Gdy brakuje bliskich, Japończycy wynajmują przyjaciół. Ta usługa naprawdę działa
Kilka dni temu do polskich kin trafił film „Rodzina do wynajęcia”, w którym amerykański aktor mieszkający w Tokio podejmuje pracę jako „członek rodziny na zamówienie”. Choć fabuła może brzmieć jak czysta fikcja, podobne usługi naprawdę istnieją. W Japonii od lat działają agencje oferujące wynajem osób, które na kilka godzin lub dni wcielają się w role bliskich, partnerów czy przyjaciół.

Starzejące się społeczeństwo, rosnąca samotność i silna presja społecznych oczekiwań sprawiają, że relacje międzyludzkie w Japonii przybierają czasem nieoczywiste formy. W odpowiedzi na te zjawiska powstał specyficzny segment rynku usług – firmy oferujące „wynajem relacji”. Klienci mogą zatrudnić kogoś, kto zagra rolę męża, żony, ojca, matki, babci, a nawet współpracownika czy przyjaciela. Dla jednych to sposób na poradzenie sobie z izolacją, dla innych – narzędzie do utrzymania pozorów w świecie, w którym wizerunek społeczny wciąż ma ogromne znaczenie.
Początki wynajmu „rodzin” w Japonii. Skąd wzięło się to zjawisko?
W Japonii usługi polegające na wynajmowaniu aktorów do ról członków rodziny, przyjaciół czy towarzyszy codziennych aktywności mają swoje korzenie już w początku lat 90. XX wieku, kiedy jedna z pierwszych firm w Tokio zaczęła oferować tego typu rozwiązania jako tzw. „usługi miękkie”, czyli kontakty z innymi z empatią i wsparciem, które miały pomagać osobom w trudnych sytuacjach społecznych. Firmy te, choć brzmią dziś egzotycznie dla zachodnich odbiorców, powstały w odpowiedzi na konkretne potrzeby: samotność, presję społeczną i lukę w tradycyjnych relacjach międzyludzkich.
Pionierami tego segmentu byli przedsiębiorcy, którzy już ponad dwie dekady temu dostrzegli potencjał rynku. Jednym z nich jest Ryuichi Ichinokawa, który około 20 lat temu założył firmę Heart Project, określając jej działalność mianem „usługi dodatkowej obecności”. Jego koncepcja polegała na wynajmowaniu ludzi, którzy mogą zastąpić kogoś bliskiego w życiu klienta, wypełniając lukę emocjonalną lub społeczną. Ceny takich usług były zróżnicowane w zależności od roli i długości wynajmu, a sama idea szybko zyskała na popularności i zaczęła się rozprzestrzeniać w całym kraju.
To właśnie ta długoletnia praktyka i ewolucja rynku sprawiły, że zjawisko wynajmu relacji stało się na tyle znane, iż stało się inspiracją dla twórców filmowych. Głośno zrobiło się o tym ponownie w kontekście premiery obrazu „Rodzina do wynajęcia”. Jego współautorka Hikari, urodzona w Japonii reżyserka i scenarzystka mieszkająca w USA, w jednym z wywiadów przyznała, że podczas przygotowań do filmu odkryła setki firm oferujących takie usługi. – Przeprowadziłam wywiady z przedstawicielami branży na temat potrzeb japońskich klientów i na tej podstawie stworzyłam scenariusz – wyznała.
Hikari wskazała też, że japońska kultura usług jest ponadprzeciętnie rozwinięta i często włącza elementy, które w innych krajach mogłyby wydawać się nietypowe. – Myślę, że w Japonii mamy tendencję do próbowania wszystkiego. W pewnym momencie mieliśmy nawet usługę przytulania, która nie miała charakteru seksualnego, służyła wyłącznie do przytulania. Są usługi, w ramach których ktoś pomaga w zakupach spożywczych lub robi prawie wszystko, o co poprosisz. A ponieważ są one tak powszechne, ludzie nie czują dyskomfortu, kiedy z nich korzystają – dodała, podkreślając, że wiele z tych usług powstało w odpowiedzi na realne braki w systemie wsparcia społecznego.
Kultura wynajmu przyjaciół i rodzin w Azji – normy, zasady i podobne usługi
Zjawisko wynajmowania aktorów do ról członków rodziny, przyjaciół czy towarzyszy życia codziennego ma w Japonii głębokie społeczne korzenie, wynikające z miejscowych norm dotyczących relacji i zachowań społecznych. W kulturze tego kraju ogromny nacisk kładzie się na zachowanie harmonii w grupie, uniknięcie wstydu czy publicznego zawstydzenia oraz wypełnianie ról przypisanych wiekowi, płci czy statusowi – co sprawia, że samotność, rozwód czy brak rodziny bywają postrzegane jako porażka lub powód do krytyki społecznej.
Dla wielu klientów wynajęta osoba pełni przede wszystkim funkcję społeczną, pozwalającą zachować pozory i „dobrą twarz” przed otoczeniem (np. podczas rodzinnych uroczystości, spotkań czy zawodowych imprez) bez konieczności zdradzania prawdziwej sytuacji osobistej. W praktyce firmy oferujące takie usługi działają według surowych zasad: kontakt z wynajętą osobą kończy się wraz z realizacją zlecenia, istnieje zakaz ingerowania w realne życie klienta, a całość ma pozostać umowną, poufną relacją, nawet jeśli emocje będą intensywne. Wiele osób pracujących jako „towarzysze” podkreśla, że ich rola to przede wszystkim obecność i wsparcie, a nie manipulowanie czy wchodzenie w prawdziwe relacje.
Podobne, choć kulturowo zróżnicowane formy usług pojawiają się także w innych krajach Azji. W Chinach popularne są oferty wynajmu „narzeczonych” czy partnerów na ważne okazje rodzinne. Np. podczas Święta Wiosny młode kobiety często decydują się na wynajęcie chłopaka, aby uniknąć niezręcznych pytań o stan cywilny ze strony rodziny. W chińskim internecie kwitnie też rynek wynajmu partnerów na święta lub inne uroczystości, które można spędzić z wynajętym „ukochanym”, co ma złagodzić presję społeczną dotyczącą relacji i statusu rodzinnego.
W Korei Południowej z kolei działa branża „wynajmu przyjaciół”, choć nieco inaczej zorganizowana i mniej ustandaryzowana, często funkcjonująca przez platformy internetowe. Takie usługi (oferujące towarzystwo czy wsparcie) wiążą się tam z kontrowersjami wokół możliwości rozmycia granic między relacją płatną a emocjonalną oraz z obawami o etyczne aspekty takiej formy kontaktów.
Źródła: Alo Japan, AP News, Unseen Japan, Beam Media, Wonder Never Ends
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


