibruje powiadomieniem. Co za frazes, wzdycham w duchu, ale czytam dalej: „Zakochałam się w grafikach, które zdobią tu opakowania kawy. Chyba kupię wszystkie… Siedzę w cudownej księgarnio­kawiarni. Przychodź natychmiast”. Kwadrans później przy Dorfstrasse 9 przekraczam próg Roastery Engelberg i mimo sceptycyzmu z miejsca daję się oczarować historii, którą dzieli się ze mną przyjaciółka. Atmosfera tego miejsca jest nie do podrobienia.

Wioska musi mieć lokalną piekarnię i palarnię kawy

Zaczęło się od sklepu papierniczego i księgarni. Zostały założone przez Roberta Hessa w 1888 r.! Poza artykułami piśmienniczymi i książkami sprzedawano tu również zdjęcia sportowe i drobne pamiątki. Biznes się przyjął, nie załamały go dwie kolejne wojny światowe, a w 2019 r. powiększył o palarnię kawy – i tak narodziło się Roastery Engelberg.

Zamawiam americano z aeropressu z lodem. Dostaję mocną, czarną mrożoną kawę i zaproszenie na koncert, bo Gustaw, tutejszy barista, brodacz z lokami sięgającymi ramion, jest również znanym w Engelbergu muzykiem. Od niego właśnie obie dowiadujemy się, że Roastery to projekt, który powstał dzięki rodzeństwu Sophii i Oscarowi. Uważali, że każda wioska powinna mieć lokalną piekarnię, rzeźnika, sklep z serami i oczywiście lokalną palarnię kawy. Przed nimi w Engelbergu nie było nikogo innego, kto tym właśnie by się zajmował, a oni (dzieląc pasję ojca) robią to doskonale.

Pociągam ostatni łyk, kawa jest idealna, ale ciągnie mnie w góry. W planach mam trasę Walenpfad: z Engelberg Ristis do Kreuzhütte.

Walenpfad – górska trasa, która zaczyna się leniwie, a kończy z przytupem

Rześkie powietrze kręci w nosie, lustruję panoramę okolicy od szczytu Hahnen, który mam po lewej stronie, aż do Graustock po prawej. Dzień wcześniej lało, ale nie narzekam, miałam czas przygotować się na dzisiejszy trekking. O Walenpfad mówią, że to najpiękniejszy szlak w okolicy, jeśli nie w całym kantonie Obwalden. Dzisiejsza trasa mierzy niecałe 12 km. Szacuję, że pokonam ją w jakieś 4 godz.

Zaczyna się tuż przy stacji górskiej Engelberg-Ristis na wysokości 1600 m n.p.m. i wiedzie do schroniska Kreuzhütte na 1718 m n.p.m. w regionie Bannalp. Na Ristis z Engelbergu docieram kolejką gondolową, a potem zastanawiam się tylko chwilę i wskakuję na krzesełko wyciągu kursującego z Ristis do Brunnihütte. Decyzja o podwózce była spontaniczna – część poranka spędziłam, leniwie pijąc kawę i słuchając lokalnych opowieści, przyda się trochę podgonić. Pierwsze 250 m wysokości zdobywam zatem, machając radośnie nogami w powietrzu, a Walenpfad rozpoczynam dopiero w Brunnihütte.

Ścieżka prowadzi brzegiem niewielkiego jeziora Härzli. Mijam grupki osób brodzących w wodzie, przyglądam się im z rosnącym zaciekawieniem. Okazuje się, że przy Härzlisee wytyczona została ścieżka sensoryczna Kneippa.

Sebastian Kneipp był niemieckim duchownym, który opracował system terapii wykorzystujący naturalne środowisko do poprawy zdrowia. Mówi się o nim, że był pierwszym propagatorem odnowy biologicznej w XIX-wiecznej Europie. Wierzył w hydroterapię. W 1886 r. opublikował książkę „Moje leczenie wodą”. Nie trudno mi uwierzyć, że spacerując z nogami zanurzonymi w chłodnej toni wysokogórskiego jeziorka, stąpając na przemian po drewnianych deskach, kamieniach czy żwirze, można błyskawicznie poprawić krążenie, a stymulowanie receptorów znajdujących się na stopach wpłynie pozytywnie na całe ciało.

Kolejka gondolowa na Titlis
Kolejka gondolowa na Titlis

Oddalam się od uzdrawiającej wody, docieram za to do punktu widokowego Rosenbold. Dostrzegam stąd charakterystyczne lodowce okalające Titlis – wizytówkę Engelbergu, szczyt mierzący 3238 m n.p.m. Patrząc na zachód, rozpoznaję smukłą sylwetkę Hahnen (2606 m n.p.m.). Dalej szpiczasty wierzchołek Gross Spannort (3198 m n.p.m.). Nad krajobrazem dominuje jednak majestatyczny Brunnistock wznoszący się na wysokość 2952 m n.p.m. Wyższe partie góry, pokryte wiecznym lodem, skrzą się teraz w słońcu. U podnóża rozciągają się soczyście zielone doliny i lasy, które wznoszą się ku skalistym zboczom. Przyroda naprawdę jest doskonała!

Walegg – miejsce, gdzie alpejska sielanka zmienia się w dzikie piękno

Wspinaczka na Brunnistock to wyzwanie chętnie podejmowane przez alpinistów. Może kiedyś… Tymczasem opuszczam Rosenbold, ścieżka zakręca i prowadzi mnie teraz wzdłuż skalistych zboczy Walenstock w dół, do doliny Walenalp. Zanurzam się w las, chowając przed słońcem. Łapię oddech, bo po wyjściu z cienia zaczyna się podejście na Walegg – na 1952 m n.p.m.

Przecinam alpejskie pastwiska, dźwięki krowich dzwonków towarzyszą mi teraz w trasie, nie zbliżam się zbytnio do pasących się zwierząt, nie potrzebuję kłopotów. Łapię czas, po 40 minutach jestem na szczycie. Zatrzymuję się, by nasycić oczy pięknem panoramy rozciągającej się od Nidwaldnertal do Mittelland.

Rozpoznaję charakterystyczny szczyt Säntis z anteną telekomunikacyjną na wierzchołku. Znany z tego, że co roku w dniu obchodów powstania Konfederacji Szwajcarskiej, czyli 1 sierpnia, na jednej z jego stromych ścian rozwieszana jest ogromna flaga. W tym roku się spóźniłam, ale obiecałam sobie, że kiedyś to widowisko zobaczę. Kierując wzrok ku Bannalp, mam przed oczami skalne ściany z piargami. Bardziej tu dziko niż na sielskim pierwszym odcinku Walenpfad.

Szlak Brunni – botaniczna uczta z widokiem na Bannalpsee

Wędruję wąską, stromą ścieżką w kierunku Alphütte Oberfeld. Warto tam zajrzeć do stojącego w pobliżu malutkiego rustykalnego sklepiku rolniczego Hoflädeli i zaopatrzyć się w rarytas produkowany w Alpach – kozi ser.

Mijam schronisko i w końcu łapię pierwszy błysk słońca na zielonkawej toni jeziora Bannalpsee. Przyznaję, że ten punkt widokowy wart jest całego trudu mojej wędrówki i nic to, że jezioro jest sztuczne – powstało po wybudowaniu w latach 1935–1937 zapory i elektrowni w Oberrickenbach – bo mój zachwyt jak najbardziej prawdziwy.

Patrzę na zegarek, wysłużony suunto pokazuje, że pokonałam 456 w górę i 740 w dół. Ten krótki, a przy tym zjawiskowy trekking zajął mi łącznie trochę ponad 3 godz. Dzień się jeszcze nie skończył, a ja już wiem, jak chcę zacząć kolejny. W górach, ale żeby był idealny, muszę jeszcze skoczyć do Roastery Engelberg po torebkę Early Bird, jasno palonej kawy ze słodką nutą suszonych owoców. Myślę, że będzie perfekcyjnie smakować pita z mojego górskiego termosu w połączeniu z mieszanką orzechów, którą zawsze zabieram ze sobą na szlak. Zdecydowałam, że jutro wrócę nad Härzlisee.

Kiedy dziś tamtędy przechodziłam, zainteresowały mnie tablice z opisami okolicznej przyrody. Sprawdziłam, że należą do szlaku Brunni, który kończy się właśnie przy jeziorze. Na trasie oznaczono i opisano ponad sto gatunków roślin. To raj dla zainteresowanych botaniką, a ja niedawno wróciłam z warsztatów z profesorem Łukaszem Łuczajem, znanym botanikiem i popularyzatorem wiedzy o roślinach jadalnych. Z profesorem sprawdzałam, co można zjeść na mazurskiej łące. Najwyższy czas odkryć, jak wypadnie jej porównanie z alpejską. Który dziki stół okaże się bogatszy?

Jak zaplanować podróż do Engelbergu

Trasa

  • Engelberg Ristis – Brunnihütte – jezioro Härzli – punkt widokowy Rosenbold – jezioro Bannalp – Kreuzhütte
  • 11,2 km, 4 godz.

Dojazd

  • Samolotem z Warszawy do Zurychu. Bezpośrednie loty oferują LOT i Swiss.
  • Pociągiem z Zurychu do Lucerny. Podróż trwa ok. 45 min. W Lucernie przesiądź się na pociąg regionalny do Engelbergu. Podróż trwa ok. 1 godz. Składy kursują regularnie, zazwyczaj co godzinę. Więcej na swisrails.com.
  • W Zurychu warto zrobić przystanek z wielu powodów. Jednym z nich jest pójście na obiad do Hiltl, pierwszej na świecie restauracji wegetariańskiej, otwartej w 1898 r.

Nocleg

  • Bänklialp Hotel, Bänklialpweg 25. Piękny hol, skromne pokoje z widocznymi śladami upływającego czasu.
  • Ski Lodge Engelberg, Erlenweg 36.

Jedzenie

  • Włoska restauracja Al Monastero, Dorfstrasse 2. Najlepsza pizza w mieście. Najlepiej zamówcie al monastero z krewetkami i wędzonym łososiem.
  • Ski Lodge Engelberg, Brasserie Konrad, Erlenweg 36. Tu każdy chce się pokazać. Dość drogo, ale warto wpaść nawet tylko na ich ziemniaki purée z ziołami i cebulą. Niebo!
  • Roastery Engelberg, Dorfstrasse 9. Kawiarnia, księgarnia i sklep papierniczy. Miejsce z historią, energią i duszą. Wybitna palona na miejscu kawa.

Warto wiedzieć

  • Chcesz oszczędzić w Engelbergu? Korzystaj z bezpłatnych autobusów. Kursują one do wszystkich dolnych stacji kolejek górskich i do stacji kolejowej.
  • Od niedawna w centrum Engelbergu działa bezpłatny i bezprzewodowy internet.

Źródło: National Geographic Traveler

Reklama
Reklama
Reklama