Należący przez 300 lat do Imperium Osmańskiego, Cypr na skutek decyzji kongresu berlińskiego z 1878 roku przeszedł we władanie brytyjskie. Stał się brytyjską kolonią w 1925 roku by po 35 latach osiągnąć status kraju niepodległego.

Turcy nigdy jednak nie zapomnieli o ”swojej” wyspie. W 1974 roku wykorzystali krwawy zamach stanu na Cyprze i 20 lipca dokonali inwazji północnej części kraju. Wyznaczone wówczas granice terenów pod turecką okupacją przetrwały do dzisiaj.

Na tych terenach proklamowano w 1983 roku Turecką Republikę Północnego Cypru.  Tego ”niepodległego” kraju nie uznaje nikt poza Turcją, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną i Organizacją Współpracy Islamskiej. Ma on swoją konstytucję, parlament a nawet hymn.

Niedawno północnocypryjski premier Ersin Tatar ogłosił, że chce otworzyć Warosię dla tureckich osiedleńców. Ankara gorąco wspiera otwarcie zamkniętego przez 46 lat kurortu, nazywanego przed 1974 rokiem ”Copacabaną Morza Śródziemnego”.

Tym, czym najbardziej plażowa dzielnica Rio de Janeiro jest dla Brazylii, położona najbardziej na południe dzielnica miasta Famagusta (miasto założone w III w. p.n.e. przez egipskich Ptolemeuszów, niegdyś najbogatszy port Lewantu) była dla zjednoczonego Cypru.

Obecnie  ten obszar nadgraniczny kontroluje tureckie wojsko a w luksusowych hotelach i sklepach niemal od pół wieku hula tylko wiatr. Blisko 40 tys. mieszkających tam niegdyś Cypryjczyków musiało uciekać przed Turkami i dziś w większości z oburzeniem przyjmuje (nie obejmujące ich własnych interesów) plany władz Cypru Północnego

Nad wykorzystaniem potencjału Warosii myśli się od dawna. Konkretne plany, by na mieście duchów znów zarabiać pojawiły się rok temu. Kilka tygodni temu zaczęło się oczyszczanie kurortu.

– Turcy nie blefują. Już usunęli z plaż zasieki z drutu kolczastego. Wyburzono najbardziej uszkodzone budynki i sprzątnięto ulice – 21 sierpnia powiedział w wywiadzie radiowym dla państwowej stacji burmistrz Famagusty, Simos Ioannou.

Tydzień wcześniej prezydent Cypru Nikos Anastasiadis przed pochopnym otwieraniem kurortu bez udziału dawnych mieszkańców ostrzegał na publicznym spotkaniu zorganizowanym przez administrację regionu Famagusty w Derinii, najbardziej na południe wysuniętym mieście tej części Cypru Północnego.

Na spotkanie z Anastasiadisem wybrano to miejsce nieprzypadkowo, bo z tamtejszego centrum kulturalnego doskonale widać opuszczone hotele Warosii. Tam też mieszkają tysiące dawnych mieszkańców kurortu.

– Każde pogwałcenie specjalnego statusu ochronnego Warosii storpeduje jakiekolwiek nadzieje na wznowienie rozmów pokojowych – stwierdził prezydent Cypru. Dodał, że ma świadomość ”psychologicznego szantażu”, jakiemu poddano dawnych warosian i presji, którą dziś wywiera się na nich, by zrzekli się prawa do ziemi w zamian za odszkodowanie.

Nikos Anastasiadis zagroził, że jeżeli do Warosii nie wrócą jej prawowici mieszkańcy, poskarży się do ONZ na Turcję za pogwałcenie kilku rezolucji mających łagodzić napięcia między Turcją, Cyprem a Grecją. Dodatkowo, zapowiedział, będzie torpedował wszelkie próby współpracy Turcji z UE.

W samym Cyprze Północnym ponowne otwarcie słynnego kurortu stało się tematem różniącym dwóch głównych kandydatów na fotel prezydenta kraju. Obecny premier Tatar jest za, ale prowadzący w sondażach Mustafa Kinci, prezydent od 2015 roku, już niekoniecznie.

Tureckie plany dotyczące Warosii skomentowała Vivial Loonela, rzeczniczka Komisji Europejskiej. Stwierdziła, że Unia Europejska pozostaje na stanowisku wyznaczonym przez rezolucję Rady Bezpieczeństwa z 1992 roku.

Według niej Warosia powinna być administrowana przez UNFICYP, czyli Siły Pokojowe Organizacji Narodów Zjednoczonych na Cyprze. Turcja od lat ignoruje te zalecenia. Obecnie prawo do większości gruntów tworzących obszar kurortu rości sobie fundacja Evkaf, opiekująca się – jak tłumaczy na swoich stronach – dobrami kultury i dziedzictwa islamskiego. 

Wielu dawnych warosian, do których należy też mieszkający w Famaguście dziennikarz Costas Zachariades, chciałoby wrócić do swojego dawnego domu niezależnie, czy będzie on zarządzany przez władze pro-tureckie czy pro-greckie. Takich jak on obecny prezydent Anastasiadis zwyczajnie zawiódł.

- My, famagustanie daliśmy wystarczająco dużo czasu kolejnym władzom tego kraju by rozwiązały problem Warosii i całego Cypru, by pozwoliły nam na powrót do naszego miasta. Wszyscy bez wyjątku spektakularnie na tym polegli – napisał 20 sierpnia w serwisie Politis.