Reklama

Spis treści:

  1. Artyści w podkowie i nie tylko
  2. Ożywiona historia
  3. Szał baniek mydlanych
  4. Naukowe labirynty
  5. Zagrzeb przebudzony

Młoda dziewczyna zanosi się śmiechem, a towarzyszy jej w tym grupa znajomych. Siedzi ona okrakiem na jednej z wielu świń stworzonych z wielkich plastikowych pojemników, które pod wpływem bujania się w przód lub w tył stopniowo zmieniają swoje barwy – to tylko jedna z dwudziestu sześciu instalacji, która w tym roku była pokazywana w czasie kilkudniowego Festiwalu Świateł w Zagrzebiu. Impreza odbywała się w dniach 18–22 marca.

Nie udało mi się obejrzeć wszystkich. Ale ta instalacja wykonana przez artystów z Uniwersytet Zachodnioczeskigo w Pilźnie, zatytułowana „Farma świń” naprawdę mnie zaskoczyła mnie i zrobiła przyjemne wrażenie. A to głównie ze względu na jej niebanalny charakter.

Artyści w podkowie i nie tylko

Poznaję instalacje wraz z licznymi spacerowiczami, panuje swobodna i niezobowiązująca atmosfera. Sporo jest rodzin z dziećmi. Świetlne dzieła sztuki znajdują się w Dolnym Mieście, umiejscowione w parkach układających się w kształt podkowy, stąd określenie na taki układ „zielona podkowa”. A pozostałe oglądam w obrębie Górnego Miasta, gdzie znajdują się budynki wzniesione już w średniowieczu.

Typowy niebieski tramwaj znany z ulic Zagrzebia przemieniony w jedną z 26 instalacji fetsiwalu
Typowy niebieski tramwaj znany z ulic Zagrzebia przemieniony w jedną z 26 instalacji festiwalu /Fot. S. Zdziebłowski/NGP

Ożywiona historia

Kogo nudzą zabytki, powinien przybyć do Zagrzebia w czasie Festiwalu Światła. Wówczas dawne budowle uzyskują nowe życie. Tak bez wątpienia jest w przypadku jednego z najbardziej znanych punktów widokowych Zagrzebia, którym jest trzynastowieczna wieża Lotrščak w Górnym Mieście.

Ten obiekt stał się celem dwóch zespołów artystów – powstało prawdziwe combo. Na ścianach obserwuję trójwymiarowy mapping rzucany przez potężne projektory. Przenosi mnie do wielobarwnego świata kosmosu, ale barwy są tak mocno nasycone, jakbym znajdował się w innym wymiarze. I chyba taki był zamiar artystów Gordany i Zorislava Šojatów, gdyż nazwali instalację „Stargate”, czyli „Brama do gwiazd”. A takie określenie niesie skojarzenie z filmem science-fiction, w którym śmiałkowie przenieśli się do świata w innym wymiarze.

Stargate w Górnym Mieście to jedna z najbardziej spektakularnych instalacji
Stargate w Górnym Mieście to jedna z najbardziej spektakularnych instalacji /Fot. S. Zdziebłowski/NGP

Z kolei na szczycie tej samej wieży rozświetla całą okolicę instalacja przywodząca na myśl latarnię morską i taką też nosi nazwę. Emituje kilkanaście niebieskich snopów światła. Te dwa dzieła zajmują ex aequo trzecią lokatę w moich poszukiwaniach najciekawszej instalacji Festiwalu Światła w Zagrzebiu w 2026 roku.

Paręset metrów dalej w dół od baszty staje mi przed oczami „ściana” kilkudziesięciu klasycznych lamp naftowych, które – zdaniem artysty – przywołują ciepło czasów, gdy światło było symbolem spotkań i domu, a ich blask tworzy intymną atmosferę. Faktycznie wśród wielu nowoczesnych projektorów ta instalacja w stylu vintage zdecydowanie odróżnia się od pozostałych.

Szał baniek mydlanych

Nie wszędzie jest tak spokojnie. To co widzę z oddali w Dolnym Mieście w Parku Zrinjevac na pierwszy rzut oka przypomina… dyskotekę. Obok zabytkowej altany stoją trzy pylony emitujące wielokolorowe światła, ale też setki baniek mydlanych na minutę. Wszystkiemu towarzyszy radosna muzyka i szalejące wokół instalacji dzieci.

Bańkowe szaleństwo w Parku Zrinjevac
Bańkowe szaleństwo w Parku Zrinjevac /Fot. S. Zdziebłowski/NGP

„Bąbelki, światło i muzyka wyłaniają się z tysięcy drobnych perforacji, zapraszając wszystkie pokolenia do zwolnienia tempa, podzielenia się chwilą zachwytu i przypomnienia sobie szczerej, dziecięcej radości” – opisuje swoje dzieło duet artystów Ida Blažičko i Alex Brajkovic. Tej instalacji daję drugie miejsce wśród dzieł prezentowanych w czasie tegorocznej Festiwalu Świateł w Zagrzebiu.

Naukowe labirynty

Archiwa państwowe – nie brzmi to szczególnie porywająco. To oczywiście kluczowa instytucja chroniąca w wielu krajach miliony dokumentów sprzed minionych lat. Ale rzadko kiedy cieszą się one wielkim społecznym zainteresowaniem i tłumów raczej tu nie uświadczysz.

Tego wieczoru jest inaczej, bo w ramach Festiwalu Świateł na gmachu tej instytucji widoczny jest niezwykły mapping. Animacje wyświetlane są również na dwóch flankujących budowlach. Tutaj czuć atmosferę zagadki, tajemnicy, a spacerujące osoby wpatrują się w zmieniające się stale labirynty w zadumie i skupieniu. Z głośników płynie miarowy jednostajny ton.

Chorwackie Archiwum Państwowe stało się świetlnym labiryntem
Chorwackie Archiwum Państwowe stało się świetlnym labiryntem /Fot. S. Zdziebłowski/NGP

„Instalacja łączy poezję i naukę za pomocą światła i geometrii. Precyzyjne kształty i gra cieni odsłaniają ukryte warstwy rzeczywistości, zapewniając fascynujące i uspokajające doświadczenie” – wyjaśnia jej twórca Javier Riera z Hiszpanii. Tutaj spędziłem najwięcej czasu. W moim prywatnym rankingu dzieło zatytułowane „Konstelacja poezji i nauki” zajęło pierwsze miejsce.

Festiwal pozytywnie mnie zaskoczył. Spodziewałem się statycznych mappingów, a miałem okazję podziwiać bardzo urozmaicone świetlne dzieła sztuki. Tyle, że w wielu przypadkach można z nimi wchodzić w interakcję, a nie tylko podziwiać jak obrazy w poważnych galeriach. Z pewnością jest to wyjątkowe połączeniem sztuki, designu, widowiska i rozrywki. Chętnie odwiedzę Zagrzeb za rok, by zobaczyć nowe pomysły świetlnych artystów.

Zagrzeb przebudzony

Festiwal Świateł w Zagrzebiu można przyrównać do wystrzału startera w zawodach sportowych. Odbywa się przez kilka dni od 2017 roku wraz z rozpoczęciem się astronomicznej wiosny w drugiej połowie marca. Obserwując instalacje świetlne wącham też kwitnące kwiaty, bo wiosna tutaj dotarła kilka tygodni wcześniej niż do Polski. Od tego momentu z tygodnia na tydzień do Chorwacji przybywa coraz więcej turystów zwabionych piaszczystymi plażami i ciekawą ofertą gastronomiczną.

Festiwal Świateł trwa zaledwie kilka dni w roku, ale urokliwe uliczki starego miasta zachęcają do wieczornych spacerów również poza nim. Świateł i barw nadal jest sporo. Każdą noc rozświetla ponad 200 tradycyjnych lamp gazowych, które ciepłą barwą dodają Zagrzebiowi uroku. Ich zapaleniem i gaszeniem zajmuje się dwóch latarników i ta czynność zajmuje im kilka godzin dziennie. Jeden z nich ponoć niebawem przechodzi na emeryturę, więc otworzy się ciekawa rekrutacja.

Jak dojechać do Zagrzebia?

Najszybciej do stolicy Chorwacji można dotrzeć samolotem (ok. 1,5 godziny). W momencie przygotowywania tekstu bezpośrednie loty rejsowe zapewniały jedynie Polskie Linie Lotnicze LOT – są to dwa loty dziennie z lotniska Chopina w Warszawie.

Inną opcją jest autokar. Kilkanaście godzin trwa przejazd Flixbusem z Krakowa i tyle samo autem – w tym ostatnim przypadku warto zatem pomyśleć o noclegu po drodze.

Latem wznowione ma być połączenie PKP IC do chorwackiej Rijeki, więc będzie to kolejny środek transportu, który przybliży nas do stolicy tego kraju. Jednak na razie nie jest znana jego dokładna trasa.

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama