Reklama

Spis treści:

  1. Wnuk Arkadego Fiedlera pisze do National Geographic Polska
  2. Dlaczego Arkady Fiedler chciał wrócić na Madagaskar?
  3. Ambinanitelo – wioska, która zapadła w pamięć Polakom
  4. Spotkanie z potomkami dawnych bohaterów Madagaskaru
  5. Trudne rozmowy i nieoczekiwane napięcia w Ambinanitelo
  6. Czy Ambinanitelo się zmieniło? Tak i nie
  7. Co w Ambinanitelo pozostało takie jak dawniej?
  8. Pożegnanie, które połączyło dwa światy

Madagaskar od zawsze rozpalał wyobraźnię podróżników i marzycieli. Dla Marka O. Fiedlera jednak ta wyspa to coś więcej niż egzotyczne pejzaże i wspomnienia z książek – to miejsce głęboko związane z historią rodziny. W ślad za dziadkiem Arkadym Fiedlerem, wyruszył do Ambinanitelo, by odnaleźć ślady jego obecności i zrozumieć, co tak bardzo przyciągało go do tej afrykańskiej wioski. To była podróż przez czas, przestrzeń i pamięć, w której przeszłość mieszała się z teraźniejszością.

Wnuk Arkadego Fiedlera pisze do National Geographic Polska

W styczniu 2008 roku – w dokładnie setnym wydaniu magazynu „National Geographic Polska” – opublikowaliśmy fotoreportaż zbudowany z większości niepublikowanych dotąd fotografii Arkadego Fiedlera z jego podróży na Madagaskar, którą podróżnik odbył w latach 1937–1938. Kiedy więc jesienią ubiegłego roku napisał do nas Marek O. Fiedler, wnuk podróżnika, wiedzieliśmy, że musimy tę historię pociągnąć.

– W tym roku udałem się do wsi Ambinanitelo na Madagaskarze – miejsca, które prawie dziewięćdziesiąt lat temu odwiedził mój dziadek, Arkady Fiedler – pisał w liście do redakcji Marek O. Fiedler – Podczas pobytu starałem się odtworzyć jego ścieżki, rozmawiałem z
mieszkańcami oraz wykonałem serię fotografii, zestawiając współczesny obraz tego miejsca z tym, jaki uwiecznił mój dziadek w swoich
czarno-białych zdjęciach.

Oto historia niezwykłej wyprawy śladami dziadka opowiedziana przez jego wnuka.

(wstęp do artykułu pochodzi od Łukasza Załuskiego, redaktora naczelnego National Geographic Polska).

Obejrzyj galerię zdjęć.

Dlaczego Arkady Fiedler chciał wrócić na Madagaskar?

Kiedyś mój ojciec opowiedział mi, że u schyłku życia, bardzo schorowany i słaby, mój dziadek – pisarz i podróżnik Arkady Fiedler – powiedział, iż gdyby mógł wyruszyć w jeszcze jedną, ostatnią wyprawę, wybrałby się właśnie do Ambinanitelo na Madagaskarze. Niestety, ostatnie marzenie odchodzącego podróżnika do nieznanego świata nie zostało zrealizowane. Dziadek zawsze powtarzał, że jeśli mamy szczere i prawdziwe marzenia, płynące prosto z serca, to staną się one rzeczywistością.

Nigdy nie miałem okazji go poznać – i to zawsze było dla mnie źródłem cichego smutku. By lepiej go zrozumieć, by zbliżyć się do niego choćby przez miejsca i wspomnienia, wyruszyłem na tę afrykańską wyspę z osobą, która jest mi bardzo bliska – z żoną Stefanią.

Dorastałem w jego domu, ze ścian spoglądały na mnie fotografie ludzi z różnych kontynentów, a między nimi pamiątki z dalekich wypraw – maski, figury, motyle, łuki, tkaniny, które pachniały przygodą i niosły w sobie tęsknotę za tropikalnym światem. Były dla mnie wrotami do innej rzeczywistości – świata bujnej puszczy, barwnych owadów, ludzi o innym kolorze skóry, mówiących niezrozumiałą mową, i kultur odległych od polskiej codzienności.

Ambinanitelo – wioska, która zapadła w pamięć Polakom

Ambinanitelo całkowicie pochłonęło mojego dziadka. W samej wiosce spędził kilka miesięcy na przełomie 1937 i 1938 roku. Zbierał owady dla warszawskiego Muzeum Przyrodniczego, a równocześnie szukał śladów Maurycego Beniowskiego – legendarnego awanturnika, który w XVIII wieku miał wznieść w okolicy Fort Augusta. Owocem tej podróży stała się książka „Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo”. To właśnie ona sprawiła, że przed wojną i później w czasach PRL ta niewielka wioska stała się jednym z najsłynniejszych miejsc na mapie wyobraźni Polaków.

W latach 80. Andrzej Waligórski napisał piosenkę satyryczną „Mały geograf”, w której pojawiały się aluzje do Arkadego Fiedlera i Madagaskaru. Tekst – dziś uznawany za obraźliwy – pokazuje, jak mocno nazwisko mojego dziadka kojarzono w Polsce właśnie z tą odległą, gorącą wyspą.

Ja sam od zawsze marzyłem, by zobaczyć Ambinanitelo i sprawdzić, jak wygląda niemal sto lat później. W końcu udało mi się zrealizować to marzenie.

Spotkanie z potomkami dawnych bohaterów Madagaskaru

Ambinanitelo, zamieszkane przez lud Betsimisaraka – jedną z największych grup etnicznych na Madagaskarze – przywitało nas z rezerwą. Najpierw do naszej obecności przekonały się dzieci, a dopiero później dorośli.

Po wiosce oprowadzał nas 63-letni burmistrz. Pokazał miejsce, w którym niegdyś mieszkał Fiedler. Oryginalny dom na palach nie przetrwał – zniszczyła go powódź. Rzeka Antainambalana co kilka lat zalewa dolinę. Dziś, przed nową chatą, stoi pomnik Arkadego Fiedlera, wykonany przez Alberta Ziębę – Polaka, prezesa stowarzyszenia Polska na Madagaskarze i odkrywcę właściwej lokalizacji Fortu Augusta.

To właśnie tam, przed popiersiem mojego przodka, w upalne popołudnie, zorganizowano dla nas spotkanie z mieszkańcami. Pokazaliśmy im fotografie wykonane przez Arkadego Fiedlera w 1937 roku oraz jego książkę. Przyszły tłumy. Malgasze byli poruszeni – wielu z nich po raz pierwszy zobaczyło obrazy sprzed niemal dziewięciu dekad. Zostawiliśmy we wsi reprodukcje zdjęć z 1937/38 roku i egzemplarz „Gorącej wsi Ambinanitelo”. Mieszkańcy poprosili, by książkę przetłumaczyć na język malgaski.

Trudne rozmowy i nieoczekiwane napięcia w Ambinanitelo

Ambinanitelo to wieś gościnna, ale ulega silnym emocjom, które potrafią wybuchnąć jak wulkan. Spowodowane jest to traumatycznymi doświadczeniami kolonialnymi.

Pamiętam spotkanie z młodym mężczyzną, któremu chciałem przybić piątkę – zwykły gest sympatii. On jednak zareagował gwałtownie i domagał się, abym go przeprosił. Zaskoczony, spytałem – za co? Odpowiedział stanowczo: „Za to, co Francja zrobiła Madagaskarowi.” Wyjaśniłem, że nie jestem Francuzem, lecz Polakiem. W jednej chwili napięcie opadło, a wrogość zmieniła się w serdeczność.

Razem ze Stefanią szukaliśmy instrumentów muzycznych i lokalnego rękodzieła, które moglibyśmy przywieźć do Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie. W jednej z uliczek, między bambusowymi domami, zobaczyliśmy grupę mężczyzn wracających z pola z maczetami. Uradowany, zainteresowałem się jedną z nich – chwyciłem maczetę z nadzieją, że uda się kupić lokalny wyrób. Niestety, na ostrzu widniał wybity napis „Made in China”. Rozczarowany, odłożyłem maczetę.

Czy Ambinanitelo się zmieniło? Tak i nie

Dziadek pisał o „urokliwej, zdrowej dolinie, zbudowanej na czystym, białym żwirku”. I rzeczywiście – ten żwirek wciąż tam jest. Drogi nie są asfaltowe, ale błota nie ma – pod stopami wciąż ten sam jasny, suchy grunt. Mieszkańcy nadal zajmują się uprawą ryżu i żyją spokojnie, w rytmie natury.

Ale pewnych obrazów z książki Fiedlera już nie ma. W 1937 roku pisał:

Z ciemności przychodziły do nas przeciągłe, poważne głosy i wypełniały całą dolinę. Wypełniały jakby żałosną skargą, jakby prośbą o zmiłowanie, o zaprzestanie męki. O spokój. To lemury. Wyły do naszego światła.
Arkady Fiedler

Dziś lemurów w Ambinanitelo już nie słychać. Puszcza wokół wsi została wycięta, a zwierzęta – po prostu zostały zjedzone. Gdy Fiedler odwiedził Madagaskar w 1937 roku, wyspę zamieszkiwało 3,5 miliona ludzi. Dziś – ponad 32 miliony. Prognozy mówią, że do 2050 roku liczba ta sięgnie 53 milionów.

Zmieniła się także noc. Fiedler opisywał, jak rozwieszał białe prześcieradło na zewnętrznej ścianie chaty i oświetlał je lampą benzynową – z pól i puszczy nadlatywały tysiące owadów. Dziś Ambinanitelo ma elektryczność z paneli słonecznych. Na ulicach świecą chłodne lampy LED. Patrzyłem uważnie – owady wciąż lecą do światła, ale jest ich znacznie mniej niż w Polsce latem. I nie są już gigantyczne.

Co w Ambinanitelo pozostało takie jak dawniej?

Do wioski trafia pomoc charytatywna – paczki z ubraniami z Europy i Ameryki. Mieszkańcy chodzą więc w rzeczach z second-handów, ubierają się podobnie jak my. Własne wyroby uznali za coś gorszego, mniej wartościowego.

Jednak jedno pozostało niezmienne: bambusowe chaty, pola ryżowe i rzeka, w której codziennie toczy się życie. Tam ludzie kąpią się, piorą ubrania, myją naczynia i łowią ryby. Rzeka Antainambalana, podobnie jak przed blisko stu laty, wciąż jest sercem wsiźródłem życia i miejscem spotkań. Tak samo jak wtedy, w użyciu pozostają kosze i okrągłe tace z rafii, służące do przesiewania ryżuręcznie wyplatane, trwałe i piękne w swej prostocie. Łodzie cały czas budowane są w taki sam sposób, jak robili to ich przodkowie.

Pożegnanie, które połączyło dwa światy

Na pożegnanie spotkała nas wielka niespodzianka. Mieszkańcy wręczyli nam prezent dla Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowiedwie maski wykonane przez lokalnego ombiasę, tradycyjnego uzdrowiciela i strażnika dawnych wierzeń. Ten dar miał w sobie coś więcej niż tylko materialną wartość – był symbolem wdzięczności i mostem między dwiema kulturami. Z naszej wyprawy do Ambinanitelo można obejrzeć film na kanale YouTube: „Wabi nas Świat”.

Ambinanitelo marzy dziś o tym, by powstała tam polska szkoła. Ludzie prosili nas, byśmy jeszcze do nich wrócili. Ta podróż była dla mnie czymś więcej niż spełnieniem dziecięcego marzenia. To było spotkanie dwóch czasówroku 1937 i 2025. Spotkanie z pamięcią dziadka i z żywą teraźniejszością. Ambinanitelo wciąż tętni życiem, wciąż żyją tam ludzie o otwartych sercach. Ale równocześnie widać, jak presja demograficzna i wycinka lasów zmieniają oblicze tej wioski – i całego Madagaskaru.

Dziadek nie wrócił, a ja wróciłem dzięki niemu.

Źródło: National Geographic Polska

Reklama
Reklama
Reklama