Reklama

Zamiast pozostawać w jednym miejscu, współczesne podróże coraz częściej przybierają formę przemieszczania się między różnymi punktami, które razem tworzą spójną, a zarazem zróżnicowaną opowieść o regionie. Island hopping wpisuje się w ten model, oferując elastyczność i możliwość dopasowania trasy do indywidualnych oczekiwań – od spokojnych, niemal odludnych wysp po tętniące życiem kurorty.

Według danych touroperatora Atlantida Travel zainteresowanie takimi podróżami systematycznie rośnie, a wyraźne przyspieszenie tego trendu nastąpiło po pandemii. Podróżni coraz częściej poszukują doświadczeń opartych na bliskości natury, większej swobodzie przemieszczania się i poczuciu prywatności, nie rezygnując przy tym z wysokiego standardu usług. W tym kontekście podróż między wyspami staje się nie tylko formą zwiedzania, lecz także sposobem na redefinicję samego rytmu podróżowania.

Na czym polega island hopping i dla kogo jest ta forma podróżowania?

Island hopping coraz wyraźniej wpisuje się w sposób podróżowania osób, które oczekują od wyjazdu czegoś więcej niż biernego wypoczynku. Jak wskazuje Atlantida Travel, na tego typu trasy decydują się zarówno pary w wieku 30–45 lat, jak i bardziej doświadczeni podróżnicy o wysokiej sile nabywczej, a także rodziny podróżujące w kilku pokoleniach. Wspólnym mianownikiem pozostaje potrzeba łączenia relaksu z aktywnym odkrywaniem – od żeglowania i nurkowania, po poznawanie lokalnej kultury i kuchni. Jak podkreśla dyrektor firmy Francesc Escánez: „Jest to atrakcyjna formuła dla podróżników, którzy mają mentalność odkrywcy i cenią sobie swobodę przemieszczania się”.

W najbardziej rozbudowanej, luksusowej odsłonie island hopping obejmuje podróże prywatnymi jachtami lub katamaranami, pobyty w willach nad wodą, eksplorację chronionych rezerwatów morskich czy organizowane na zamówienie kolacje na odludnych plażach. Coraz częściej pojawiają się także elementy takie jak przeloty hydroplanem, które pozwalają spojrzeć na archipelagi z zupełnie innej perspektywy i lepiej zrozumieć ich układ przestrzenny. Kluczowym elementem tej formy podróżowania pozostaje jednak czas – optymalna trasa zakłada co najmniej 10–15 dni, co umożliwia odwiedzenie trzech lub czterech wysp bez presji i pozwala w pełni doświadczyć różnic między nimi. W przeciwieństwie do krótkich wyjazdów typu city break, island hopping opiera się na płynności i stopniowym odkrywaniu kolejnych miejsc, gdzie sama droga między wyspami staje się integralną częścią doświadczenia.

Jak zauważa Francesc Escánez, model ten sprawdza się niezależnie od sezonu, szczególnie w przypadku kierunków tropikalnych. – Island hopping można uprawiać przez cały rok dzięki destynacjom takim jak Malediwy, Seszele, Karaiby czy Tajlandia, zwłaszcza w okresie europejskiej jesieni, zimy i wiosny – mówi. Coraz częściej jednak ten sposób podróżowania przenosi się także na grunt europejski, gdzie różnorodność archipelagów pozwala tworzyć równie złożone i atrakcyjne trasy. Gdzie zatem w Europie najlepiej praktykować island hopping?

Island hopping w Europie. Gdzie najlepiej podróżować między wyspami?

W Europie niekwestionowanym liderem island hoppingu pozostaje Grecja, a szczególnie archipelag Cyklady, który od lat przyciąga podróżnych szukających zróżnicowanych doświadczeń w obrębie jednego regionu. Połączenie takich wysp jak Santorini, Mykonos czy Paros pozwala zestawić spektakularne krajobrazy i intensywne życie towarzyskie z bardziej kameralnymi przestrzeniami, gdzie tempo wyraźnie zwalnia. Równie silną pozycję zajmuje Chorwacja, której wybrzeże i wyspy – takie jak Hvar, Brač, Zlarin czy Korčula – tworzą jeden z najbardziej rozwiniętych szlaków żeglarskich w Europie. Rejsy między średniowiecznymi miastami, ukrytymi zatokami i portami o bogatej historii nadają tej formie podróżowania wyjątkowo narracyjny charakter.

Na zachodzie kontynentu Hiszpania oferuje dwa odmienne, ale równie atrakcyjne kierunki. Na Morzu Śródziemnym Baleary, z popularną trasą między Ibizą a Formenterą, zapewniają łatwe logistycznie przemieszczanie się dzięki częstym połączeniom promowym, które można rozszerzyć o Majorkę i Minorkę. Z kolei na Atlantyku Wyspy Kanaryjskie oferują zupełnie inny krajobraz – surowy, wulkaniczny i znacznie bardziej zróżnicowany, gdzie trasy między La Palmą, La Gomerą i Teneryfą pozwalają połączyć trekking, obserwację gwiazd i kontakt z dziką przyrodą.

W południowej Europie wyróżniają się także Włochy, gdzie podróż między Sycylią a Wyspami Liparyjskimi (w tym Stromboli czy Vulcano) pozwala obserwować aktywność wulkaniczną i kontrastowe krajobrazy. We Francji natomiast popularne jest łączenie Korsyki z włoską Sardynią, a także eksplorowanie mniejszych wysp Atlantyku, takich jak Belle-Île czy Île de Ré, które oferują spokojniejsze tempo i bardziej lokalny charakter.

Na północnym Atlantyku uwagę przyciąga Portugalia z archipelagiem Azorów – obejmującym m.in. São Miguel, Pico czy Faial – gdzie island hopping przybiera formę podróży przez wulkaniczne krajobrazy, zielone laguny i miejsca obserwacji wielorybów. Alternatywą pozostaje Madera, łącząca górzyste tereny z dostępem do oceanu. Z kolei dla osób poszukujących bardziej surowych doświadczeń północ Europy oferuje szkockie archipelagi – Skye, Lewis and Harris czy Mull – gdzie spektakularne klify, zmienna pogoda i rozległe, niemal puste przestrzenie nadają podróży niemal ekspedycyjny charakter.

Źródła: Euronews, Atlantida Travel

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama