Reklama

Spis treści:

  1. Czarny rumak w XI-wiecznym klasztorze
  2. „Czysta krew”
  3. Dom Ferrari
  4. Tam, gdzie wyrabia się pici

Ferrari to nie tylko czterokołowe maszyny osiągające zawrotne prędkości. W samochodzie zawarta jest historia, kultura i zwyczaje regionu, w którym w 1947 roku powstało pierwsze auto ze stajni Enzo Ferrariego. Od tamtej pory firma zdołała osiągnąć międzynarodowy rozgłos, a pojazdy z czarnym rumakiem w herbie zaczęły uchodzić za synonim luksusu i sportu.

Mimo, że z fabryki w Maranello wyjeżdżają auta takie jak Ferrari Purosangue, które na pierwszy rzut oka swoim kształtem odbiegają od pierwotnej koncepcji motoryzacyjnej firmy, producenci zapewniają, że w nowych samochodach stale zawarte jest DNA modeli tworzonych prawie osiemdziesiąt lat temu. Na czym więc polega – przekazywany z pokolenia na pokolenie – rodzimy charakter motoryzacyjnej potęgi? Podróż po zakątkach Półwyspu Apenińskiego pozwoli nam odpowiedzieć na to pytanie.

Czarny rumak w XI-wiecznym klasztorze

Wydarzenie organizowane przez markę Ferrari pod koniec listopada odbywało się luksusowym hotelu Castel Monastero w prowincji Siena. Podobnie jak w przypadku samochodów, ośrodek pod nowoczesną i elegancką fasadą kryję pokaźny zbiór historii dotyczącej tamtego regionu. W hotelowych murach zawarta jest przeszłość związana z XI-wiecznym klasztorem benedyktyńskich mnichów, którzy przez stulecia zamieszkiwali te tereny. W trakcie ponad 700 lat klasztor przechodził z rąk do rąk pomiędzy toskańskimi magnatami, aż w końcu w pierwszej dekadzie XXI wieku rozpoczął swoją działalność jako luksusowy pięciogwiazdkowy hotel.

Samo dotarcie do hotelu przywodzi na myśl skojarzenia z wjazdem do średniowiecznej rezydencji. Aby przekroczyć mury obiektu, należy najpierw wspiąć się na wzgórze, na którym mieści się resort, a następnie przedostać się przez bramę wjazdową. Oczom gości ukazuje się wtedy dziedziniec rodem z XI wieku, wokół którego ciągną się klasztorne mury – obecnie miejsce hotelowych pokoi, restauracji z gwiazdką Michelin oraz strefy SPA z odkrytymi i krytymi basenami. Przez cały czas trwania motoryzacyjnego wydarzenia centrum hotelu zdobiły jedne z największych symboli dumy tego regionu Włoch – egzemplarze Ferrari Purosangue, w których lśniących karoseriach odbijała się historia kilkusetletniej rezydencji benedyktynów.

Dziedziniec hotelu Castel Monastero
Hotel Castel Monastero przez lata pełnił funkcję klasztoru zakonu benedyktynów fot. ESPERIENZA FERRARI PUROSANGUE

„Czysta krew”

Samochód ten to pierwszy model czterodrzwiowego auta w całej historii marki z Maranello. „Purosangue” oznacza w dosłownym tłumaczeniu „czysta krew”. Projektantom nowego samochodu zależało na tym, by nowy SUV, mimo kompletnie odmiennego zastosowania, zachował elementy typowe dla Ferrari. Użytkowość ma się w aucie łączyć z luksusem i sportową jazdą charakterystyczną aut takich jak Testarossa. Producenci zaznaczają, że Purosangue nie jest redefinicją typowego samochodu z napędem na cztery koła, lecz nowatorską interpretacją, mającą zapewnić użytkownikowi kompletnie nowe doznania za kierownicą.

Samochód zawiera wiele technologicznych elementów, które świadczą o wyjątkowości tego produktu. Klasyczne drzwi zostały zastąpione otwieranymi przeciwnie do kierunku jazdy, co poprawia ergonomię i zapewnia łatwy dostęp do kabiny. Dodatkowo brak środkowego słupka wzmacnia wrażenie przestrzeni, nadając jeździe większy komfort.

Komfort w przypadku tego samochodu jest słowem kluczowym. Wnętrze auta zostało pokryte skórą, a każdy pasażer ma zapewniony ten sam poziom wygody i jakości wykończenia foteli. Samo przebywanie w Ferrari Purosangue jest doświadczeniem wyjątkowym, a w połączeniu z zapierającymi dech w piersiach pejzażami toskańskich pagórków – które od lat inspirują włoskich projektantów i inżynierów – tworzy niezapomnianą kompozycję esencji włoskiego stylu, emocji i motoryzacyjnej doskonałości.

Wnętrze Ferrari Purosangue
Wnętrze Ferrari Purosangue ma zapewnić komfort każdemu pasażerowi fot. ESPERIENZA FERRARI PUROSANGUE

Dom Ferrari

Aby poznać tajniki tej doskonałości, najlepiej będzie się skierować do samego serca motoryzacyjnego potentata – miejscowości Maranello. To oddalone o niespełna 50 kilometrów od Bolonii miasto stanowi prawdziwą stolicę firmy z czarnym rumakiem w herbie. W miasteczku znajduje się siedziba i fabryka Ferrari, w której projektowane, rozwijane i montowane są kultowe samochody.

Maranello pełne jest charakterystycznej krwistej czerwieni karoserii oraz ryku dwunastocylindrowych silników. To nie Ferrari żyje w mieście – to miasto żyje Ferrari, co widać na każdym kroku. W niemal filmowych kombinezonach pracowników fabryki, w Muzeum Ferrari – jednym z najważniejszych muzeów motoryzacyjnych na świecie — a także na torze wyścigowym, gdzie testowane są najnowsze prototypy i technologie przyszłych modeli. W miasteczku znajdziemy nawet restauracje i hotele nawiązujące do marki motoryzacyjnej. Trudno znaleźć lepsze miejsce dla fanów włoskiej motoryzacji.

Tam, gdzie wyrabia się pici

Ferrari Purosangue najlepiej – co oczywiste – poznać w trakcie jazdy. Toskańskie drogi, wijące się między charakterystycznymi pagórkami, stanowią idealny „tor” do takich testów. Podczas podróży warto zatrzymać się choćby w jednej z pereł regionu – Sienie.

To średniowieczne miasto od wieków podzielone jest na 17 dzielnic (contrade), z których każda posiada własne barwy i symbole. Spory pomiędzy poszczególnymi wspólnotami rozstrzygane są podczas rytualnego wyścigu konnego Palio di Siena, rozgrywanego dwa razy w roku na centralnym placu Piazza del Campo. Zaledwie kilka kroków dalej znajduje się Katedra Matki Bożej Wniebowziętej, wzniesiona w 1215 roku, której fasadę zdobią charakterystyczne biało-czarne pasy. W jej wnętrzu mieści się m.in. słynna Biblioteka Piccolominich, ozdobiona freskami autorstwa wybitnego włoskiego malarza Pinturicchia.

Będąc w Sienie, warto także zajrzeć do jednej z lokalnych trattorii i spróbować tradycyjnego makaronu pici. Te grube kluski, przypominające kształtem spaghetti, wywodzą się z kuchni chłopskiej i przygotowywane są zazwyczaj bez dodatku jaj. Dzięki temu dania z pici uchodzą za sycące ale i proste oraz ekonomiczne. W przeciwieństwie do większości włoskich makaronów każda nitka pici jest nieregularna i niepowtarzalna. Najczęściej podaje się je z sosem na bazie pomidorów, oliwy i czosnku, choć w niektórych knajpach można spróbować również klasycznego pici con le briciole, w którym zamiast tartego sera wykorzystuje się bułkę tartą — rozwiązanie znane od pokoleń w toskańskich chłopskich domach. Próbując pici, próbuje się esencji Toskanii - krainy, która mimo ciągłych zmian spowodowanych choćby wzmożonym ruchem podróżniczym, kryje w sobie ciągle mnóstwo niezapomnianych i oryginalnych miejsc, do których nie dotarły jeszcze szpony turystycznej komercjalizacji.

Źródła: National Geographic Polska, Ferrari

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Olaf Kardaszewski
Reklama
Reklama
Reklama