Reklama

W środę, 20 maja 2026 roku, zgłoszono zaginięcie 71-letniego Ernsta Marais oraz jego 73-letniej żony Diny – doświadczonych miłośników afrykańskiej przyrody, mieszkańców prowincji Western Cape w RPA. Para po raz ostatni była widziana żywa w środowy poranek na terenie punktu piknikowego Pafuri. Gdy nie powrócili do miejsca zakwaterowania, rozpoczęto akcję poszukiwawczą. Jej finał okazał się tragiczny: grupa turystów obserwujących stado słoni dostrzegła dryfujące w rzece ludzkie ciała. Należały do państwa Marais.

Co wydarzyło się w Crook’s Corner?

Zwłoki odnaleziono w korycie rzeki Levubu, tuż przy jej ujściu do rzeki Limpopo. Znajduje się tam słynny punkt widokowy Crook’s Corner – miejsce, w którym zbiegają się granice 3 państw Afryki: RPA, Zimbabwe i Mozambiku. Choć dziś chętnie odwiedzają je turyści, historycznie rejon ten cieszył się złą sławą. W XIX wieku był to teren określany jako "ziemia niczyja", z którym wiązano ucieczki przestępców, kłusowników i handlarzy niewolników.

Obrażenia na ciałach państwa Marais – liczne rany kłute zadane ostrym narzędziem – jednoznacznie wskazały na brutalne morderstwo. Sprawcy wrzucili ciała do wody z pełną świadomością, że w rzece żyją stada krokodyli, co miało zapewne pomóc w zatarciu śladów zbrodni.

Kłusownicy czy napad rabunkowy?

Południowoafrykańska policja (SAPS) z prowincji Limpopo natychmiast wszczęła śledztwo w sprawie morderstwa oraz kradzieży pojazdu. Małżeństwo poruszało się zielonym Fordem Rangerem, który do tej pory nie został odnaleziony. Służby początkowo sądziły, że silne opady deszczu mogły utrudnić małżeństwu powrót do miejsca noclegu. Niestety, prawda okazała się znacznie mroczniejsza.

Służby rozważają dwa scenariusze. Według pierwszego turyści mogli przypadkowo natknąć się na uzbrojonych kłusowników. Drugi zakłada napad na tle rabunkowym, ponieważ samochodu ofiar nie odnaleziono. W jego poszukiwania zaangażowano jednostki naziemne oraz śmigłowce, jednak zadanie mocno utrudnia trudna pogoda i podtopienia dróg w północnej części rezerwatu.

Park Krugera musi wzmocnić bezpieczeństwo

Dla Parku Narodowego Krugera, który rocznie odwiedza niemal milion turystów z całego świata, to bezprecedensowy kryzys. Dotychczas na jego obszarze nie doszło do tak drastycznego aktu przemocy.

Władze parku zapowiedziały pilną modernizację systemów monitoringu oraz wysłanie dodatkowych, uzbrojonych patroli strażników w najbardziej odizolowane i dzikie rejony. Tragedia ta stawia jednak przed międzynarodową turystyką trudne pytania o poziom bezpieczeństwa na rozległych, dzikich terenach afrykańskich rezerwatów.

Źródła: Wirtualna Polska, Cape Argus, Daily News

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...