Reklama

Spis treści:

  1. Od osady na torfowiskach do serca Republiki
  2. Stolica piwa, która stała się zagłębiem błękitnej ceramiki
  3. Atrakcje Delftu

Nie ulega wątpliwości, że Delft należy do najbardziej urokliwych miast w Niderlandach. Nazywany „małym Amsterdamem”, rozciąga się w prowincji Holandia Południowa, między politycznym centrum w Hadze a przemysłowym Rotterdamem, nad kanałem Schie. Choć bywa porównywany do stolicy, nie jest przytłoczony masową turystyką ani wielkomiejskim zgiełkiem. To w połączeniu z faktem, że wszystkie tamtejsze atrakcje można zwiedzić pieszo, czyni to miasto idealnym celem jednodniowej wycieczki.

Od osady na torfowiskach do serca Republiki

O początkach miasta dużo mówi jego nazwa, która wywodzi się od staroholenderskiego czasownika „delven”, oznaczającego „kopać”. Około roku 1100, w celu poszerzenia naturalnego systemu strumieni Gantel i osuszenia okolicznych torfowisk, wykopano kanał, który z czasem zyskał miano Oude Delft (Stary Delft). Pozwoliło to na stabilizację gruntów i stworzenie podstaw pod budownictwo kamienne. Pod koniec XII wieku, równolegle do pierwotnego założenia, poprowadzono kanał Nieuwe Delft. Glinę wydobytą podczas tych prac inżynieryjnych wykorzystano do podniesienia terenu między obydwoma kanałami.

15 kwietnia 1246 roku hrabia Wilhelm II nadał osadzie prawa miejskie, wprowadzając autonomię sądowniczą i administracyjną dla około 1400 ówczesnych mieszkańców. W kolejnych dekadach hrabia Floris V znacząco wzmocnił pozycję miasta, zwalniając kupców z Delftu z opłat celnych na terenie całego hrabstwa i rozszerzając granice terytorialne ośrodka.

Złoty wiek średniowiecznego Delftu przypadł na przełom XIV i XV wieku. W 1400 roku miasto liczyło już 6500 mieszkańców, co czyniło je trzecim co do wielkości ośrodkiem miejskim w Holandii (za Dordrechtem i Haarlemem). W roku 1560 mieszkało tam ok. 14 tys. obywateli, co pozycjonowało Delft tuż za nowym liderem, Amsterdamem.

Delft to miasto błękitnej ceramiki i pięknych zabytków
Delft to miasto błękitnej ceramiki i pięknych zabytków / fot. Shutterstock

Kataklizmy

3 maja 1536 roku miasto nawiedził katastrofalny pożar, najprawdopodobniej wywołany uderzeniem pioruna w kościelną wieżę. Ogień strawił co najmniej jedną trzecią drewnianych zabudowań. W następstwie tego wydarzenia wprowadzono rygorystyczne przepisy budowlane, faworyzujące architekturę ceglaną i kamienną.

Niemal 120 lat później doszło do tragedii na jeszcze większą skalę. Rankiem 12 października 1654 roku miastem wstrząsnęła potężna eksplozja. Wybuchł proch strzelniczy składowany w miejskim magazynie. Siła była tak ogromna, że zniszczyła znaczną część miasta i pochłonęła życie kilkuset osób. Konsekwencje tej tragedii miały długofalowy charakter – władze zrezygnowały z odbudowy gęstych kwartałów mieszkalnych w epicentrum wybuchu, decydując się na utworzenie w tym miejscu rozległych placów i zielonych ogrodów, co w widoczny sposób „rozluźniło” zabudowę śródmieścia.

Kolebka holenderskiej niepodległości

Zanim doszło do eksplozji, Delft odegrał kluczową rolę w formowaniu się nowożytnego państwa holenderskiego. W trakcie wojny osiemdziesięcioletniej miasto opowiedziało się po stronie powstańców. W lipcu 1572 roku Delft otworzył bramy przed siłami gezów, a 31 grudnia 1572 roku książę Wilhelm Orański – przywódca rebelii – wybrał silnie ufortyfikowane miasto na swoją główną kwaterę.

Obecność dworu Wilhelma w dawnym klasztorze Prinsenhof nadała Delftowi status nieformalnej stolicy formującej się Republiki. To właśnie w klasztornych murach rozegrał się jeden z najbardziej znanych dramatów politycznych epoki. 10 lipca 1584 roku francuski katolik Balthasar Gérard dokonał udanego zamachu na księcia, strzelając do niego z bliskiej odległości. Ślady po kulach, zachowane na głównej klatce schodowej muzeum, do dziś stanowią pamiątkę tamtych wydarzeń.

Stolica piwa, która stała się zagłębiem błękitnej ceramiki

Delft słynie przede wszystkim z rzemiosła ceramicznego. Należy jednak podkreślić, że zanim miasto stało się „stolicą fajansu”, jego gospodarka opierała się na innych filarach.

Piwowarstwo

W średniowieczu jakość wody w miejskich kanałach była na tyle zła, że jej spożycie groziło śmiertelnymi epidemiami. Podstawowym i bezpiecznym napojem dla wszystkich klas społecznych stało się piwo. Szacuje się, że w połowie XV wieku, gdy populacja miasta nie przekraczała 10 tys. mieszkańców, w Delfcie działało około 200 browarów. Złoty trunek stał się kluczowym towarem eksportowym, który kanałami był transportowany do portu w Delfshaven, a stamtąd do Flandrii, Brabancji i innych regionów Europy.

Upadek tradycji

W XVI wieku, aby zwalczyć bezrobocie szerzące się wśród najniższych klas i flamandzkich imigrantów, władze zaczęły intensywnie promować przemysł tekstylny. To posunięcie okazało się błędem niosącym ze sobą fatalne konsekwencje.

Farbiarnie i folusze zanieczyszczały kanały chemikaliami i odpadami, co bezpośrednio uderzyło w jakość surowca niezbędnego dla browarów. Chociaż początkowo spory prawne rozstrzygano na korzyść piwowarów, to systematyczne obniżanie się jakości wody w połączeniu z utratą kluczowych rynków zbytu na południu (z powodu trwających wojen) doprowadziło do załamania branży.

Błękit z Delftu

Opuszczone browary stały się jednak idealną infrastrukturą dla nowej gałęzi przemysłu. Pod koniec XVI wieku przestrzenie te zostały zasiedlone przez mistrzów majoliki. Przełom nastąpił jednak po roku 1602, wraz z założeniem Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (VOC), która utworzyła jedną ze swoich lokalnych izb właśnie w Delfcie.

domki KLM
Magiczne domki z Delft na pokładzie to jedna z tradycji kultywowanych przez holenderskie linie lotnicze. Fot. materiały prasowe

Statki VOC zaczęły sprowadzać do Niderlandów masowe ilości chińskiej porcelany, charakteryzującej się błękitnymi dekoracjami na śnieżnobiałym tle. Ten orientalny luksus błyskawicznie podbił serca europejskiej arystokracji i mieszczaństwa. Kiedy jednak zawirowania polityczne w Chinach w połowie XVII wieku wstrzymały dostawy, lokalni rzemieślnicy dostrzegli doskonałą lukę rynkową i zaczęli tworzyć rodzimą imitację – fajans kryty białym szkliwem cynowym z kobaltowymi, ręcznie malowanymi wzorami. Najwspanialszym i w pełni funkcjonującym pomnikiem tej epoki jest manufaktura De Porceleyne Fles z 1653 roku (znana jako Royal Delft), która jako jedyna z historycznych fabryk przetrwała do dziś w swojej pierwotnej formie.

Atrakcje Delftu

To właśnie kunsztowna porcelana pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych symboli miasta. Muzeum Royal Delft przyjmuje ponad 120 tys. gości rocznie, pozwalając z bliska obserwować mistrzów pędzla malujących klasyczne motywy czy gigantyczne dzieła, takie jak wielkoskalowa replika „Straży Nocnej” Rembrandta, złożona z 480 precyzyjnie wypalonych płytek. Należy jednak podkreślić, że urok Delftu kryje się przede wszystkim w tamtejszej architekturze.

Oude Kerk

Oude Kerk, czyli Stary Kościół, jest najstarszym zabytkiem sakralnym miasta. Założony w 1246 roku, na przestrzeni wieków przeszedł liczne modernizacje. Na początku była to skromna świątynia, dedykowana św. Bartłomiejowi. Z końcem XIV wieku został ponownie poświęcony, tym razem św. Hipolitowi. Prawdziwą sensację inżynieryjną, która do dziś stanowi magnes na turystów, jest jednak ogromna wieża wzniesiona między 1325 a 1350 rokiem w stylu flamandzkim. 75-metrowy obiekt został wzniesiony na niestabilnym gruncie zasypanego kanału, co doprowadziło do szybkiego pojawienia się przechyłu, który obecnie wynosi niemal 2 m.

Należy wspomnieć, że Oude Kerk to prawdziwy panteon wybitnych postaci. To tam pochowano Johannesa Vermeera, Antoniego van Leeuwenhoeka i admirała Pieta Heina, bohatera narodowego, który spędził cztery lata jako niewolnik na hiszpańskiej galerze, by w 1628 roku, jako dowódca holenderskiej floty, zdobyć statki hiszpańskiej „srebrnej floty”.

Nieuwe Kerk

Na urokliwym Rynku Głównym dominuje Nieuwe Kerk, czyli Nowy Kościół. Jego wieża mierzy niemal 109 m i stanowi wspaniały punkt widokowy, z którego rozpościera się panorama miasta. Żeby wejść na taras, trzeba pokonać 376 krętych stopni.

Ratusz i bramy miejskie

Po drugiej stronie rynku wznosi się gmach ratusza. Oryginalny budynek, który w XIII wieku pełnił funkcję siedziby hrabiów, uległ zniszczeniu w pożarze z 1618 r. Zgliszcza zrekonstruowano wokół ocalałej gotyckiej wieży.

Kiedy miasto było potężną fortecą, chronił go mur i kilkanaście potężnych bram. Do czasów współczesnych zachowała się zaledwie jedna – Oostpoort (Brama Wschodnia).

Vermeer Centrum Delft

To w zasadzie nie muzeum, bo nie ma tu oryginalnych obrazów Vermeera, lecz swoiste centrum nauki. Znajdziemy tu reprodukcje dzieł mistrza oraz wystawy przedstawiające jego biografię i czasy mu współczesne. Najciekawsza część ekspozycji przybliża warsztat malarza i techniki przez niego stosowane. Można tu m.in. zrobić sobie zdjęcie w wiernie odtworzonej scenerii obrazu „Pisząca list”.

Źródło: InDelft.nl

Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...