Dlaczego w Japonii tak trudno znaleźć kosz na śmieci? Turyści nie kryją frustracji
Wielu podróżnych odwiedzających Japonię po raz pierwszy szybko zauważa coś, co może wydawać się zaskakujące – niezwykle trudno znaleźć tam publiczny kosz na śmieci. Dla turystów przyzwyczajonych do koszy ustawionych na ulicach, dworcach czy w parkach jest to często jedno z najbardziej nieoczekiwanych doświadczeń podczas pobytu. Zjawisko to może wydawać się szczególnie paradoksalne w kraju, który od lat uchodzi za jeden z najczystszych i najlepiej zorganizowanych na świecie. Jak więc mieszkańcy radzą sobie z utrzymaniem porządku w przestrzeni publicznej?

Japonia od lat fascynuje podróżnych swoją kulturą, nowoczesnymi technologiami i wyjątkową dbałością o przestrzeń publiczną. Dla wielu odwiedzających pobyt w Kraju Kwitnącej Wiśni wiąże się jednak również z pewnymi wyzwaniami organizacyjnymi, które mogą zaskoczyć osoby przyzwyczajone do europejskich standardów. Potwierdzają to wyniki badania przeprowadzonego przez Japońską Narodową Organizację Turystyczną (JNTO) wśród zagranicznych turystów opuszczających kraj.
Aż 22% respondentów wskazało trudności ze znalezieniem miejsca do wyrzucenia śmieci jako największą niedogodność napotkaną podczas podróży. Problem ten wyprzedził nawet barierę językową (15%) oraz zatłoczenie najpopularniejszych atrakcji turystycznych (13%). Choć dla wielu przyjezdnych brak koszy pozostaje źródłem frustracji, za tym charakterystycznym elementem japońskiej rzeczywistości kryją się konkretne uwarunkowania historyczne, społeczne i kulturowe.
Dlaczego w Japonii tak trudno znaleźć kosz na śmieci?
Brak publicznych pojemników na odpady nie oznacza jednak, że w Japonii problem śmieci został zignorowany. Wręcz przeciwnie – przez lata wykształcił się tam model oparty przede wszystkim na indywidualnej odpowiedzialności mieszkańców za utrzymanie porządku. Osoby kupujące przekąski, napoje czy gotowe posiłki zazwyczaj zabierają opakowania ze sobą i wyrzucają je dopiero po powrocie do domu, biura lub miejsca zakwaterowania.
W wielu przypadkach noszenie przy sobie niewielkiej torby przeznaczonej na odpady jest czymś całkowicie naturalnym. Dla zagranicznych turystów może to być zaskakujące, ponieważ w wielu krajach przyzwyczajono się do możliwości pozbycia się śmieci niemal na każdym rogu ulicy.
Znaczenie mają również normy społeczne związane z codziennym funkcjonowaniem w przestrzeni publicznej. W Japonii spożywanie posiłków podczas spaceru przez długi czas było postrzegane jako zachowanie nieeleganckie, dlatego wiele osób zjada zakupione produkty w pobliżu punktu sprzedaży lub zabiera je do domu. To właśnie z tego powodu problem najczęściej dotyka przyjezdnych.
Gdzie podziały się kosze na śmieci?
Jak zauważa prof. Chris McMorran, wykładowca japonistyki, szczególnie kłopotliwe bywa to dla turystów podróżujących oszczędnie, którzy chętnie kupują gotowe przekąski w sklepach typu konbini (spożywczych) lub na ulicznych straganach. – Po skończonym posiłku na próżno szukają miejsca, gdzie można wyrzucić śmieci – tłumaczy badacz.
Na obecny wygląd japońskich miast wpłynęły również wydarzenia z przeszłości. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kosze były znacznie powszechniejsze, zwłaszcza na stacjach kolejowych i w metrze. Sytuacja zmieniła się jednak po ataku gazem sarin przeprowadzonym przez sektę Aum Shinrikyo w tokijskim metrze w 1995 roku. Tragedia, w której zginęło kilkanaście osób, doprowadziła do zaostrzenia środków bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. W kolejnych latach część operatorów transportu stopniowo usuwała pojemniki na odpady, uznając je za potencjalne miejsca ukrywania niebezpiecznych przedmiotów. W efekcie rozwiązanie wprowadzone początkowo ze względów bezpieczeństwa z czasem stało się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów codzienności w Japonii.
Czystość w Japonii to kwestia odpowiedzialności, a nie wygody
Choć dla wielu turystów brak publicznych koszy wydaje się niedogodnością, w Japonii jest on częścią znacznie szerszego podejścia do porządku i gospodarowania odpadami. Kraj ten od lat rozwija jeden z najbardziej szczegółowych systemów segregacji śmieci na świecie. W zależności od gminy odpady mogą być dzielone nawet na kilkanaście lub kilkadziesiąt kategorii, a mieszkańcy zobowiązani są do przestrzegania precyzyjnych harmonogramów odbioru poszczególnych materiałów.
Takie rozwiązanie pozwala skutecznie zwiększać poziom recyklingu i ograniczać ilość odpadów trafiających na wysypiska. Jak zauważa prof. Michael Sheridan z Temple University Japan, przyczyn takiego modelu należy szukać nie tylko w kwestiach organizacyjnych. – W Japonii brakuje publicznych koszy na śmieci z powodu problemów z bezpieczeństwem, cięć budżetowych i silnego poczucia odpowiedzialności osobistej – wyjaśnia.
Za tym podejściem stoją również głęboko zakorzenione wartości kulturowe. Czystość od stuleci odgrywa ważną rolę zarówno w tradycji shintō, jak i buddyzmie, a dbanie o wspólną przestrzeń traktowane jest jako obowiązek każdego członka społeczeństwa. Zdaniem Sheridana to właśnie ten aspekt często umyka zagranicznym gościom. – Najważniejszym wnioskiem dla turystów nie jest to, że Japonia jest niewygodna, ale to, że wkraczają w środowisko, w którym utrzymanie czystości jest postrzegane jako zbiorowa odpowiedzialność, a nie tylko usługa świadczona dla ich wygody – podkreśla ekspert.
Rosnąca liczba odwiedzających sprawia jednak, że system ten bywa wystawiany na próbę. Szczególnie widoczne jest to w miejscach odwiedzanych przez miliony turystów każdego roku. W Narze, słynącej z oswojonych jeleni swobodnie poruszających się po mieście, pozostawiane przez przyjezdnych plastikowe odpady stały się na tyle poważnym problemem, że po śmierci kilku zwierząt zdecydowano się ustawić dodatkowe pojemniki na śmieci w najpopularniejszych punktach turystycznych.
Podobne wyzwania pojawiają się również w tokijskiej dzielnicy Shibuya, gdzie lokalne władze regularnie poszukują sposobów na ograniczenie ilości odpadów pozostawianych przez odwiedzających. Mimo tych wyjątków podstawowa zasada pozostaje jednak niezmienna: to nie infrastruktura, lecz odpowiedzialność mieszkańców i gości ma być fundamentem utrzymania porządku w przestrzeni publicznej.
Źródła: CNN, USA Today, Internship in Japan
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


