Wielu podróżników rozmawia z dziennikarzami naszej redakcji, a i my sami chętnie dzielimy się ulubionymi destynacjami. Niektóre nazwy pojawiają się częściej niż inne, a tej zawsze towarzyszy westchnienie zachwytu. Na czym polega fenomen Zanzibaru?

„Nigdy nie widziałam piękniejszych plaż, co potwierdzają międzynarodowe rankingi, w których przoduje Zanzibar” - napisała niegdyś o tym miejscu nasza redaktor naczelna, Agnieszka Franus.

Turkusowa woda, błękitne niebo, złoto promieni słonecznych i zieleń palm to podstawowa paleta Zanzibaru, jednak nie brakuje tu i innych odcieni. Żółtawy kwiat ylang-ylang swoim zapachem natchnął twórców słynnych perfum Channel nr 5. Białe goździki to jeden z głównych produktów eksportowych wyspy, wraz z kilkoma odmianami pieprzu, cynamonem, kardamonem, imbirem, kurkumą i gałką muszkatołową. Bogactwo przypraw oczywiście przekłada się na setki smakowych odcieni lokalnej kuchni.

Kulinarny krajobraz Zanzibaru związany jest z jego historią. Wyspa była popularnym miejscem wśród kupców arabskich i perskich. Stacjonowali tu Portugalczycy, przegonieni następnie przez wojska sułtanatu Omanu. W XIX wyspę podzielili między siebie Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy. Dzisiejsza kulinarna panorama wysypy jest pokłosiem tych zmian, znajdziecie w niej ślady grup, które zamieszkiwały wyspę. Tradycyjna afrykańska kuchnia? To na kontynencie. Ze względu na słońce warzywa i owoce mają tu wyjątkowy smak, a podróżnicy doradzają spróbować na przykład dojrzałej papai prosto z drzewa, podobnie jak mango czy bananów. Tego smaku nie da się porównać z konserwowanymi chemicznie produktami na naszych półkach sklepowych.

Fot. Wojciech Żabiński Pasjonat, podróżnik, fotograf, twórca Pili Pili Zanzibar

Na Zanzibarze jest wiele miejsc, gdzie można wypocząć, z naszego doświadczenia jednak dobrze jest skorzystać z gościny ludzi, którzy doskonale rozumieją polskich podróżnych... bo sami pochodzą z Polski!

- Otwierając pierwszy pensjonat na Zanzibarze, Pili Pili House w Jambiani, miałem z jednej strony wiele obaw, a z drugiej ogromną wiarę w moich nowych sąsiadów, o których szacunek i akceptację chciałem zabiegać – mówią twórcy tego miejsca - I udało się.

„Nasi tu byli” - chce się zacytować kwestie z kultowego filmu „Seksmisja”, ale to nie do końca prawda. Nie „byli”, a są. W zachodniej części wyspy zlokalizowany jest pensjonat Pili Pili, prowadzony przez Polaków. Uroczy dom znajduje się dosłownie nad plażą, która mogłaby być filmowym plenerem. W urządzonych ze smakiem i lekkością wnętrzach można się spokojnie zrelaksować i ochłonąć w razie zmęczenia słońcem. W każdym z pokoi znajdziecie ręczniki kąpielowe oraz plażowe, przenośny router wifi, wentylator i szklaną butelkę z wodą do uzupełniania bez limitu.

Fot. Wojciech Żabiński Pasjonat, podróżnik, fotograf, twórca Pili Pili Zanzibar

Do tego dla gości do dyspozycji jest także małą biblioteczka, karty, gry planszowe i dwa tarasy: restauracyjny oraz słoneczny. Oczywiście nie brakuje także baru, zatem rozkoszowaniu się szumem fal i ciepłem może towarzyszyć wyjątkowy smak przyrządzony przez barmana.

Oprócz głównego budynku do wyboru dla przyjeżdżających jest także Boutique Lodge, gdzie standard jest jeszcze lepszy. Do tego w części wspólnej znajduje się basen ze słodką wodą, restauracja Hakunama Tapa z tapas menu, bar oraz strefa chill z miejscem do relaksu.

To, co szybko można tutaj odczuć, to otwartość mieszkańców na kontakt z przyjezdnymi.

Fot. Wojciech Żabiński Pasjonat, podróżnik, fotograf, twórca Pili Pili Zanzibar

- Zanzibar to przede wszystkim wspaniali mieszkańcy gotowi do bezinteresownej przyjaźni, ale również bogactwo kultur, smaków i kolorów – mówią gospodarze Pili Pili - Dziś trudno „etnicznie dookreślić” rdzennego Zanzibarczyka. Czy jest Arabem, Mulatem, Hindusem, czy może po prostu Afrykaninem. Wyspa przechodziła bowiem z rąk do rąk, dlatego jej mieszkańcy mają różne twarze. Rdzennym Zanzibarczykiem może być nawet Europejczyk z rodzinnymi korzeniami sięgającymi czasów kolonii brytyjskiej. Być może dlatego Zanzibar jest bardzo tolerancyjny dla nas, „Mzungu”, czyli obcych.

Właściciele pensjonatu Pili Pili dodają, że „obcym” człowiek przestać się tu czuć prawie natychmiast. Mimo tego, że to inna strefa klimatyczna, inny czas, powietrze, smaki, zapachy i miejsca – po krótkim czasie każdy jest tu u siebie.