Reklama

Turystyka od dekad pozostaje jednym z najbardziej dynamicznych sektorów globalnej gospodarki, a państwa non stop rywalizują o przyciągnięcie zagranicznych podróżnych. Nic dziwnego, że na przełomie lat 60. i 70. XX wieku Meksyk postanowił wykorzystać swoje naturalne atuty i stworzyć od podstaw luksusowy ośrodek wypoczynkowy skierowany przede wszystkim do turystów ze Stanów Zjednoczonych. Projekt miał nie tylko przyciągnąć kapitał, lecz także pobudzić rozwój regionów oddalonych od tradycyjnych centrów gospodarczych. Wybór lokalizacji powierzono analizom komputerowym – wówczas pionierskiemu rozwiązaniu. W efekcie powstał kurort, który dziś generuje znaczną część dochodów kraju z turystyki i stał się jednym z najważniejszych punktów na mapie Karaibów.

Jak komputer zaprojektował przyszły kurort?

Decyzja o stworzeniu nowego, luksusowego ośrodka wypoczynkowego zapadła w Meksyku pod koniec lat 60., w momencie gdy rząd szukał sposobu na pobudzenie gospodarki w słabiej rozwiniętych regionach kraju. W 1967 roku przeznaczono 2 miliony dolarów na analizę możliwości utworzenia zupełnie nowych stref turystycznych – najlepiej tam, gdzie „nie istnieją inne realne alternatywy rozwoju”. Zadanie powierzono Infratur, czyli Funduszowi Promocji Infrastruktury Turystycznej działającemu przy Banku Meksyku. Na jego czele stał wówczas 40-letni Antonio Enríquez Savignac, absolwent Harvardu, który kilka lat później został sekretarzem generalnym Światowej Organizacji Turystyki ONZ.

W 1972 roku, gdy buldożery przekształcały już dziewiczy pas lądu w przyszły kurort, reporter „New York Times” odwiedził Meksyk, by zapytać Savignaca, dlaczego państwo angażuje się w budowę „wielomilionowego placu zabaw”. Odpowiedź była bezpośrednia: „Pieniądze”. Jak wyjaśniał, „turyści oznaczają pieniądze, a rząd powierzył zadanie rozwijania infrastruktury turystycznej Bankowi Meksyku – naszemu odpowiednikowi Rezerwy Federalnej”. Savignac podkreślał również, że zanim projekt otrzymał zielone światło, jego zespół musiał przekonać władze, iż turystyka jest „najszybciej rozwijającym się i najbardziej dynamicznym sektorem gospodarki na świecie”. Dane mówiły same za siebie: liczba amerykańskich turystów odwiedzających Karaiby wzrosła z 400 tysięcy w 1961 roku do 1,5 miliona w 1969 roku, a prognozy zakładały przekroczenie 2 milionów już w 1972 roku – nawet mimo spowolnienia gospodarczego.

Zespół Infratur podszedł do projektu jak do analizy inwestycyjnej. – Jako bankierzy podeszliśmy do tego z bankowego punktu widzenia, wprowadzając dane do komputera i nie pozostawiając niczego przypadkowi – tłumaczył Savignac. Ekonomiści stworzyli profil idealnego turysty plażowego i porównali parametry najpopularniejszych kurortów – od Miami Beach i Acapulco po Honolulu. Do komputerów wprowadzano informacje o średnich temperaturach, opadach, częstotliwości huraganów, liczbie pokoi hotelowych i dynamice napływu gości.

Analizy nie ograniczały się jednak do statystyk. Planiści osobiście sprawdzali warunki wzdłuż ponad 9,6 tysięcy kilometrów meksykańskiego wybrzeża. Lokalizacja musiała oferować całoroczne słońce, białe plaże i turkusowe morze, ale także dostęp do wody pitnej oraz dużą liczbę lokalnych mieszkańców potrzebujących pracy. Brano pod uwagę nawet tak przyziemne kwestie jak liczba komarów i węży w głębi lądu czy mniejsze zagrożenie ze strony rekinów u wybrzeży.

Cancún podczas budowy w 1970 roku
Cancún podczas budowy w 1970 roku, Nik Wheeler/Corbis/Getty Images

Narodziny Cancún – od eksperymentu do turystycznego imperium

Kolejny etap projektu był równie bezprecedensowy jak analiza danych. Zespół Infratur postanowił bowiem sprawdzić, czy przyszły kurort przetrwa ekstremalne warunki pogodowe. W laboratoriach Uniwersytetu Meksykańskiego odtworzono huragany w pomniejszonej skali, budując modele hoteli i generując fale, które w rzeczywistości odpowiadałyby potężnym sztormom. Architekci analizowali wyniki symulacji i dostosowywali projekty tak, aby budynki były w stanie wytrzymać najgorsze scenariusze klimatyczne.

Równolegle trwały wizje lokalne wzdłuż całego wybrzeża. Banco de México udostępnił zespołowi flotę pięciu samolotów (zwykle wykorzystywanych do transportu nowo wydrukowanej waluty), dzięki czemu eksperci mogli szybko przemieszczać się między potencjalnymi lokalizacjami. Ostatecznie wybór zawężono do 25 miejsc, przy czym priorytet nadano regionom dotkniętym skrajnym ubóstwem.

Półwysep Jukatan i wyspa Cancún okazały się idealne z kilku powodów. – Panuje tu ogromna bieda i nie ma przemysłu, ponieważ sizal został zastąpiony plastikiem, a mimo to region ten ma wszystko, co potrzebne, by przyciągnąć turystów: słońce, morze i dobrą pogodę przez cały rok, a do tego łatwy dostęp do jednych z największych skarbów archeologicznych świata – mówił w 1972 roku Savignac, wskazując m.in. na ruiny Majów w Chichén Itzá i Tulum. Finalnie rząd zdecydował się wykupić całą wyspę, której znaczna część i tak należała już do państwa. 23 stycznia 1970 roku formalnie rozpoczęto rozwój kurortu – na wyspie mieszkały wówczas zaledwie trzy osoby, opiekunowie plantacji kokosów.

Inwestorzy początkowo podchodzili do projektu z rezerwą, dlatego państwo sfinansowało budowę pierwszych dziewięciu hoteli, w tym Hyatt Cancun Caribe oraz Playa Blanca (dziś Temptation Resort). Zainteresowanie projektem jednak szybko rosło. – To przekracza nasze najśmielsze oczekiwania – przyznawał Savignac w początkach rozwoju kurortu, dodając, że odrzucano oferty wykupu całej wyspy, stawiając na partnerów gotowych tworzyć miejsca pracy. Tym sposobem w kolejnych dekadach boom budowlany przekształcił dawną, niemal bezludną wyspę w jeden z najważniejszych ośrodków turystycznych świata, oferujący dziś dziesiątki tysięcy pokoi hotelowych i generujący znaczną część dochodów Meksyku z turystyki.

Źródła: Yucatan Magazine, New York Times

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama