A to wszystko dzięki imponującej Barcelonie, dziełom Gaudiego i Dalego, pejzażom Pirenejów, setkom kilometrów plaż i urokliwym starym miasteczkom. Nazwa kraju wywodzi się od Goth-Alanii, czyli „krainy Gotów i Alanów”, dawnych zdobywców tych ziem. Dziś to jednak przede wszystkim ojczyzna dumnych Katalończyków.

Nie bez powodu w tej części Hiszpanii usłyszymy często, że Catalunya is not Spain! Wielu rdzennych mieszkańców uważa bowiem, że od kilku stuleci są pod rządami obcej, narzuconej sobie władzy, która wykorzystuje ich gospodarczy potencjał i ogranicza wolność. Pamiętają oni, że zanim w 1410 r. zmarł bezpotomnie ich ostatni król Marcin Ludzki, dynastia katalońska rządziła przez 500 lat bogatym, niepodległym państwem. Potem tron przejęło Królestwo Kastylii, a kolejne bunty Katalończyków doprowadziły 11 września 1714 r. do ostatecznego podporządkowania Hiszpanom. Dziś Dzień Utraty Niepodległości (La Diada) obchodzony jest tu jako święto narodowe.

Od śmierci dyktatora Franco w 1975 r. i powrotu demokracji kraina jest regionem autonomicznym. Dzięki temu cieszy się dużo większymi swobodami niż przez poprzednie stulecia, kiedy zakazane było nawet mówienie publicznie po katalońsku. Ale wielu Katalończyków coraz głośniej domaga się całkowitej niepodległości i odłączenia ich kraju od Hiszpanii. 11 września 2012 r. na ulice Barcelony wyszły setki tysięcy ludzi, by zademonstrować swoje pragnienie wolności. Miasto tonęło wtedy w powodzi  czerwono-żółtych barw katalońskich flag. Mnie, Polakowi, ciarki chodziły po plecach, zwłaszcza gdy tłum śpiewał nacjonalistyczny hymn L’Estaca – znany nam wszystkim z polskim tekstem Jacka Kaczmarskiego jako legendarne Mury. Katalonia - co warto zobaczyć. (RYS. ADAM PĘKALSKI)

Warto wiedzieć: Besalú - Esencja katalońskiego średniowiecza: imponujący kamienny most z XI w., tysiącletni kościół Sant Pere i unikatowa mykwa (żydowska łaźnia do rytualnych kąpieli). Figueres - Ekscentryczne muzeum Salvadora Dalego w budynku dawnego miejskiego teatru. Bogata kolekcja jego twórczości i miejsce wiecznego spoczynku artysty. Cadaqués - Mekka artystów na najdalej wysuniętym na wschód przylądku Hiszpanii. W pobliskim Portlligat dom-muzeum Salvadora Dalego. Empuriabrava - „Katalońska Wenecja” – zbudowany w latach 60. luksusowy kurort i marina z siecią wspaniałych kanałów.  Cardona - Potężna twierdza na wzgórzu, bastion katalońskiego pogranicza, już w IX w. broniący kraju przed najazdami Arabów. W pobliżu Solna Góra, dawna kopalnia soli z bajecznie kolorowymi galeriami i grotami.   Tossa de Mar - Błękitny raj nad zatoką, otoczone XIII-wiecznymi murami obronnymi stare miasteczko z romantycznymi zaułkami. Barcelona - Wedle słów popularnej hiszpańskiej piosenki: Cyganka czarodziejka. Stolica Katalonii, dynamiczna i nowoczesna, a zarazem przebogata w zabytki.  Montserrat - Katalońska Częstochowa, klasztor i bazylika wśród monumentalnych gór, z XII-wieczną drewnianą figurką Czarnej Madonny, patronki Katalonii. Sant Pere de Rodes - Klasztor blisko nieba (500 m n.p.m.). Perła romańskiej architektury z zachwycającą panoramą nadmorskich miejscowości.

INFO Katalonia ■ Katalonia: region autonomiczny Hiszpanii.
■ Stolica: Barcelona (1,6 mln mieszkańców, aglomeracja miejska: 3–5 mln).
■ Powierzchnia: ok. 32 tys. km².
■ Ludność: ok. 7 mln mieszkańców.
■ Religia: głównie katolicka.
■ Języki: kataloński, także hiszpański.
■ Waluta: euro. 7 sposobów na tanią Katalonię

1. Lataj tanio

Zdecydowanie polecam tanie linie lotnicze. Z kilku polskich miast latają samoloty Ryanair i Wizzair. Bilety kupowane z wyprzedzeniem (i poza sezonem) miewają naprawdę niskie ceny. W dodatku lecąc do Barcelony, mamy bezpośrednio z lotniska (Terminal 2) bardzo dogodne połączenie kolejowe: dotrzemy za 1 euro do centrum miasta, a za kilka euro – z przesiadką na stacji Sants – do każdej z nadmorskich miejscowości w rejonie Costa Brava, aż do Blanes. Lotnisko w Gironie jest dużo bliżej Costa Brava, ale kursują stamtąd tylko autobusy i połączeń nie ma zbyt wiele.

 

2. Unikaj lata

Warto przyjechać wiosną lub jesienią: unikniemy nie tylko upałów i tłumów turystów, ale też najwyższych cen, zwłaszcza w hotelach. W Barcelonie warto spędzić ostatni tydzień września, kiedy obchodzone jest święto Matki Boskiej Merce (24.09). W jego ramach – pokazy tańca sardana, festiwal castellers („żywe wieże”), parady gigantów i smoków (correfoc) i jedyny w roku spektakl magicznych fontann połączony z pokazami sztucznych ogni (Piromusical). 

3. Wybierz wybrzeże

Na pytanie o naprawdę tanie noclegi w Barcelonie najlepszą odpowiedzią jest słowo: „brak”. No chyba że ktoś zadowoli się spartańskimi warunkami schroniska młodzieżowego. Polecam więc inną opcję: hotele na wybrzeżu, między Calellą a Blanes, 50–60 km od stolicy. Cena 20–25 euro za miejsce w pokoju 2-osobowym, z dwoma posiłkami dziennie w systemie szwedzkiego stołu. Brzmi dobrze, prawda? Za taką sumę w Barcelonie znajdziemy co najwyżej pokój ze śniadaniem albo i sam nocleg. A z wybrzeża do miasta można tanio dojeżdżać nawet codziennie pociągiem.

4. Kombinuj z biletami

Stolica Katalonii ma tzw. zintegrowany transport miejski: te same bilety obowiązują na metro, autobusy i tramwaje. Polecam 10-przejazdowy bilet T-10 (obecnie kosztuje 9,80 euro) dla jednej osoby lub całej grupy. Kasuje się go tyle razy, ile osób korzysta z przejazdu (na bramce metra lub  w kasowniku busa lub tramwaju). Warto, bo pojedynczy bilet kosztuje dwukrotnie więcej! 

5. Szukaj menu dnia

Jedzenie w Katalonii nie musi być kosztowne. Najkorzystniej zamówić tzw. menu del día, czyli serwowany w dni powszednie zestaw obiadowy złożony z trzech dań. Na pierwsze jest na ogół zupa, sałatka lub przystawka; na drugie – danie mięsne lub rybne; a na deser – owoce lub lody. Cena: 10–15 euro, i obejmuje także pieczywo (pan), napoje (bebida, kat. beguda) i VAT (IVA incluido, kat. IVA inclòs). Warto na wejściu się upewnić, czy w danym lokalu tak jest. Dodatkowe koszty wina czy wody plus podatku podniosą nam cenę do 20 euro lub więcej. Wegetarian usatysfakcjonuje sieć restauracji FresCo (zielone logo). Za 10 euro można tam dostać talerz sałatek, zjeść zupę owocową i niezłą pizzę, wypić szklanicę wina, a na deser (jeśli ktoś jeszcze może…) serwować sobie bez ograniczeń owoce, lody włoskie z automatu i kawę z ekspresu.

6. Zrób kalendarz muzeów...

Muzea w Barcelonie są niestety drogie, ale wiele z nich ma dni lub godziny bezpłatnych wstępów – warto to zawsze sprawdzić w informacji turystycznej. Sporo zaoszczędzimy! Na przykład zwiedzanie katedry św. Eulalii jest płatne w porze sjesty (6 euro), ale bezpłatne do południa i po 17. Muzeum Picassa ma wstęp gratis we wszystkie niedziele w godz. 15–20, a w pierwszą niedzielę miesiąca cały dzień (od 10). W niedzielne popołudnie można też wejść bezpłatnie do Muzeum Historii Miasta (obejmuje zwiedzanie Pałacu Królewskiego) i Muzeum Frederica Marèsa (imponująca kolekcja rzeźby  i przedmiotów codziennego użytku).

7. ...a zaoszczędzone pieniądze wydaj na...

...fiestę! O mieszkańcach Katalonii mówi się, że zarabiają pieniądze tylko po to, by móc je wydawać na zabawę. Stąd też każde miasteczko, a czasem nawet dzielnice miast czy ulice, mają swoje święta, czczą patrona lub obchodzą jakieś rocznice. Wiążą się z tym zawsze festyny, degustacje, koncerty – słowem: wiele atrakcji, z których i turysta może skorzystać. Warto więc zaplanować wyjazd tak, by trafić w miejscu, do którego się wybieramy, na fiesta mayor, czyli święto patrona.