Adżman to połączenie arabskiej nowoczesności i tradycji. Znalazłem tu ukryty skarb przyrody
Zanurzony w nowoczesności emirat Ajman (Adżman) często zaskakuje swoim silnym przywiązaniem do tradycji. Więcej o Zjednoczonych Emiratach Arabskich piszemy w najnowszym wydaniu „Travelera”!

Spis treści:
- Stocznia w Adżmanie
- Targ suk Saleh
- Promenada Ajman Corniche
- Ajman Museum
- Rezerwat Al Zorah
- Adżman – informacje praktyczne
Dzień zaczyna się od zapachu drewna. Świeżo przyciętych desek, trocin zsuwających się strugami spod hebla, gęstej żywicy. Wdycham go o świcie, przysłuchując się stukotowi młotków i rozmowom toczonym przez rzemieślników.
Stocznia w Adżmanie
O tej godzinie w stoczni panuje niewielki ruch, ale praca już trwa. Wszystko powstaje tu ręcznie, bez pośpiechu, z wykorzystaniem technik przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość. Jestem w stoczni w Adżmanie, mieście będącym głównym punktem najmniejszego emiratu w ZEA. To najstarsza i ostatnia już w tym regionie stocznia zajmująca się produkcją i naprawą łodzi dau.
Przez wieki te wąskie statki napędzane trójkątnym żaglem przecinały Zatokę Perską. Aż do połowy ubiegłego wieku kursowały między krajami arabskimi i wschodnim wybrzeżem Afryki, wykorzystując do tego siłę wiatru. Niosły przyprawy, daktyle, ryby, perły, a w drodze powrotnej głównie drewno, którego tu, w pustynnym otoczeniu, zawsze brakowało. Dau ożywiały handel, który pozwolił Emiratom Arabskim na szybką ekspansję i rozwój.

Wciąż jeszcze można je tu zobaczyć, choć dziś są w mniejszości. Bogaci mieszkańcy kraju chętniej wybierają napędzane silnikami motorówki. Zamiłowanie do dau wciąż mają jednak we krwi – często nawet nowoczesne, odlewane z kompozytów kadłuby nawiązują kształtem do tradycyjnych statków.
Drewniane dau mają zbyt wiele zalet, by tutejsza społeczność zupełnie je porzuciła. Wielu rybaków używa łodzi odziedziczonych po ojcach i dziadkach. Trzeba o nie dbać i je naprawiać. Pracy dla szkutników więc nie brakuje. Ostatnio jednak stocznia zyskała dodatkową wartość – jest traktowana jako miejsce o znaczeniu historycznym i edukacyjnym. Można się tu wybrać na wycieczkę z przewodnikiem, a przy odrobinie szczęścia nawet spróbować swoich sił w szkutnictwie.
Targ suk Saleh
Na podobne ślady przeszłości w Adżmanie da się natrafić niemal codziennie. Stocznia znajduje się niemal w samym centrum, ginie jednak w modernistycznym krajobrazie pełnym betonu, stali i szkła. Podobne otoczenie ma suk Saleh, prawdopodobnie najstarszy targ w Emiratach. Powstał na początku lat 50. ubiegłego wieku, a dekadę temu przeszedł gruntowną modernizację, podczas której jednak zachowano pierwotną bryłę obiektu.
Gdy wchodzę pod lekki dach z liści palmowych, przepuszczający pojedyncze smugi światła, nowoczesne wieżowce znikają momentalnie z pola widzenia. Wystarczą dwa kroki, by wpaść w unoszący się w powietrzu odurzający zapach przypraw, kadzideł i egzotycznych perfum. Może się od tego zakręcić w głowie.
– Wizyta u nas to zupełnie inne doświadczenie niż przemierzanie galerii handlowej – przekonuje mnie Mohammed Shahid, Pakistańczyk, który od niemal trzech dekad prowadzi tu sklep Al Molouk. – Każda rzecz dostępna na suku jest unikatowa. To nie jest przemysłowa produkcja, ale efekt pracy rzemieślników. Klienci przychodzą tu też po to, by po prostu spotkać się z kupcami, pogadać, skorzystać z ich wiedzy. Większość z kupujących to turyści z innych krajów arabskich szukający misternie haftowanych ubrań, wyrobów skórzanych, biżuterii.
Przyciąga ich tu też to, co wielu Europejczyków zniechęca – możliwość targowania się. Ta sztuka pozostaje jednak dla mnie niemal obca. Próbując zbić cenę, czuję się bardzo niezręcznie. Z fascynacją obserwuję jednak toczący się na moich oczach handlowy spektakl – przerzucanie się cenami, lamenty, unoszenie rąk ku niebu, idące w ruch kalkulatory. Wszystko jest elementem tego specyficznego teatru.
Promenada Ajman Corniche
Gdy opuszczam targ, momentalnie wracam do nowoczesnego miasta. Adżman, tworzący z sąsiednim Dubajem niemal jeden ciąg zabudowy, nie odbiega od miejsc, które stają nam przed oczami, gdy mówimy o Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jest oazą przepychu, technologii, triumfu człowieka nad krajobrazem.
Najprzyjemniejszym zaś miejscem w tym otoczeniu jest klimatyczna promenada Ajman Corniche. To prawdziwe serce miasta. 4 km deptaka z pięknymi plażami, kawiarniami i restauracjami. Emiratczycy przyjeżdżają tu nawet z odległych miejscowości, by podziwiać zachody słońca, a także na bardzo tu lubiane rodzinne pikniki – wyposażeni w dziesiątki pakunków i pudełek z jedzeniem.
Siadam z kawą w jednej z urokliwych kawiarenek. Przede mną rozciąga się Ajman Beach uważana za najpiękniejszą plażę w całych Emiratach. Co ważne, mimo tej opinii pozostaje ona przy tym niezbyt zatłoczona. Wieczorami na okolicznych murkach zobaczyć można grupy młodzieży. Wygłupiają się, śmieją, choć mam wrażenie, że cały czas ogranicza ich surowy nakaz pewnej obyczajowej poprawności – jaki czuje się w każdym z emiratów. Tak czy inaczej to tutaj rodzą się nastoletnie miłości i przyjaźnie. Powoli nasiąkam tym klimatem.
Ajman Museum
Następnego dnia jadę zwiedzić Stary Fort. To monumentalna budowla z koralowca, kamienia i cegły mułowej powstała w XVIII w. Obecnie to Ajman Museum. Zobaczyć tu można makiety łodzi dau i warsztatów szkutniczych, a także bogatą dokumentację emirackiego dziedzictwa: zdjęcia i inne pamiątki z czasów poławiaczy pereł, a więc sprzed ery nafty. Są tu więc obrazy i opowieści o tym, co ważne w emiracie: systemy irygacyjne faladż, tradycyjne domy i stroje, rękopisy, a także dawna broń.
To naprawdę potężna piguła wiedzy o Adżmanie i nie tylko. Muszę to spokojnie przetrawić, poukładać sobie w głowie – najlepiej w jakimś odludnym miejscu. Co ciekawe, umknięcie do świata natury okazuje się tu zadziwiająco łatwe. I wbrew pozorom, nie musi być to, jak na przykład w Dubaju, wycieczka na piaszczystą pustynię.
Rezerwat Al Zorah
Adżman skrywa bowiem w granicach miasta prawdziwą perłę. To rozciągający się na niemal 200 ha rezerwat przyrody Al Zorah. Jego sercem jest płytka laguna otoczona gęstymi lasami namorzynowymi. Mimo objęcia terenu ochroną nie został on wyłączony z użytkowania – dozwolone jest przemierzanie kanałów kajakami i łodziami, można się też wybrać na spacer po drewnianych kładkach, popływać z maską i rurką lub wstąpić na pobliskie 18-dołkowe pole golfowe. Na chętnych czeka też plaża.

Jadę tam na początku dnia, by uniknąć najwyższych temperatur i palącego słońca. Wypożyczam kajak i wypuszczam się na spokojne wody, próbując wypatrzyć kryjące się tu ptaki. Wysokie sylwetki nowoczesnych budynków tylko co jakiś czas migają na horyzoncie, pomiędzy drzewami, przypominając, że formalnie wciąż jestem w obrębie miasta.
Al Zorah okazuje się równie spektakularnym terenem jak sama metropolia i podobnie jak ona – choć trudniej to dostrzec – jest częściowo dziełem człowieka. Władze emiratu już kilkanaście lat temu zdały sobie sprawę, że lasy namorzynowe odgrywają niebagatelną rolę w redukcji dwutlenku węgla, łagodzą zmiany klimatu i chronią regiony nabrzeży przed sztormami. Szejkowie, przyzwyczajeni do działania na dużą skalę, postanowili więc ten teren zielony powiększyć – opracowano plan zasadzenia dodatkowych 500 tys. nowych drzew i podwojenia powierzchni rezerwatu.
Plątanina kanałów pozwala penetrować go godzinami. Mijam zarośla, w których podziwiam grupki flamingów brodzących w płytkiej wodzie. To obraz, który może zachwycić. Mam wrażenie, że Al Zorah tworzy świat niemal kompletny – ekosystem mangrowców, turkusowych lagun i piaszczystych plaż. To miejsce udowadnia, że rozwój nie zawsze musi oznaczać destrukcję. Przy odrobinie chęci nadal potrafimy koegzystować z naturą, wystarczy po prostu pozwolić jej być tuż obok.
Adżman – informacje praktyczne
Dojazd
Z Dubaju do Adżmanu można dojechać autobusem E400 albo E411 za 13–18 zł (godzina jazdy) lub taksówką za 80–130 zł.
Transport
Po samym mieście najlepiej poruszać się pieszo. Można też skorzystać z dobrze rozwiniętej sieci autobusów miejskich. Główna stacja to Al Musalla, a ceny za przejazd zależą od kierunku i zaczynają się od 3 dirhamów (3 zł). Za bilety można zapłacić kartą na pokładzie autobusu.
Noclegi
Różnica w cenach noclegów pomiędzy hotelami i wynajmowanymi apartamentami potrafi być spora. Za oferowane przez osoby prywatne pokoje zapłacisz w przeliczeniu ok. 150 zł za noc dla 2 os. W większości hoteli ceny zaczynają się od ok. 500 zł, a tańsze zazwyczaj mają fatalne oceny.
- Dobra okazja to Radisson Blu Hotel – standardowa dwójka to koszt ok. 650 zł.
- Niezłym kompromisem pomiędzy ceną a jakością może pochwalić się też Onyx Hotel Apartments (ok. 300 zł).
Jedzenie
Jednym z narodowych dań ZEA jest khuzi, szczególnie popularne w Adżmanie. To specjał z pieczonej jagnięciny podawany z ryżem oraz warzywami, orzechami i rodzynkami. Charakter daniu nadają wyraziste przyprawy, m.in. kardamon, cynamon, szafran i gałka muszkatołowa.
Warto wiedzieć
Nowocześnie wyglądający Adżman kultywuje tradycje wynikające z religii islamskiej. Przyjęte jest, by w miejscach publicznych ubierać się skromnie, unikać noszenia obcisłych lub mocno odsłaniających ciało ubrań – dotyczy to zwłaszcza kobiet. Zasady te nie obowiązują na plażach czy w hotelowych basenach, gdzie dozwolone są stroje kąpielowe.
Źródło: archiwum NG
Więcej o Zjednoczonych Emiratach Arabskich przeczytasz w magazynie „National Geographic Traveler” nr 1/2026.


