„Góry zimą to nie żarty”, „góry uczą pokory”, „góry nie wybaczają"… a ludzie? A ludzie słyszą to na tyle często, aby przyjąć to za oczywistość albo całkowicie zbagatelizować.

Należę do pierwszej grupy osób i zimą raczej nie wybrałabym się na szlak. Mało wiem o postępowaniu w sytuacjach niebezpiecznych, nie posiadam odpowiedniej odzieży ani sprzętu. Dlatego też w góry wybrałam się wiosną. W dodatku w najcieplejszy weekend od wielu miesięcy. Ten, w którym temperatury w Zakopanem sięgały nawet do 20 stopni Celsjusza, a turyści szturmem ruszyli "na krokusy" do Doliny Chochołowskiej. Celem mojej wyprawy nie była jednak Chochołowska, a Dolina Pięciu Stawów Polskich, gdzie w dniach 1-2 kwietnia miały się odbywać Dni Lawinowo-Skiturowe. 

Przy tamtejszym schronisku PTTK działa 5+ Szkoła Górska, główny organizator imprezy. W ramach działalności kadra zajmuje się prowadzeniem kursów z zakresu turystyki zimowej i bezpieczeństwa lawinowego, a także letnich szkoleń z turystyki wysokogórskiej. W trakcie sezonu zimowego, od listopada do marca, co weekend pod okiem ratowników TOPR są prowadzone szkolenia

Dni mają na celu popularyzować dobre (i konieczne!) praktyki, które powinien znać każdy, kto wypuszcza się zimą w góry. Na zainteresowanych czekają testy sprzętu, praktyczne zajęcia przygotowujące turystów do wyruszenia na szlak i udzielania pomocy ofiarom lawiny, wycieczki skiturowe oraz piesze (z podstawami nawigacji). 

Niedawno nauczyłam się zjeżdżać na nartach, więc uznałam, że może udałoby mi się spróbować swoich sił na skiturach pod okiem instruktora. Oczywiście był to tylko wycinek programu Dni, ale wydawał mi się najbardziej atrakcyjny. Raczej nie marzyłam o zimowych wejściach na szczyty ani o pracy w TOPR, więc naiwnie założyłam, że część szkoleniowo-warsztatowa nie będzie mnie dotyczyć. 

 
Królestwo za kijki

Idąc szlakiem zielonym do Doliny Pięciu Stawów, który odbija bezpośrednio z tzw. ceprostardy, towarzyszyły mi przemyślenia o tym, że powinnam jednak zabrać krótkie spodenki i może niepotrzebnie zmieniałam adidasy na solidne górskie buty. Było tak ciepło! Gdy po dwóch godzinach dotarłam w wyższe partie gór, przedmiot moich trosk zmienił się radykalnie. Na stromym podejściu, gdzie zazwyczaj były kamienne „schodki”, tym razem widziałam jedynie grube warstwy śniegu i nieśmiało wystające spod nich kosówki. Zapomniałam o krótkich spodenkach.  Moja głowa krzyczała Gdzie mój czekan? Czemu nie pożyczyłam raków albo chociażby kijków? Królestwo za kijki! Na dole było bystre słońce i temperatury przypominające lato. Na górze było bystre słońce i głęboka śnieżna zima.

Do schroniska dotarłam  zmęczona i wdzięczna, że nie doznałam żadnego szwanku. Trudy podejścia były wyczerpującą odpowiedzią na to, co mogę wynieść z zaplanowanych na cały weekend szkoleń i wycieczek pod okiem instruktorów Polskiego Związku Alpinizmu oraz ratowników TOPR szkolących na co dzień w 5+ Szkole Górskiej. Do skiturów nawet się nie podpięłam - najpierw muszę zadbać o swoje bezpieczeństwo, może w przyszłym sezonie poszarżuję.

 
Lawinowe ABC

Chłonęłam informacje o tym, jak dobierać raki, czym różnią się od siebie poszczególne modele czekanów, w co powinien być wyposażony każdy turysta wychodzący zimą w góry. No właśnie, wiecie w co? W detektor, sondę i łopatkę, czyli tzw. lawinowe ABC.

W głowie zrobiłam szybki przegląd znajomych chodzących po górach. Niektórzy z nich mają kaski, czołówki, czekany, raki. Nie znałam nikogo z sondą, detektorem i łopatką. Instruktor, z którym podzieliłam się tą refleksją, potwierdził, że w Polsce praktycznie nie odnotowuje się przypadków, gdzie uczestnicy lawin próbują samodzielnie ratować ofiary. Na szczęście świadomość stopniowo wzrasta, m. in. dzięki takim inicjatywom jak Dni Lawinowo-Skiturowe, a wypożyczalnie sprzętu górskiego coraz częściej posiadają takie zestawy w ofercie (w Zakopanem wszystkie wypożyczalnie ze sprzętem skiturowym mają też lawinowe ABC)

Ślady po lawinach wyglądają niewinnie. Mniejsze, niestwarzające bezpośredniego zagrożenia, przypominają porcje serka wiejskiego pozostawione na homogenicznej, gładkiej pokrywie śniegu. Te, które mogą stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla turystów, pozostawiają po sobie miękko wijące się listwy. Z perspektywy schroniskowego tarasu wygląda to jak niewinna rysa na śniegu. Z punktu widzenia ratownika TOPR jest to ślad po osuwisku, które – w najlepszym wypadku – mogłoby porządnie połamać człowieka.

 

Świat górski wciąga

Dwa dni, w trakcie których uczyłam się hamować czekanem, odszukiwać ofiarę lawiny przy użyciu detektora czy później odkopywać ją łopatką lawinową, nie uczyniły ze mnie specjalistki w zakresie turystyki zimowej. Osadziły mnie za to w odpowiedniej perspektywie wobec gór. Stałam się mniejsza, ale jednocześnie silniej zapragnęłam się na nie dostać. – Szybko się zorientujesz, że ten świat górski wciąga, mówiła Monika Strojny z 5+ Szkoły Górskiej. Muszę się z tym zgodzić. Kolejny sezon zimowy poświęcę na szlifowanie swoich umiejętności narciarskich, aby w końcu skorzystać z punktów programu dedykowanych skiturowcom. Poza tym okazało się, że jajecznica nigdzie nie smakowała mi bardziej niż w schronisku!

Utkwiła mi w pamięci refleksja jednego z uczestników imprezy. Stwierdził on, że w zasadzie te wszystkie warsztaty i szkolenia trzeba organizować, ponieważ ludzie ruszają zimą w góry (tym samym narażając się na niebezpieczeństwo) dla przyjemności. Dla niektórych może to zahaczać o szaleństwo, inni natomiast robią wszystko, aby tym szaleńcom zapewnić jak największe bezpieczeństwo. Jest to doceniane. Ekipa 5+ Szkoły Górskiej mówi, że na ich szkolenia obowiązują zapisy - jest tylu chętnych. Oby tak dalej!

Martyna Wasilewska

 


V Dni Lawinowo-Skiturowe. Nowe doświadczenia i mnóstwo słońca!

W weekend 1-2 kwietnia w Dolinie Pięciu Stawów odbyła się już piąta edycja Dni Lawinowo-Skiturowych. Program składał się z bezpłatnych szkoleń z turystyki zimowej, lawinowych, nawigacji, pierwszej pomocy i skiturowych. Dodatkowo można było sprawdzić swoje umiejętności na wysokogórskim torze przeszkód, wycieczkach szkoleniowych z przewodnikami oraz przetestować sprzęt firm outdoorowych: od raków i czekanów po plecaki lawinowe, narty skiturowe, telemarkowe i splitboardy.

W Pięciu Stawach pojawiła się spora rzesza zarówno początkujących turystów i narciarzy, jak i bardziej doświadczonych miłośników Tatr. Pod okiem instruktorów Polskiego Związku Alpinizmu oraz ratowników TOPR szkolących na co dzień w 5+Szkole Górskiej, mieli oni okazję zyskać bezcenną wiedzę - nie tylko o tym jak bezpiecznie poruszać się zimą po górach, lecz także jak zachować się w razie wypadku i udzielić pierwszej pomocy. A to ten rodzaj wiedzy, którą powinien mieć każdy, nie tylko wysokogórski turysta

Zachęcamy Was do skorzystania z oferty szkoleniowej 5+ Szkoły Górskiej i do udziału w kolejnej edycji imprezy, już za rok.