Miasto przyszłości powstaje na naszych oczach. W miejscu dawnego lotniska rusza przełomowa inwestycja
Opuszczone lotniska są jednym z największych wyzwań współczesnej urbanistyki. Rozległe, wybetonowane przestrzenie trudno wpisać w tkankę miejską, a ich ponowne zagospodarowanie wymaga ogromnych nakładów i długofalowej wizji. Okazuje się jednak, że takie tereny nie muszą pozostawać martwymi punktami na mapie. Jedno z nieczynnych lotnisk ma wkrótce stać się fundamentem zupełnie nowego miasta, a prace budowlane mają ruszyć jeszcze w tym roku.

Dawniej strategiczny ośrodek przemysłowy i lotniczy w czasie II wojny światowej, dziś zamknięta przestrzeń czekająca na nowe życie. Lotnisko Downsview zakończyło działalność w 2024 roku, zamykając wieloletni rozdział w historii północnej części miasta. Teraz teren o ogromnym znaczeniu historycznym i logistycznym ma zostać przekształcony w nową dzielnicę o skali porównywalnej z pełnoprawnym miastem. Inwestorzy zapowiadają projekt wart ponad 21 miliardów dolarów, który ma połączyć funkcje mieszkaniowe, społeczne i środowiskowe, redefiniując sposób myślenia o przyszłości terenów poprzemysłowych.
Historia lotniska, które przez dekady napędzało kanadyjskie lotnictwo
Lotnisko Downsview przez niemal cały XX wiek odgrywało kluczową rolę w historii kanadyjskiego lotnictwa i przemysłu obronnego. Obiekt został otwarty w 1929 roku na północno-zachodnich obrzeżach Toronto i szybko stał się jedną z najważniejszych baz lotniczych w kraju. W czasie II wojny światowej pełnił strategiczną funkcję zaplecza szkoleniowego i produkcyjnego dla Królewskich Kanadyjskich Sił Powietrznych, a na jego terenie powstawały i były testowane samoloty wykorzystywane przez aliantów. Po zakończeniu wojny Downsview nie straciło znaczenia – przeciwnie, jego rola ewoluowała wraz z rozwojem nowoczesnego lotnictwa.
W kolejnych dekadach lotnisko stało się zapleczem badawczo-technicznym dla przemysłu lotniczego, a szczególnie dla firmy Bombardier, która wykorzystywała ten teren jako centrum testowe i montażowe swoich maszyn. Przez lata Downsview było miejscem premier nowych modeli samolotów, prób w locie i prac inżynieryjnych, pozostając jednocześnie zamkniętą przestrzenią o ograniczonym dostępie publicznym. Zmiany w globalnym przemyśle lotniczym, restrukturyzacja sektora oraz rosnące potrzeby urbanistyczne Toronto sprawiły jednak, że dalsze funkcjonowanie lotniska przestało być opłacalne.
W 2024 roku obiekt został oficjalnie zamknięty, a jego teren przejęła spółka Northcrest Developments. Jak informował m.in. CNN, decyzja ta otworzyła drogę do jednego z najbardziej ambitnych projektów urbanistycznych w historii Kanady. W maju 2024 roku rada miasta Toronto zatwierdziła bowiem plan przekształcenia dawnego lotniska w nowe, wielofunkcyjne miasto, kończąc tym samym niemal stuletni rozdział lotniczej historii Downsview i rozpoczynając zupełnie nowy etap w dziejach tego miejsca.

Miasto przyszłości na terenie dawnego lotniska
Plany zagospodarowania terenu po dawnym lotnisku Downsview zakładają stworzenie zupełnie nowej, wielofunkcyjnej dzielnicy miejskiej, która w praktyce będzie funkcjonować jak samodzielne miasto w granicach Toronto. Inwestycja, roboczo nazwana YZD, obejmie obszar blisko 150 hektarów i ma docelowo zapewnić przestrzeń do życia dla blisko 83,5 tys. mieszkańców oraz około 41,5 tys. miejsc pracy. Projekt podzielono na siedem zróżnicowanych dzielnic, z których każda ma pełnić odmienną funkcję – od mieszkaniowej, przez biurową i usługową, po kulturalną i rekreacyjną.
Kluczowym elementem koncepcji jest zachowanie tożsamości miejsca i włączenie jego lotniczej przeszłości w nową tkankę miejską. Zamiast całkowitej likwidacji infrastruktury, deweloper planuje ochronić 11 historycznych hangarów (adaptowanych dziś na cele komercyjne) oraz blisko 2 kilometry dawnego pasa startowego, który stanie się centralną osią miasta. Przekształcony w park liniowy dostępny dla pieszych i rowerzystów, ma on połączyć wszystkie dzielnice i pełnić funkcję „zielonego kręgosłupa” całego założenia urbanistycznego. Jak podkreślił Derek Goring, dyrektor generalny Northcrest Developments, projekt ma „z szacunkiem uczcić dziedzictwo lotnicze tego miejsca, jednocześnie budując nową społeczność od podstaw”.
Na stronie inwestora można przeczytać, że tak kompleksowa możliwość zaprojektowania „miasta w mieście” zdarza się raz na pokolenie i może trwale zmienić sposób funkcjonowania Toronto. Duży nacisk położono na zrównoważony rozwój: zachowanie istniejących budynków ma ograniczyć emisję dwutlenku węgla związaną z rozbiórkami i nową zabudową. Jak zauważył Goring w rozmowie z CNN, wykorzystanie tego, co już znajduje się na miejscu, to nie tylko gest w stronę historii, lecz także realna korzyść środowiskowa. W efekcie YZD ma stać się przykładem nowoczesnej urbanistyki, łączącej pamięć miejsca, zieloną infrastrukturę i potrzeby szybko rosnącej metropolii.

Źródła: CNN, Daily Mail, YZD
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


