Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń
Europa oferuje tysiące kilometrów tras rowerowych prowadzących przez zróżnicowane krajobrazy i regiony. „Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń” autorstwa Daniela i Aleksandry Sienkiewiczów (znanych w sieci jako Loverowi) to przewodnik prezentujący wybrane trasy dla rowerzystów o różnym poziomie doświadczenia – od osób planujących pierwsze wyprawy, przez miłośników turystyki z sakwami, po kolarzy szukających wymagających podjazdów i długodystansowych wyzwań.

Daniel i Aleksandra Sienkiewiczowie to rowerowi podróżnicy, znani z długodystansowych wypraw po Polsce i Europie oraz autorzy cenionych przewodników turystycznych. Swoje doświadczenia i praktyczną wiedzę wykorzystali, przygotowując publikację, która łączy inspiracje z rzetelnymi informacjami pomocnymi w planowaniu rowerowych podróży.

W publikacji znalazły się zarówno dobrze znane szlaki, takie jak Alpe Adria czy Szlak Rowerowy Łaby, jak i mniej oczywiste propozycje, m.in. chorwacka Parenzana, Dolina Loary oraz trasy prowadzące przez wyspy Kihnu, Olandię i Bornholm. Książka obejmuje również wybrane odcinki sieci EuroVelo, w tym trasę wokół Morza Bałtyckiego.

Jak wygląda przewodnik „Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń” w praktyce? Poniżej prezentujemy fragment poświęcony jednej z europejskich tras rowerowych.
Nasjonal Sykkelrute 1 Tromsø – Bodø
- DŁUGOŚĆ SZLAKU: 556 km
- PRZEBIEG SZLAKU: Tromsø – wyspa Senja – wyspa Andøya – wyspa Langøya –Lofoty – Moskenes
- RODZAJ NAWIERZCHNI: asfalt (95%), utwardzona (5%)
- TRUDNOŚĆ SZLAKU: średnio trudna
- PRZEWYŻSZENIA: 3530 m
- CZAS PRZEJAZDU: 7–9 dni
- RODZAJ ROWERU: każdy rodzaj roweru
- UDOGODNIENIA NA SZLAKU: Miejsca biwakowe „na dziko”
- JAK DOTRZEĆ: Samolotem do Tromsø
- JAK SIĘ WITAMY: Hej!
Fiordy spektakularnie wynurzające się z błękitnej wody. Śnieg długo zalegający na przydrożnych szczytach. Niezachodzące słońce podczas dnia polarnego. Legalny nocleg na dziko, no chyba że akurat tu zabroniony. A nawet renifery przebiegające przez drogę i rejs łodzią wikingów. To wszystko gwarantuje odcinek krajowej trasy Nasjonal Sykkelrute 1 z Tromsø do Bodø – przez który przebiega szlak EuroVelo 1.
Szlak prowadzi głównie po drogach publicznych i choć stara się omijać te najbardziej uczęszczane, to rzadko się tu udaje. Wszakże ta część Norwegii wydaje się wyrwana naturze, a miłośnik jednośladów ma ograniczony wybór. Wąskie drogi i tunele to zdecydowanie najsłabszy aspekt tej wycieczki. Co ważne, przed niektórymi tunelami natkniesz się na sygnalizację informującą o rowerzyście na drodze – klikasz, a nad wjazdem w środek góry zapala się światło. I choć ta infrastruktura jest oświetlona, nie zapomnij o lampce, a nawet kamizelce odblaskowej. Z powyższych powodów nie rekomendujemy tej wycieczki dla rodzin z dziećmi.
Choć trasa wygląda na średnio wymagającą pod względem fizycznym i ekwipunkowym, to nie ulegnij temu złudzeniu. Kilka przewyższeń da Ci w kość, a niewielki dostęp do sklepów zmusi do robienia zapasów. Mimo to, jeśli dysponujesz nieco ponad tygodniem wolnego czasu i marzysz o odkryciu dalekiej Północy, to ta wycieczka z pewnością spełni Twoje oczekiwania!

Podbiegunowy Big Mac
Już dawno przeszliśmy do porządku dziennego nad globalizacją i zupełnie nie dziwią nas te same napoje czy sprzęty AGD w różnych częściach świata. Wydawać by się jednak mogło, że nie dotyczy to koła podbiegunowego. A jednak! W Tromsø znajduje się najdalej wysunięty na północ McDonald’s. Całe szczęście to niejedyna atrakcja tutaj.
Brama do Arktyki, jak nazywane jest to miasto, ma do zaoferowania kilka ciekawych miejsc, dobrą kuchnię i piękne obrazki, które zaczną się praktycznie od lotniska, o ile wybierasz się samolotem, rzecz jasna. Najlepszy widok na centrum miasta i otaczającą naturę jest ze Storsteinen, czyli Wielkiej Skały – na którą dostaniesz się pieszo lub dzięki kolejce linowej, która już sama w sobie jest niezłą atrakcją! Wizytę w Tromsø urozmaicić możesz odwiedzeniem Muzeum Polarnego czy buszowaniem po sklepach z pamiątkami, oferującymi ogromną ilość trolli każdego rodzaju.
Wydaje się jednak, że mimo wielu różnych atrakcji głównymi symbolami miasta są niekończący się most oraz Katedra Arktyczna, która, choć nowoczesna, nawiązuje do otoczenia i przypomina górę lodową. Przed wyruszeniem na szlak skosztuj tutejszej kuchni – wyroby z łosia, renifera, a nawet wieloryba są stosunkowo łatwo dostępne.

Kosmiczna wyspa
Jest takie miejsce, gdzie niewyobrażalnie zaskakująca natura spotyka się z nowoczesnością i razem spoglądają w kosmos. Wyspa Andøya nie bierze jeńców – kradnie serca podróżników, a w tle jedynie słychać zachwyty i dźwięk opadających szczęk. Myślisz, że przesadzamy? Zupełnie nie! Sami Norwegowie często uznają to miejsce za bardziej malownicze od słynnych Lofotów. Już po dopłynięciu do Andenes, gdzieś między domostwami, dostrzeżesz w oddali strzeliste skały.
Im będziesz bliżej, tym bardziej bajkowy będzie to widok – piaszczyste plaże i rozbijające się fale Morza Norweskiego w towarzystwie wspomnianych formacji wręcz zasługują na oklaski! Naturalna będzie chęć wskoczenia do wody, ale tu uwaga. Morze Norweskie jest około 5 razy bardziej słone od Morza Bałtyckiego, a kąpiel rzadko odbywa się w przyjemnie ciepłej wodzie!
Ale gdzie ten kosmos? Już spieszymy z wyjaśnieniem! Na wyspie znajduje się norweski ośrodek badań kosmicznych – Andøya Space Center. I to nieprzypadkowo. Od dekad tutejsze doskonałe warunki wykorzystywane są do obserwowania zorzy polarnej, promieniowania kosmicznego, przeprowadzane są tu też badania atmosfery i jonosfery. Co ciekawe, wystrzelono stąd ponad 1000 rakiet, które zawędrowały dużo dalej niż sięga wzrok rowerzysty.
Karaiby Północy
Norweski archipelag, jakim są cudowne Lofoty, każdego roku przyciąga niezliczone rzesze turystów. Ich piękno podziwiają nie tylko rowerzyści – zrobienie zdjęcia, na którym nie byłoby białego kampera w rogu to coraz większe wyzwanie. Taka popularność nie powinna dziwić, bowiem ten skrawek ziemi jest doprawdy cudowny. I napisano o nim wiele, i filmów nakręcono mnóstwo. Czym zatem możemy Cię zaskoczyć? Nie trzymaj się oficjalnego szlaku, kombinuj i eksploruj. Gdy oddalisz się od głównych tras, z pewnością uda Ci się znaleźć pustą plażę, na której przeżyjesz niezapomnianą białą noc.
Dokręć do Henningsvær, gdzie mieści się jeden z najpiękniej położonych stadionów piłkarskich świata. Niedaleko możesz skorzystać z przygotowanego miejsca na biwak z widokiem jak ze snu – na plaży Rørvikstranda. Poświęć kilka godzin na zwiedzanie Muzeum Wikingów (Lofotr Viking Museum) i porozmawiaj z polskim szkutnikiem podczas rejsu łodzią. Koniecznie przyjrzyj się tradycyjnemu procesowi suszenia dorsza i skosztuj choć kawałek tego przysmaku. O jednym nie możesz jednak zapomnieć – choć trasa kończy się wraz z wjazdem na prom w Moskenes, Ty bądź tu szybciej i wyrusz dalej, aż na sam koniec archipelagu, aby dotrzeć do symbolicznej miejscowości – Å. Ta niewielka wieś to zwieńczenie lofockiej przygody. Jeszcze słowo o pogodzie – bywa zmienna jak nigdzie! Uzbrój się w cierpliwość, a jeśli możesz, przeczekaj deszcze i mgliste godziny. Nie pożałujesz.

Chleb z czekoladą i logistyka
Wokół Norwegii narosło mnóstwo mitów i opowieści dotyczących bajońskich cen i kosztów, które należy ponieść, aby odkryć ten wyjątkowy kraj. I nie, niestety nie obalimy ich wszystkich, ale nie jest tak źle, jakby się mogło wydawać, a dwutygodniowa podróż, o ile zostanie odpowiednio przygotowana, może nie być aż tak wielkim wyzwaniem finansowym. Po pierwsze, obecnie kurs złotego do korony norweskiej jest korzystniejszy niż kilka lat temu. Po drugie, w Norwegii, co do zasady, legalny jest biwak na dziko, zatem koszty noclegu można drastycznie uciąć. Po trzecie, sakwy mogą pomieścić spore zapasy jedzenia – potwierdzone. No i promy mogą być dla Ciebie niespodzianką, i to pozytywną. W Norwegii zdecydowana większość, o ile nie wszystkie, jest darmowa dla pieszych i rowerzystów. Piszemy tu o tych niezbędnych przeprawach, gdzie nie istnieje inna opcja dostania się na kolejną wyspę. Nawet kilkugodzinny rejs z Lofotów do Bodø jest zupełnie bezpłatny! Jednocześnie promy, obok szalenie zmiennej pogody, będą determinowały tempo Twojej wyprawy. Koniecznie sprawdź godziny ich wypłynięcia i weź to pod uwagę, planując każdy dzień przygody. Trzymamy kciuki za bezproblemową podróż, będzie pięknie!
Z naszego dziennika
Przemierzając opisywany szlak, korzystaliśmy wyłącznie z noclegów na dziko. Po niezwykle długim kręceniu, jakie możliwe jest podczas dnia polarnego, dotarliśmy na wspomnianą plażę Rørvikstranda. I choć było sporo osób, znaleźliśmy miejsce na nasz namiot, kilka metrów od wielkich głazów kończących piaszczystą idyllę. Przeszło nam przez myśl, aby właśnie na piasku, blisko wody rozbić swoje obozowisko, ale coś nam podpowiedziało, że to nie jest dobry pomysł. I nie był. To podczas tego noclegu doświadczyliśmy, jak wielkim żywiołem jest woda i jak nieprzewidywalne (przynajmniej dla nas) może być Morze Norweskie. Podczas gdy smacznie spaliśmy, przypływ przybierał na sile, zupełnie pokrywając słoną wodą bajeczną plażę. W środku nocy obudził nas potężny dźwięk rozbijających się fal – morze zawitało kilka metrów od naszej sypialni. Ucz się na naszych błędach i roztropnie wybieraj miejsce na nocleg…
SZLAKLISTA
- Zjedz suszonego dorsza.
- Wypłyń w rejs łodzią wikingów.
- Zrób zdjęcie ze znakiem w miejscowości Å.
- Nie potrąć żadnego renifera
Powyższy fragment pochodzi z książki „Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń”. Książkę można zakupić pod tym linkiem.

