DNA Ferrari. Podróż do źródeł włoskiej legendy motoryzacyjnej
Sława włoskiej marki motoryzacyjnej Ferrari sięga daleko poza granice Europy. Twórcy jednych z najszybszych samochodów świata konsekwentnie podkreślają swoje pochodzenie, na każdym kroku akcentując włoski charakter marki. Nic więc dziwnego, że wydarzenia organizowane przez motoryzacyjnego potentata często odbywają się w sercu północnych Włoch – a my mieliśmy okazję uczestniczyć w jednym z takich wyjątkowych spotkań.

Spis treści:
Ferrari to nie tylko czterokołowe maszyny osiągające zawrotne prędkości. W samochodzie zawarta jest historia, kultura i zwyczaje regionu, w którym w 1947 roku powstało pierwsze auto ze stajni Enzo Ferrariego. Od tamtej pory firma zdołała osiągnąć międzynarodowy rozgłos, a pojazdy z czarnym rumakiem w herbie zaczęły uchodzić za synonim luksusu i sportu.
Mimo, że z fabryki w Maranello wyjeżdżają auta takie jak Ferrari Purosangue, które na pierwszy rzut oka swoim kształtem odbiegają od pierwotnej koncepcji motoryzacyjnej firmy, producenci zapewniają, że w nowych samochodach stale zawarte jest DNA modeli tworzonych prawie osiemdziesiąt lat temu. Na czym więc polega – przekazywany z pokolenia na pokolenie – rodzimy charakter motoryzacyjnej potęgi? Podróż po zakątkach Półwyspu Apenińskiego pozwoli nam odpowiedzieć na to pytanie.
Czarny rumak w XI-wiecznym klasztorze
Wydarzenie organizowane przez markę Ferrari pod koniec listopada odbywało się luksusowym hotelu Castel Monastero w prowincji Siena. Podobnie jak w przypadku samochodów, ośrodek pod nowoczesną i elegancką fasadą kryję pokaźny zbiór historii dotyczącej tamtego regionu. W hotelowych murach zawarta jest przeszłość związana z XI-wiecznym klasztorem benedyktyńskich mnichów, którzy przez stulecia zamieszkiwali te tereny. W trakcie ponad 700 lat klasztor przechodził z rąk do rąk pomiędzy toskańskimi magnatami, aż w końcu w pierwszej dekadzie XXI wieku rozpoczął swoją działalność jako luksusowy pięciogwiazdkowy hotel.
Samo dotarcie do hotelu przywodzi na myśl skojarzenia z wjazdem do średniowiecznej rezydencji. Aby przekroczyć mury obiektu, należy najpierw wspiąć się na wzgórze, na którym mieści się resort, a następnie przedostać się przez bramę wjazdową. Oczom gości ukazuje się wtedy dziedziniec rodem z XI wieku, wokół którego ciągną się klasztorne mury – obecnie miejsce hotelowych pokoi, restauracji z gwiazdką Michelin oraz strefy SPA z odkrytymi i krytymi basenami. Przez cały czas trwania motoryzacyjnego wydarzenia centrum hotelu zdobiły jedne z największych symboli dumy tego regionu Włoch – egzemplarze Ferrari Purosangue, w których lśniących karoseriach odbijała się historia kilkusetletniej rezydencji benedyktynów.

„Czysta krew”
Samochód ten to pierwszy model czterodrzwiowego auta w całej historii marki z Maranello. „Purosangue” oznacza w dosłownym tłumaczeniu „czysta krew”. Projektantom nowego samochodu zależało na tym, by nowy SUV, mimo kompletnie odmiennego zastosowania, zachował elementy typowe dla Ferrari. Użytkowość ma się w aucie łączyć z luksusem i sportową jazdą charakterystyczną aut takich jak Testarossa. Producenci zaznaczają, że Purosangue nie jest redefinicją typowego samochodu z napędem na cztery koła, lecz nowatorską interpretacją, mającą zapewnić użytkownikowi kompletnie nowe doznania za kierownicą.
Samochód zawiera wiele technologicznych elementów, które świadczą o wyjątkowości tego produktu. Klasyczne drzwi zostały zastąpione otwieranymi przeciwnie do kierunku jazdy, co poprawia ergonomię i zapewnia łatwy dostęp do kabiny. Dodatkowo brak środkowego słupka wzmacnia wrażenie przestrzeni, nadając jeździe większy komfort.
Komfort w przypadku tego samochodu jest słowem kluczowym. Wnętrze auta zostało pokryte skórą, a każdy pasażer ma zapewniony ten sam poziom wygody i jakości wykończenia foteli. Samo przebywanie w Ferrari Purosangue jest doświadczeniem wyjątkowym, a w połączeniu z zapierającymi dech w piersiach pejzażami toskańskich pagórków – które od lat inspirują włoskich projektantów i inżynierów – tworzy niezapomnianą kompozycję esencji włoskiego stylu, emocji i motoryzacyjnej doskonałości.

Dom Ferrari
Aby poznać tajniki tej doskonałości, najlepiej będzie się skierować do samego serca motoryzacyjnego potentata – miejscowości Maranello. To oddalone o niespełna 50 kilometrów od Bolonii miasto stanowi prawdziwą stolicę firmy z czarnym rumakiem w herbie. W miasteczku znajduje się siedziba i fabryka Ferrari, w której projektowane, rozwijane i montowane są kultowe samochody.
Maranello pełne jest charakterystycznej krwistej czerwieni karoserii oraz ryku dwunastocylindrowych silników. To nie Ferrari żyje w mieście – to miasto żyje Ferrari, co widać na każdym kroku. W niemal filmowych kombinezonach pracowników fabryki, w Muzeum Ferrari – jednym z najważniejszych muzeów motoryzacyjnych na świecie — a także na torze wyścigowym, gdzie testowane są najnowsze prototypy i technologie przyszłych modeli. W miasteczku znajdziemy nawet restauracje i hotele nawiązujące do marki motoryzacyjnej. Trudno znaleźć lepsze miejsce dla fanów włoskiej motoryzacji.
Tam, gdzie wyrabia się pici
Ferrari Purosangue najlepiej – co oczywiste – poznać w trakcie jazdy. Toskańskie drogi, wijące się między charakterystycznymi pagórkami, stanowią idealny „tor” do takich testów. Podczas podróży warto zatrzymać się choćby w jednej z pereł regionu – Sienie.
To średniowieczne miasto od wieków podzielone jest na 17 dzielnic (contrade), z których każda posiada własne barwy i symbole. Spory pomiędzy poszczególnymi wspólnotami rozstrzygane są podczas rytualnego wyścigu konnego Palio di Siena, rozgrywanego dwa razy w roku na centralnym placu Piazza del Campo. Zaledwie kilka kroków dalej znajduje się Katedra Matki Bożej Wniebowziętej, wzniesiona w 1215 roku, której fasadę zdobią charakterystyczne biało-czarne pasy. W jej wnętrzu mieści się m.in. słynna Biblioteka Piccolominich, ozdobiona freskami autorstwa wybitnego włoskiego malarza Pinturicchia.
Będąc w Sienie, warto także zajrzeć do jednej z lokalnych trattorii i spróbować tradycyjnego makaronu pici. Te grube kluski, przypominające kształtem spaghetti, wywodzą się z kuchni chłopskiej i przygotowywane są zazwyczaj bez dodatku jaj. Dzięki temu dania z pici uchodzą za sycące ale i proste oraz ekonomiczne. W przeciwieństwie do większości włoskich makaronów każda nitka pici jest nieregularna i niepowtarzalna. Najczęściej podaje się je z sosem na bazie pomidorów, oliwy i czosnku, choć w niektórych knajpach można spróbować również klasycznego pici con le briciole, w którym zamiast tartego sera wykorzystuje się bułkę tartą — rozwiązanie znane od pokoleń w toskańskich chłopskich domach. Próbując pici, próbuje się esencji Toskanii - krainy, która mimo ciągłych zmian spowodowanych choćby wzmożonym ruchem podróżniczym, kryje w sobie ciągle mnóstwo niezapomnianych i oryginalnych miejsc, do których nie dotarły jeszcze szpony turystycznej komercjalizacji.
Źródła: National Geographic Polska, Ferrari
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

