Reklama

Edukacja związana ze zmianami klimatycznymi pozostaje jednym z największych wyzwań zmieniającego się świata. Władze Amsterdamu postanowiły zrealizować odważny projekt usunięcia niektórych reklam z przestrzeni miejskiej. Zmiany uderzą w produkty paliw kopalnych oraz mięso. Jak można było się spodziewać, nie wszyscy są zadowoleni z nadchodzących zmian, zadając pytanie o sensowność takich działań.

Plakaty zamiast billboardów: edukacja środowiskowa w Amsterdamie

Władze Amsterdamu podjęły decyzję o całkowitym wycofaniu reklam produktów mięsnych oraz sektora paliwowego z miejskich nośników. Wolne miejsca po billboardach zajęła promocja kultury i lokalnej turystyki. Reklamowane są m.in. koncerty, wystawy i spektakle teatralne. Od teraz pejzaż ulic ma odzwierciedlać ekologiczną politykę holenderskiej stolicy. Władze miasta starają się osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku oraz zredukować spożycie mięsa o 50%.

Subtelna polityka

Strategia ta ma subtelnie kształtować nawyki konsumenckie mieszkańców Amsterdamu. Chodzi o doprowadzenie do przełomu na miarę tego, który dokonał się w kwestii palenia tytoniu – tak, aby produkty o wysokim śladzie węglowym przestały być postrzegane jako atrakcyjne. Według badaczy ciągła ekspozycja na reklamy, np. fast foodów, normalizuje szkodliwe nawyki żywieniowe. Jak tłumaczy profesor epidemiologii Joreintje Mackenbach, usunięcie tych bodźców z przestrzeni miejskiej ułatwi wykształcenie nowych, zdrowszych norm społecznych. Naukowiec przytacza badania wykonany w Londynie, gdzie usunięcie reklam tzw. śmieciowego jedzenia przyczyniło się do spadku jego konsumpcji.

Sprzeciw producentów

Mimo, że Amsterdam nie jest nawet pierwszym miastem w Holandii, które zdecydowało się na taki ruch (wcześniej podobne zakazy powstały w Haarlemie, Utrechcie i Nijmegen), podniosły się głosy sprzeciwu. Decyzja spotkała się z przewidywalnym oporem ze strony lobby mięsnego i turystycznego. Holenderskie Stowarzyszenie Mięsa (DMA) określiło nową politykę jako niedopuszczalne ingerowanie w zachowania zakupowe. Branża argumentuje, że mięso pełni istotną rolę w diecie, w związku z czym informacje o nim powinny pozostać powszechnie dostępne i widoczne w przestrzeni miejskiej.

Zakaz nie obejmuje prywatnych posesji, co oznacza, że właściciele sklepów wciąż mogą w pewnym stopniu promować swoje towary przed lokalami. Co ważniejsze, restrykcje omijają świat cyfrowy, gdzie dziś skupia się największa aktywność reklamowa. Sceptycy uważają te działania za jedynie symboliczne, a sami eksperci przyznają, że sam zakaz reklam to za mało. A jednak, według powołanego przez ONZ Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, zmiana naszych codziennych nawyków i stylu życia może zredukować globalne emisje nawet o 70% do 2050 roku.

Widzimy więc, że jest o co walczyć. Pytanie, czy strategia obrana przez holenderską stolicę przyniesie oczekiwane rezultaty.

Źródła: TimeOut, DW

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...