Reklama

Faraglioni di Sant’Andrea, formacja skalna położona na wybrzeżu Salento (w tzw. pięcie włoskiego buta) od dziesięcioleci przyciągała romantyków z całego świata. Naturalny łuk wykuty przez fale w wapiennych klifach stał się symbolem miłości i jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów regionu.

To właśnie tutaj zakochani od lat oświadczali się sobie, wymieniali pierwsze pocałunki lub świętowali rocznice ślubu. Lokalna legenda głosiła, że para, która pocałuje się pod skalnym sklepieniem, będzie sobie przeznaczona na zawsze. W miniony weekend jednak potężna nawałnica doprowadziła do zawalenia się tej charakterystycznej formacji, zamieniając ją w rumowisko i wywołując poruszenie wśród mieszkańców oraz turystów.

Zawalił się „Łuk Zakochanych” w Apulii. Region stracił swoją wizytówkę

Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lutego, kiedy charakterystyczna skalna arkada – będąca jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli wybrzeża Apulii – runęła do Morza Adriatyckiego. Naturalna formacja przez lata stanowiła nie tylko popularną atrakcję turystyczną, lecz także pomnik przyrody, który na stałe wpisał się w krajobraz regionu Salento i był jednym z najczęściej fotografowanych fragmentów adriatyckiego wybrzeża.

Jak podkreślił w rozmowie z mediami burmistrz pobliskiego Melendugno, Maurizio Cisternino, utrata łuku to „niszczycielski cios dla wizerunku Salento i turystyki”, a także wydarzenie o ogromnym znaczeniu emocjonalnym dla lokalnej społeczności. Miejsce to, ukształtowane przez stulecia działania wiatru i fal uderzających o wapienne klify nad turkusowymi wodami Adriatyku, początkowo pełniło funkcję punktu obserwacyjnego, z którego wypatrywano zagrożeń nadciągających od strony morza. Z czasem jednak jego znaczenie uległo zmianie – od końca XVIII wieku formacja zaczęła przyciągać podróżnych, fotografów i pary odwiedzające region, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych naturalnych atrakcji Apulii.

W ostatnich latach popularność tego miejsca znacząco wzrosła również za sprawą mediów społecznościowych, co przełożyło się na rozwój lokalnej infrastruktury noclegowej i turystycznej – w okolicy powstały liczne hotele oraz ośrodki wypoczynkowe, często nawiązujące nazwą do samej arkady. Jak przyznał Cisternino w rozmowie z „La Repubblica”, mieszkańcy od chwili zawalenia się łuku kontaktują się z władzami, pytając o możliwość jego odbudowy. – Straciliśmy coś niezwykłego – zaznaczył, dodając, że władze regionu zamierzają skonsultować się z ekspertami, by ocenić potencjalne scenariusze dalszych działań i sprawdzić, czy możliwe będzie choć częściowe zabezpieczenie miejsca po zawalonej formacji.

Zmiany klimatu i erozja wybrzeża przyspieszyły katastrofę

Eksperci od lat zwracali uwagę na postępującą degradację wapiennych klifów wzdłuż wybrzeża Salento, jednak ostatnie miesiące znacząco przyspieszyły mechanizmy, które ostatecznie doprowadziły do katastrofy. Na kondycję formacji skalnych wpływ miały bowiem nie tylko naturalne procesy erozyjne, ale również coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe, których intensywność – jak wskazują naukowcy – pozostaje w bezpośrednim związku ze wzrostem temperatury wód Morza Śródziemnego. Już w styczniu lokalne służby odnotowały uszkodzenia struktury skalnej po przejściu cyklonu Harry, który przyniósł silne podmuchy wiatru i wysokie fale sztormowe. To wydarzenie znacząco osłabiło stabilność całej konstrukcji, narażonej dodatkowo na długotrwałe działanie wilgoci i zasolenia.

Jak przypomniał burmistrz Maurizio Cisternino, zagrożenie zawaleniem było przedmiotem dyskusji administracyjnych od kilku lat – już w 2024 roku władze regionu wystąpiły o dofinansowanie w wysokości 4,5 mln dolarów na realizację programu ochrony wybrzeża i przeciwdziałania erozji, jednak projekt nie uzyskał wsparcia finansowego. – To tragedia, o której wiedzieliśmy, że jest nieunikniona – nie spodziewaliśmy się jedynie, że nastąpi tak szybko – przyznał w rozmowie z lokalnymi mediami.

Samorządowcy podkreślają również, że zmiany środowiskowe w regionie postępują w tempie niespotykanym jeszcze kilka dekad temu. – Przyroda uległa przekształceniu – to, co było tu 30 lat temu, już nie istnieje – zaznaczył Cisternino, dodając w rozmowie z CNN, że „natura odzyskała łuk w takiej postaci, w jakiej go stworzyła”. W ocenie władz Apulii wydarzenie to wpisuje się w szerszy kontekst gwałtownych zjawisk pogodowych, które w ostatnich tygodniach dotknęły południowe Włochy (od powodzi po osuwiska) i które coraz częściej wpływają na stabilność nadmorskich formacji skalnych.

Źródła: CNN, La Repubblica

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama